Transfer Milika coraz bliżej, jest nowy chętny. Padł sensacyjny kierunek
Ponad 650 dni czekał Arkadiusz Milik na kolejny występ. 32-latek bardzo długo zmagał się z problemami zdrowotnymi, jednak wreszcie otrzymał zielone światło do gry i pojawił się na boisku pod koniec spotkania z Sassuolo. Zaledwie kilka dni później we włoskich mediach gruchnęły przełomowe wieści ws. jego przyszłości. Po reprezentanta Polski zgłosił się jeden z gigantów.

Co po niektórzy kibice mogli zdążyć zapomnieć już o tym, że Arkadiusz Milik pozostaje piłkarzem Juventusu. W końcu jego rozbrat z futbolem trwał aż 652 dni. Od kiedy w czerwcu 2024 roku doznał kontuzji w meczu reprezentacji Polski, stale prześladowały go przeróżne problemy zdrowotne.
Arkadiusz Milik wrócił na boisko. Czekał 652 dni
Wreszcie po niemal dwóch latach nieobecności 32-latek pojawił się w kadrze Juventusu na mecz z Udinese. W całości spędził go na ławce, za to już tydzień później wreszcie zameldował się na murawie. Trener wpuścił go na ostatnie 12 minut w rywalizacji z Sassuolo. I niewiele brakowało, a snajper zanotowałby wejście smoka. Kapitalnie po jego uderzeniu głową interweniował jednak Arijanet Muric.
Zaledwie kilka dni po powrocie Milika gruchnęły wieści o jego przyszłości. Kontrakt Polaka ważny jest do końca czerwca 2027 roku, jednak panuje przekonanie, że "Stara Dama" będzie chciała się pozbyć go już najbliższego lata.
Są chętni na Milika. Zgłosił się gigant Serie A
Dziennikarze Calciomercato.it, że są już chętni na pozyskanie Milika. A konkretnie Lazio Rzym, które wykazuje zainteresowanie jego sytuacją.
"Orły" mają problem z napastnikami. W bieżącej kampanii ligowej strzeliły tylko 31 goli - dużo lepszym wynikiem pochwalić się mogą zespoły pokroju Torino, czy Genoi. Najlepszym strzelcem w Serie A Lazio jest obecnie Gustav Isaksen, który na koncie ma zaledwie cztery trafienia.
Lazio przyciąga w szczególności doświadczenie i niska cena za polskiego napastnika. Juventus miałby za niego oczekiwać kwoty rzędu 5 milionów euro. Biorąc jednak pod uwagę historię jego urazów, a także sytuację kontraktową zespół z Rzymu liczy, że udałoby się wynegocjować niższą cenę.














