Sceny w Rzymie. Reprezentant Polski wygwizdany w hicie Serie A. Kibice nie wytrzymali
AS Roma i Atalanta Bergamo to dwa kluby Serie A, w kadrach których występują reprezentanci Polski - Jan Ziółkowski oraz Nicola Zalewski. W sobotni wieczór obie drużyny zmierzyły się w 33. kolejce. Stawka była duża, ponieważ zespoły Gasperiniego i Palladino walczą o europejskie puchary, a - w przypadku Romy - przede wszystkim o Ligę Mistrzów. Nasi rodacy spotkanie rozpoczęli na ławkach rezerwowych. Później do gry wkroczył Zalewski, który został wygwizdany przez kibiców.

Przed sobotnim spotkaniem Roma i Atalanta byli sąsiadami w tabeli. Klub ze stolicy Włoch z 57. punktami na koncie zajmował szóste miejsce. Ekipa z Bergamo plasowała się na siódmej pozycji, mając cztery oczka mniej. W takiej sytuacji jasnym było, że nawet w przypadku zwycięstwa zespół Nicoli Zalewskiego pozostanie na tej lokacie.
Trener Raffaele Palladino zadecydował, że spotkanie z Romą reprezentant Polski zacznie na ławce rezerwowych. Los swojego rodaka podzielił Jan Ziółkowski, który niestety ma duże problemy z regularną grą w drużynie włoskiego giganta. Najlepszy okres przeżywał na przełomie grudnia i stycznia, podczas Pucharu Narodów Afryki i nieobecności Evana Ndicki.
Roma - Atalanta w hicie 33. kolejki Serie A. Zalewski wygwizdany
Mecz na Stadio Olimpico w Rzymie rozpoczął się o godz. 20:45. Już 12 minut później na twarzach kibiców gospodarzy pojawił się głęboki żal. Mocnym uderzeniem tuż zza linii szesnastego metra popisał się Nikola Krstović. W ten sposób Atalanta wyszła na prowadzenie na terenie rywala.
Roma błyskawicznie pragnęła doprowadzić do remisu. Świetną piłkę do wbiegającego w pole karne rywali Donyella Malena wyłożył Stephan El Shaarawy, jednak Holender zmarnował swoją szansę. Nie należy zapominać o kluczowej interwencji Marco Carnesecchiego.
Włoski bramkarz obronił uderzenie Malena również w 31. minucie, kiedy 27-latek próbował pokonać go strzałem na bliższy słupek. Chwilę później na linii wykazał się Mile Svilar. - To mecz bramkarzy - zachwycali się komentatorzy Eleven Sports. Czuć było, że na jednym golu się nie skończy.
Pod koniec pierwszej połowy, a w zasadzie w jej ostatniej akcji, Rzymianie doprowadzili do wyrównania po trafieniu autorstwa Mario Hermoso. Hiszpański obrońca kropnął z woleja po zgraniu piłki głową przez Devyne'a Renscha. Jego strzał był nie do obrony. Fani Romy momentalnie eksplodowali z radości.
Na boisku nadal próżno było szukać polskich zawodników. Od początku drugiej części gry na murawę wszedł Zalewski. 34-krotny kadrowicz i były zawodnik Romy zmienił Charlsa De Ketelaere. Kiedy tylko nasz rodak dotykał piłki, na Stadio Olimpico unosiły się bardzo głośne gwizdy. Najwyraźniej sympatycy rzymskiego klubu pamiętają jego odejście z zespołu. Zaledwie kilkadziesiąt sekund po zmianie Polak znalazł się przed polem karnym, ale uderzył bardzo niecelnie. Tak czy inaczej był aktywny, dawał wiele pozytywnych impulsów, ale czasami brakowało mu więcej zadziorności i konkretów.
W 53. minucie oddał kolejny strzał, po którym miejscowi kibice znów wyrazili swoje niezadowolenie. Na tablicy wyników nadal utrzymywał się remis 1:1. Spotkanie było bardzo dynamiczne, intensywność stała na wysokim poziomie. Do ostatniej minuty nie padła już żadna bramka. Jan Ziółkowski nie powąchał murawy.















