Po tym co zrobił Zieliński, trener go ściągnął. 0:2 i wielkie odrodzenie giganta
Fani Interu łapali się za głowy, gdy ich ulubieńcy przegrywali na wyjeździe z Como 0:2 w 32. kolejce Serie A. Drużyna z Mediolanu pokazała jednak, że nie przez przypadek pewnie prowadzi w tabeli. Goście odrodzili się w wielkim stylu i wygrali 4:3. Nie miał w tym wielkiego udziału Piotr Zieliński, którego trener zdjął w 55. minucie.

W niedzielny wieczór Inter chciał postawić znaczący krok w kierunku mistrzostwa Włoch. Liderzy włoskiej Serie A nie przyjechali jednak na łatwy teren. Como pod wodzą Cesca Fabregasa spisuje się więcej niż przyzwoicie - są w grze nawet o czołową trójkę i miejsce w kolejne edycji Ligi Mistrzów.
Faworytem starcia, mimo że na wyjeździe, i tak był Inter. W pierwszej połowie goście nie zagrali jednak tak jak przystało na głównych pretendentów do mistrzowskiego tytułu. Przez pierwsze 30 minut przyjezdni wdali się w tzw. kopaninę z rywalami. Emocje były jak na grzybach, gra toczyła się głównie w środku pola, a akcji bramkowych było jak na lekarstwo.
Z tego letargu szybciej wyrwali się gospodarze. Przyspieszyli i w 31. minucie zakotłowało się w polu karnym Interu. Wtedy sędzia odgwizdał jeszcze spalonego. 5 minut później miejscowi byli w euforii. Co prawda uderzenie Nicolasa Paza odbił Yann Sommer, ale do piłki dopadł niepilnowany Alex Walle i pokonał Szwajcara.
Como - Inter. Szalony początek drugiej połowy Interu i kartka Zielińskiego
Od tego momentu zrobiło się "meczycho". Inter szybko mógł wyrównać. Nie wykorzystali jednak niezłej okazji po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Chwilę później Sommer wyciągał drugi raz piłkę z siatki, tym razem po strzale Nicolasa Paza. To nie był jednak jeszcze koniec emocji, bowiem szybko straty zmniejszył Marcus Thuram (1:2).
W akcji bramkowej Interu nie brał udziału mało widoczny w pierwszej połowie Piotr Zieliński. Polak, który rozpoczął mecz w podstawowym składzie gości, nie miał wielu kontaktów z piłką, a gdy już przy niej był, ograniczał się do rozgrywania w głębi pola.
Łącznie Zieliński wytrzymał na murawie 55 minut. Krótko po przerwie "złapał" żółtą kartkę za nieprawidłowe powstrzymanie przeciwnika. Christian Chivu nie chciał ryzykować ewentualnej kolejnej kary dla Polaka i osłabienia drużyny. Szybko zdecydował o zmianie, a Polaka zastąpił Petar Sucić.
Como - Inter. Goście idą po mistrzostwo. Oto ich przewaga
Gdy Zieliński schodził z murawy, był już remis 2:2. Polak nie zdążył nawet dobrze jeszcze rozsiąść się na ławce rezerwowych, a Inter już świętował prowadzenie 3:2. Gola strzelił Denzel Dumfries, a wcześniej wyrównał Thuram. Inter potrzebował zatem zaledwie 13 minut po przerwie, by odrobić straty z nawiązką. Była to reakcja godna lidera tabeli.
Wynik spotkania rozstrzygnął się w 72. minucie. Dumfries ponownie pokonał bramkarza gospodarzy. Miejscowi odpowiedzieli jeszcze golem z karnego, ale podopieczni Chivu nie dali sobie odebrać triumfu. Po zwycięstwie 4:3 Inter ma już 9 punktów przewagi nad drugim SSC Napoli w tabeli Serie A. Z kolei Como pozostało na 5. miejscu z 58 "oczkami" i traci dwa punkty do czwartego Juventusu.














