Milik nie czekał, sam zabrał głos. Jest komunikat. Na to czekali Włosi
Aż trudno uwierzyć, ale ostatni raz w oficjalnym meczu Arkadiusza Milika widzieliśmy... 636 dni temu. Polski napastnik nie pojawia się na murawie, odkąd doznał urazu w towarzyskim meczu z Ukrainą, tuż przed mistrzostwami Europy. Na szczęście obecnie 32-latek wrócił już do treningów. Ostatnio przemówił nawet za pośrednictwem mediów społecznościowych, co wychwyciły włoskie media.

7 czerwca 2024 roku Arkadiusz Milik wyszedł w podstawowym składzie na mecz z Ukrainą, który miał być dla niego sprawdzianem przed mistrzostwami Europy w Niemczech. W piątej minucie padł na murawę. Sprawdził się najgorszy ze scenariuszy. Napastnik Juventusu doznał kolejnej kontuzji kolana.
Nikt nie spodziewał się jednak, że jego absencja potrwa... prawie dwa lata. A niestety właśnie tak się stało. Kiedy wydawało się, że Milik jest już na ostatniej prostej w osiągnięciu optymalnej formy zdrowotnej, uraz się odnawiał. Tym sposobem ostatni mecz w barwach "Stare Damy" Polak rozegrał 25 maja 2024 roku. Wówczas spędził na murawie 73. minuty w starciu z Monzą (2:0) w Serie A.
Milik ogłosił po dwuletniej kontuzji. Już wszystko jasne. Włosi komentują
Teraz nasz rodak znów jest w trakcie powrotu do gry. Jak na razie wszystko zmierza w dobrym kierunku. Milik odbył już treningi z zespołem. "Obecnie nie ma żadnych problemów i wyleczył wszystkie swoje kontuzje. Gdyby mógł odbyć treningi z drużyną, to nic nie stoi na przeszkodzie, abyśmy zobaczyli go z powrotem na boisku (...) " - pisał niedawno portal "Tuttosport", uzupełniając, że być może zobaczymy napastnika w akcji jeszcze w marcu.
Ostatnio były piłkarz SSC Napoli udostępnił post w mediach społecznościowych, pokazując kilka zdjęć z sesji treningowej. Oprócz tego dodał kilka słów od siebie:
"Czasami droga jest trudniejsza, ale właśnie wtedy uczysz się najwięcej, aby doceniać to, co masz. Trening z zespołem, chwile z rodziną i szansa na robienie tego co kocham. Jestem wdzięczny za ludzi wokół mnie i za to, że wróciłem na boisko. Dziękuję również za wszystkie życzenia urodzinowe i wsparcie" - czytamy. Należy zaznaczyć, że na jego profilu jakiekolwiek postypojawiają się niezwykle rzadko. 28 lutego Polak skończył 32 lata.
Jego wpis skomentował wspomniany dziennik, który przypomniał, że Juventus nie postawił na nim krzyżyka, nawet mimo przedłużających się problemów.
"Komplikacje w jego rekonwalescencji, nawroty podczas prób powrotu do gry, a nawet kontuzja odniesiona na siłowni w lipcu 2025 roku, kiedy to zerwanie kości piszczelowej dodatkowo opóźniło jego powrót do gry, zamieniły tę przerwę w prawdziwy koszmar. Pomimo przedłużającej się nieobecności, Juventus nadal się na nim skupiał i ku zaskoczeniu wszystkich przedłużył jego kontrakt do 30 czerwca 2027 roku" - odnotowano.
Teraz Luciano Spalletti liczy na to, że niebawem będzie mógł wpuścić Arkadiusza Milika, aby ten zaprezentował swoją jakość na placu gry.














