Koszmarny występ Polaków. Pierwsza minuta i karny. Potem jeszcze sześć goli [WIDEO]
O tym wieczorze Sebastian Walukiewicz i Bartosz Bereszyński będą pamiętać bardzo długo. Obaj znaleźli się w wyjściowej jedenastce Empoli na wyjazdowy mecz z Romą, obsadzając pozycje defensorów. Delikatnie rzecz ujmując - nie pomogli drużynie. Rzymianie urządzili istną rzeź. Skończyło się rezultatem 7-0, choć - biorąc pod uwagę różnicę klas - i tak nie był to najwyższy wymiar kary.

Naprzeciw siebie stanęły dwa zespoły, które w tym sezonie nie zaznały zwycięstwa. Nie było jednak problemu ze wskazaniem faworyta. Każdy inny wynik niż wygrana Romy należałoby uznać przynajmniej za niespodziankę.
W trzech wcześniejszych kolejkach Empoli poniosło bowiem komplet porażek i pozostawało jedyną drużyną bez punktu. Tym razem rzymian mieli powstrzymać m.in. dwaj polscy defensorzy - Bartosz Bereszyński i Sebastian Walukiewicz. Ten pierwszy został ustawiony po prawej stronie bloku obronnego, ten drugi w roli stopera.
Spektakularna kanonada w Rzymie. Walukiewicz i Bereszyński na kolanach
Efekt? Katastrofalny. Walukiewicz już w pierwszej minucie sprokurował rzut karny, zagrywając w "szesnastce" piłkę ręką. Gospodarze wykorzystali szansę, a potem... zdobyli sześć kolejnych bramek, wygrywając ostatecznie 7-0 (3-0).
Walukiewicz na drugą połowę już nie wyszedł, Bereszyński cierpiał na murawie przez półtorej godziny. W zespole zwycięzców Nicola Zalewski obejrzał cały mecz z ławki rezerwowych.
Empoli zamyka tabelę Serie A, już teraz pozostając głównym kandydatem do spadku. Dla Romy był to dopiero pierwszy triumf w obecnym sezonie. We wcześniejszych potyczkach ekipa Jose Mourinho ugrała ledwie punkt.












