Kolejna szansa dla Milika, ależ próba Polaka. Stadion zamarł. Juventus coraz bliżej szczęścia
Juventus pozostaje "żywy" w walce o udział w Lidze Mistrzów w sezonie 2026/2027, aby jednak nie stracić kontaktu z rywalami "Stara Dama" musi dalej wygrywać. W 31. kolejce Serie A do Turynu przyleciała Genoa. Gospodarze od początku dominowali i ostatecznie wygrali 2:0, a dużą uwagę skupił na sobie Arkadiusz Milik, który popisał się niewiarygodną próbą z kilkudziesięciu metrów.

Juventus wykaraskał się już z kłopotów, w które wpadł w lutym. Wówczas "Stara Dama" miała problem z wygraniem meczu, co sprawiło, że znacznie spadła w tabeli Serie A. Złe czasy zdają się być już za ekipą z Piemontu. Marzec dla Juventusu był całkiem udany, bo zakończył się bez żadnej porażki.
Dzięki temu sytuacja "Starej Damy" poprawiła się znacząco i do przerwy na reprezentację ekipa z Turynu podchdodziła z dużym optymizmem. Tym bardziej, że rywal, z którym przyszło się Juventusowi mierzyć na początku kwietnia był raczej z kategorii tych mniej wymagających przeciwników.
Co za próba Milika. O tym strzale będzie głośno
Mowa o Genoi, która w tabeli Serie A plasuje się w drugiej połowie, ale przed meczem nie musiała obawiać się o spadek z ligi. Oczywistym było więc, że do spotkania 31. serii Serie A w roli faworyta podchodził Juventus. Kolejny raz na ławce rezerwowych znalazło się miejsce dla Arkadiusza Milika.
Juventus bardzo szybko otworzył wynik spotkania. Skuteczność z meczów reprezentacyjnych podtrzymał środkowy obrońca "Starej Damy" - Bremer. Brazylijczyk już w czwartej minucie strzelił pierwszego gola, wykorzystując dogranie od Kelly'ego. Od tego momentu gospodarzom grało się łatwiej.
Na drugie trafienie Juventus długo czekać nie musiał. To "przyszło" w 17. minucie. Tym razem na listę strzelców wpisał McKennie. Do przerwy Juventus prowadził 2:0 i mógł ze spokojem wyczekiwać dalszej części rywalizacji. W tej pojawił się ważny polski akcent. W 67. minucie na murawę wszedł bowiem Milik.
Polak w 82. minucie zdecydował się na szaloną próbę. Milik był ustawiony w kole środkowym i mimo tego po przejęciu piłki kopnął w kierunku bramki gości. Piłka leciała z naprawdę dobrą trajektorią, na tyle, że golkiper rywali musiał się mocno wysilić, żeby przenieść ją nad poprzeczką. O tej próbie będzie głośno.











