Hit Serie A za rogiem, nagle takie słowa ws. Zielińskiego. To byłby najczarniejszy scenariusz
W ostatnim czasie Piotr Zieliński wyrósł na jednego z liderów Interu Mediolan. Polak potrafił bowiem wziąć na swoje barki ciężar gry, nie raz kończąc spotkania z golem, lub asystą. Wydawać się mogło, że nic nie jest w stanie odebrać mu miana zawodnika wyjściowego składu. Tymczasem, na kilka dni przed absolutnym hitem Serie A, włoscy dziennikarze zgłaszają całkiem uzasadnione wątpliwości względem ewentualnego występu Zielińskiego.

Piotr Zieliński to bez wątpienia jeden z kluczowych piłkarzy reprezentacji Polski. W koszulce z orzełkiem na piersi wybiegał on przeszło 105 razy, notując 16 trafień do bramki przeciwników. Strzelanie nie jest jednak głównym zadaniem 31-latka. Zazwyczaj odpowiedzialny jest on bowiem za rozgrywanie futbolówki, oraz tworzenie swoim kolegom dogodnych okazji do zagrożenia bramce rywali.
Taką samą rolę spełnia w barwach Interu Mediolan, gdzie w ostatnich miesiącach wyrósł na jednego z czołowych zawodników zespołu. Od kilku miesięcy w słonecznej Italii nie milkną echa wyśmienitych poczynań pomocnika z kraju nad Wisłą. Wielu kibiców mogło przypuszczać, że Zieliński zdołał "zabetonować" swoje miejsce w składzie. Dziennikarze z Półwyspu Apenińskiego mają jednak na ten temat nieco odmienne zdanie.
Bratobójcza walka o miejsce w składzie. I to tuż przed derbami Mediolanu
Już 8 marca będziemy świadkami jednego z bardziej polaryzujących pojedynków włoskiej Serie A. Tego właśnie dnia odbędą się bowiem słynne derby "della Madonnina", w ramach których naprzeciw piłkarzy Interu Mediolan staną zawodnicy konkurencyjnego AC Milanu.
W tym roku stawka opisanego wyżej spotkania będzie jeszcze większa. W przypadku ewentualnej wygranej Inter znacząco powiększy swoją przewagę nad rywalami zza miedzy, co może stanowić nieformalne przypieczętowanie tegorocznego mistrzostwa Włoch. Jeśli zwycięsko wyjdą natomiast "Rossoneri", zdołają oni nieco zbliżyć się do pozycji lidera Serie A, choć ich strata wciąż wynosić będzie kilka "oczek".
Na kilka dni przed tym arcyważnym starciem dziennikarze "La Gazzetta dello Sport" pokusili się o wykonanie pewnej analizy, której głównym bohaterem jest wspomniany wcześniej Zieliński. Włosi zastanawiają się bowiem, czy w derbowym spotkaniu Cristian Chivu zdecyduje się postawić na Polaka, czy też na jego pozycji rozgości się tego dnia Hakan Calhanoglu.
"Kto zagra jako cofnięty rozgrywający przeciwko Milanowi? [...]. Obecnie obowiązuje klasyczny stosunek 50:50. W tym roku (Zieliński red.) rozgrywa znakomity sezon na pozycji, której nigdy tak naprawdę nie lubił. [...]. Piotr wystąpił w wyjściowym składzie w ostatnich dziewięciu meczach Serie A, z jednym remisem i ośmioma zwycięstwami. Logiczne jest oczekiwanie ciągłości. [...]. Calhanoglu wrócił natomiast do podstawowego składu w meczu z Juventusem po kontuzji łydki. [...]. Mimo iż ostatni raz wystąpił w pierwszym składzie 11 stycznia, to powoli wraca on do formy. Trudno więc zdecydować, komu powierzyć tę rolę" - piszą włoscy dziennikarze.
Sytuacja, w jakiej znalazł się rumuński szkoleniowiec, nie jest łatwa. Obydwaj zawodnicy są czołowymi postaciami swojego zespołu. Na korzyść Zielińskiego przemawia z pewnością dużo większy rytm meczowy. Calhanoglu ma natomiast solidny argument w postaci statystyk. Turek w obecnym sezonie zdobył bowiem 9 goli i zaliczył 4 asysty w 24 spotkaniach. W przypadku Polaka to natomiast 6 bramek oraz 2 kluczowe dogrania w 36 meczach. Wybór między nimi będzie więc istnym bólem głowy.












