Alarm dla Rakowa, popis rywali z Ligi Konferencji. Cztery trafienia, nie było litości
Fiorentina zalicza obecnie niezwykle dziwny sezon - drużyna z Toskanii z jednej strony bowiem broni się przed spadkiem z Serie A, z drugiej usilnie walczy w europejskich pucharach. "I Violi" w kolejny piłkarski zakręt z tym związany weszli 16 marca, mierząc się we włoskiej ekstraklasie z sąsiadami z tabeli, Cremonese. Mecz, w którym "Fioletowi" zatriumfowali ostatecznie nad przeciwnikami aż 4:1, był ostatnim sprawdzianem Florentczyków przed rewanżem z Rakowem Częstochowa w Lidze Konferencji.

Fiorentina, która w ubiegłej kampanii była wcale nie tak daleko samego czuba tabeli Serie A, w bieżącym sezonie przechodzi potężny kryzys formy, który zaprowadził ją z kolei niemalże na samo dno klasyfikacji włoskiej ekstraklasy.
16 marca tymczasem odbyło się szczególnie istotne spotkanie "I Violi" w całym tym kontekście - ekipa z Toskanii bowiem zmierzyła się na wyjeździe z Cremonese, a więc zespołem znajdującym się o jeden szczebelek niżej w ligowym zestawieniu (17. vs 18. miejsce), podobnie jak klub z Stadio Artemio Franchi usilnie walczącym o utrzymanie.
Serie A: Fiorentina ograła Cremonese. Pokaz formy przed drugim meczem z Rakowem
Od samego początku tej potyczki widać było pewną przewagę "Fioletowych", którzy częściej dochodzili do sytuacji strzeleckich. Wynik koniec końców otworzył w 25. minucie Fabiano Parisi, który dostał podanie od Rolando Mandragory, po czym sprytnie przedryblował Romano Florianiego Mussoliniego (skojarzenia polityczne są tu nieprzypadkowe) i uderzył ze zdecydowaniem. Futbolówka wpadła jeszcze w rykoszet i wylądowała między nogami zmylonego Emila Audero.
Na podwyższenie prowadzenia podopieczni Paolo Vanoliego nie czekali dramatycznie długo - w 32. minucie kapitalne, długie podanie w stronę "szesnastki" posłał Robin Gosens, a adresatem zagrania stał się Roberto Piccoli, który doskonale wykończył akcję i nie dał szans wychodzącemu w jego stronę Audero.
Do przerwy wynik już się nie zmienił, za to bardzo prędko po zmianie stron, w 49. minucie, Dodo popisał się kapitalnym rajdem przez długi fragment boiska i najpierw zwiódł Florianiego, a potem też "zakręcił" Youssefem Malehem i strzelił obok Audero, grającego naprawdę kiepski mecz.
Było 3:0 i dopiero wówczas gospodarzom udało się wystosować ripostę. W 57. minucie obrona Fiorentiny przysnęła i Federico Ceccherini dostał sporo miejsca wewnątrz pola karnego - zagrał na Davida Okereke, a ten, praktyczni ślizgając się po murawie, wbił ostatecznie futbolówkę do siatki, zmniejszając nieco dystans między ekipami.
Na tym jednak strzelanie się nie skończyło. W 70. minucie drużyna przyjezdna wykonała koronkową akcję - najpierw w głąb "szesnastki" wdarł się Marco Brescianini, który zgrał piętą do Piccoliego a ten z kolei... zagrał z piętki do Alberta Gudmundssona. Islandczyk świetnym uderzeniem przy słupku dał toskańskiemu klubowi czwartego gola.
Bramka ta, jak się potem okazało, ustaliła końcowy wynik. "Grigiorossi" ulegli 1:4 swym oponentom na własnym terenie, a piłkarze Vanoliego wysłali zdecydowany sygnał do... Polski.
Liga Konferencji. Czas na wielki rewanż. Raków niebawem znów zmierzy się z Fiorentiną
Mecz z Cremonese był bowiem ostatnim sprawdzianem formy Fiorentiny przed jej rewanżowym starciem z Rakowem Częstochowa w 1/8 finału Ligi Konferencji. W pierwszym spotkaniu obu klubów "I Violi" zatriumfowali 2:1, więc "Medaliki" mają jeszcze jak najbardziej realną szansę, by odwrócić losy zmagań, do tego w swoisty sposób "mszcząc" Jagiellonię Białystok, którą "Fioletowi" wyeliminowali w poprzednie fazie LK.
Mecz Raków - Fiorentina odbędzie się na ArcelorMittal Park w Sosnowcu dokładnie 19 marca o godz. 18.45.












