Znakomite wieści dla Urbana, kadrowicz z przełamaniem. Czekał na to od listopada
Od listopada Jakub Kamiński czekał na kolejnego gola na boiskach Bundesligi. Przełamanie przyszło w prestiżowym starciu z Borussią Dortmund. Szóste w tym sezonie trafienie reprezentanta Polski dawało nadzieję na urwanie punktów faworytowi. Koniec złej passy Kamińskiego jest znakomitą wiadomością dla Jana Urbana przed zbliżającymi się wielkimi krokami barażami o awans na mistrzostwa świata.

Dla Jakuba Kamińskiego wypożyczenie z Wolfsburga do Kolonii okazało się znakomitym posunięciem. Były zawodnik Lecha Poznań w zespole "Wilków" co prawda dostawał swoje szansę, jednak nie szły za tym żadne imponujące liczby - skrzydłowy przez ostatnie dwa sezony Bundesligi nie był w stanie strzelić choćby jednej bramki w rozgrywkach ligowych.
Reprezentant Polski wejście do zespołu 1.FC Koeln miał bardzo imponujący. Kamiński rundę jesienną zakończył z pięcioma trafieniami, a niemieckie media rozpływały się nad jego dyspozycją. Wszyscy związani z otoczeniem klubu z Kolonii wprost przyznawali, że wykupienie Polaka z Wolfsburga jest zaledwie kwestią czasu. Tym bardziej, że kwota odstępnego wynosząca 5,5 miliona euro jest traktowana jako nielicha promocja.
Kamiński w ostatnich tygodniach zanotował lekki spadek formy, lecz w sobotni wieczór reprezentant Polski pokazał, że nie ma powodów do większego niepokoju. Na teren zespołu Polaka przyjechała Borussia Dortmund, która cały czas marzy o wyprzedzeniu Bayernu Monachium i sensacyjnym mistrzostwie Niemiec.
Jakub Kamiński strzelił gola Borussii Dortmund. Nie dało to jednak choćby punktu
Faworyzowana Borussia znakomicie rozpoczęła spotkanie. Już w 16. minucie gości na prowadzenie wyprowadził Serhou Guirassy. Reprezentant Gwinei wykazał się ogromnym sprytem, dopadając do futbolówki zgranej głową przez Maximiliana Beiera i kierując ją z bliska do bramki rywala.
Tuż przed przerwą położenie drużyny gospodarzy stało się jeszcze gorsze. W doliczonym czasie gry za brutalny faul czerwonym kartonikiem ukarany został Jahmai Simpson-Pusey. Ostre wejście Anglika sprawiło, że jego koledzy przez całą drugą połowę musieli radzić sobie w osłabieniu. Gdy po godzinie gry drugiego gola dla BVB strzelił Beier, wydawało się, że w Kolonii większych emocji już nie uświadczymy.
Grający w dziesiątkę gospodarze pokazali się z bardzo dobrej strony, dążąc do zmiany losów spotkania. Sygnał do odrabiania strat dał w 88. minucie Jakub Kamiński. Polak przechwycił źle wybitą piłkę, zszedł do środka i pokusił się o strzał. Futbolówka odbita od interweniującego Waldemara Antona zmyliła Gregora Kobela i zatrzepotała w siatce. Dla Kamińskiego była to szósta bramka w tym sezonie Bundesligi. Polak na to trafienie czekał od 22 listopada.
Miejscowi kibice marzyli o tym, by trafienie reprezentanta Polski dało ich pupilom dodatkowy bodziec, a cały mecz finalnie zakończy się wyrównującym trafieniem. Piłkarze Kolonii uparcie do tego dążyli. Regularnie pod bramką Borussii pojawiał się bramkarz Marvin Schwabe.
Wicelider nie oddał jednak trzech punktów, lecz nie obyło się bez kontrowersji. Trener 1. FC Koeln Lukas Kwasniok uparcie protestował domagając się rzutu karnego po zagraniu ręką Yana Couto. Powtórki telewizyjne wzmogły wątpliwości, lecz prowadzący ten mecz Daniel Siebert pozostał nieprzejednany.
Po 25 kolejkach Bundesligi drużyna Jakuba Kamińskiego zajmuje 13. miejsce w tabeli i cały czas jest zagrożony relegacją do niższej ligi. Na ten moment Kolonia utrzymuję zaledwie dwupunktową przewagę nad miejscem oznaczającym grę w barażach oraz ma cztery punkty więcej od 17. Wolfsburga.
Zobacz również:














