Zmiana u Urbana. Możliwy scenariusz dla Polaków . Dobry omen: 18:1
Jeszcze przed meczem z Albanią Jan Urban wykluczał taką możliwość, ale przy okazji finałowej batalii ze Szwecją nasz selekcjoner zakłada, że losy awansu mogą rozstrzygnąć się w serii rzutów karnych. Wtóruje mu zresztą jego dzisiejszy vis-à-vis - Graham Potter. Dobry omen stanowi fakt, że w kwestii konkursu "jedenastek" bilans reprezentantów Polski wynosi 18:1. Ale ten jeden nieskuteczny strzał boli aż do dziś.

- Wydaje mi się, że ten mecz powinien rozstrzygnąć się w 90 minutach. (...) Nie przewiduję rzutów karnych - mówił selekcjoner reprezentacji Polski Jan Urban jeszcze przed półfinałowym spotkaniem z Albanią. Ale teraz bierze pod uwagę także i ten wariant, w którym - podobnie jak w przypadku walki o wyjazd na Euro 2024 - o losach naszego awansu przesądzi seria "jedenastek".
Tutaj musimy być przygotowani na wszystko. I mogą być rzuty karne
Z tego samego założenia wychodzi także trener rywali Graham Potter, który również przygotowuje się ze swoimi podopiecznymi do ewentualnej serii "jedenastek".
- To scenariusz, który może się wydarzyć. Przygotowujemy się na taką ewentualność i jesteśmy tego świadomi. Ale musimy być też gotowi na 90 minut. Karne to karne. Ale spróbujemy przygotować się na wszystko - deklarował Anglik.
Karne - to wbrew wyświechtanemu frazesowi - nie loteria, a raczej wojna nerwów. Wojna, z którą mamy zarówno słodkie, jak i niezwykle bolesne wspomnienia.
Szwecja - Polska. Rzuty karne zadecyduję o awansie na mistrzostwa świata 2026?
Dotychczas "Biało-Czerwoni" mieli okazję uczestniczyć w łącznie czterech konkursach rzutów karnych, z czego tylko jeden rozstrzygnął się po czterech próbach naszych zawodników, co daje łącznie 19 strzałów z 11 metrów, z czego nieskuteczny był tylko jeden. Chyba wszyscy pamiętamy, który.
Czerwony krzyżyk widniejący przy nazwisku Jakuba Błaszczykowskiego do dziś stanowi wielką zadrę w sercach nas, kibiców polskiej kadry. Te stanęły na kilka chwil, gdy Rui Patricio zatrzymał uderzenie naszego skrzydłowego na Stade Velodrome w Marsylii. Skuteczna interwencja portugalskiego golkipera odarła nas wówczas z wymarzonego awansu do półfinału Euro 2016. Wcześniej piłkę w siatce zdołali umieścić Robert Lewandowski, Arkadiusz Milik oraz Kamil Glik.
Ten sam skład personalny zapewnił nam wcześniej triumf w rzutach karnych przeciwko Szwajcarii w 1/8 finału. Tyle że skuteczny był wówczas Jakub Błaszczykowski, a na koniec wszystko spuentował strzałem w górny róg bramki Grzegorz Krychowiak.
Nie trzeba jednak wracać pamięcią aż o dekadę, by powspominać emocje związane z rzutami karnymi. Te dały nam wszak przepustkę na ostatnią wielką imprezę - Euro 2024, wieńcząc nasz wyjazdowy bój w Cardiff przeciwko Walii.
Danny'ego Warda pokonali wówczas kolejno: Robert Lewandowski, Sebastian Szymański, Przemysław Frankowski, Nicola Zalewski oraz Krzysztof Piątek, a na koniec naszym bohaterem został Wojciech Szczęsny, zatrzymując piłkę kopniętą przez Daniela Jamesa.
W tym zestawie kluczowych dla naszej kadry spotkań łatwo jest zapomnieć, że seria "jedenastek" zwieńczyła także nasz mecz z Nową Zelandią w 1999 roku, rozgrywany w ramach Pucharu Króla Tajlandii. Bezbłędnymi egzekutorami rzutów karnych okazali się wówczas Maciej Żurawski, Artur Wichniarek, Radosław Michalski, Maciej Stolarczyk oraz Jacek Chańko.
Szwedzi nie mają w ostatnich latach aż tak bogatych doświadczeń związanych z serią rzutów karnych. W XXI wieku przystąpili do niej tylko raz, przegrywając 4:5 z Holandią w ćwierćfinale mistrzostw Europy A.D. 2004. 10 lat wcześniej na tym samym etapie mistrzostw świata ograli natomiast 5:4 Rumunię.
Z Solnej - Tomasz Brożek









![Lech Poznań - GKS Katowice. O której i gdzie oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MM2DCGMTAVLD4-C401.webp)


