Zdruzgotany Boniek przemówił po klęsce. Nagle wypalił: Oni byli drewniani
- Przede wszystkim jest mi szalenie przykro - mówił Zbigniew Boniek w rozmowie z Romanem Kołtoniem na kanale "Prawda Futbolu" po porażce reprezentacji Polski ze Szwecją. Kadra Jana Urbana nie pojedzie na mistrzostwa świata, choć w starciu z ekipą Grahama Pottera była stroną dominującą . - Oni byli drewniani w obronie - dodaje były prezes PZPN-u.

To koniec. Reprezentacji Polski nie będzie na mistrzostwach świata. W finale baraży "Biało-Czerwoni" przegrali 2:3 ze Szwecją, choć dwukrotnie doprowadzali do remisu. Pierwszy raz od 2014 roku zabraknie nas na wielkiej, piłkarskiej imprezie.
"Jak tu zasnąć? Masz wrażenie, że byłeś lepszy, a tracisz trzy bramki. Trudno to zrozumieć" - komentował na gorąco Zbigniew Boniek w mediach społecznościowych. Były szef Polskiego Związku Piłki Nożnej o zdecydowanie szerszy komentarz pokusił się w rozmowie z Romanem Kołtoniem na kanale "Prawda Futbolu".
Boniek przemówił po porażce Polaków. Kilka bolesnych słów
Od pierwszych minut legenda polskiej piłki zwyczajnie nie kryła olbrzymiego rozczarowania. Boniek nie chciał skupiać się na krytyce wymierzonej w pojedyncze nazwiska.
- Trudno powiedzieć cokolwiek na gorąco. Przede wszystkim jest mi szalenie przykro. Styl ultraofensywny, pressing. To był chyba jeden z najlepszych meczów reprezentacji w ostatnich latach, bez dwóch zdań - powiedział na start.
- Przegraliśmy mecz. Nie dlatego, że graliśmy z lepszą drużyną, bo my byliśmy lepszą drużyną. Przegraliśmy, bo kolejny raz czegoś zabrakło, ktoś do czegoś dopuścił, nie dopilnował. Trudno po tym meczu mówić coś o optymizmie, budowaniu itd. Sam w sobie mecz był ciekawy, interesujący. Jeśli jakaś drużyna nie zasługiwała na porażkę, to byli to Polacy. Niestety zrobiliśmy kilka błędów w obronie - tłumaczył.
Z każdą minutą Zbigniew Boniek coraz bardziej otwierał się na analizę meczu, odrzucając świeże emocje. Pierwszego gola straconego przez Polaków skomentował w następująco: - Dlaczego przegraliśmy? Oni byli drewniani w obronie, ale byli skoncentrowani. A my byliśmy mniej drewniani w obronie, ale robiliśmy błędy. Ale nawet ta pierwsza bramka... Ten na środku strzela, jest sześciu naszych zawodników, a Szwed stoi sam. No jak może stać sam? - pytał zirytowany.
Lekkie pretensje 70-latek miał również do Przemysława Wiśniewskiego przy trzecim, decydującym trafieniu dla Szwedów, kiedy to zza jego pleców wyskoczył Viktor Gyokeres. - Patrzysz na trzecią bramkę. Wiśniewski stoi bliżej bramki niż ten, który strzela i go wyprzedza. - On jest bardzo sprawny - wtrącił się Kołtoń. - A co mnie interesuje, że jest sprawny? Wiśniewski po to wszedł na boisko, żeby go pilnować. Jest 90. minuta, a ty stoisz bliżej bramki... - mówił, wstrzymując się od krytyki.
- Jesteśmy skreśleni z mistrzostw świata... Trudno komentuje się taki mecz - podsumował.














