Zbigniew Boniek o dodatkowej stawce barażów. Chodzi o Lewandowskiego
- Wydaje mi się, że stawką baraży jest dalsza kariera Roberta Lewandowskiego w kadrze, to rzecz naturalna. Myślę, że brak wyjazdu na mistrzostwa świata spowoduje, że Robert da sobie spokój. Nie sądzę, by chciał powalczyć o Euro 2028 i pojechać tam jako 40-letni piłkarz - mówi w rozmowie z Interią Zbigniew Boniek, były prezes PZPN.

Ze Zbigniewem Bońkiem rozmawiamy o losowaniu baraży o mistrzostwa świata (Polska trafiła na Albanię, a w przypadku awansu - na lepszego z pary Ukraina - Szwecja. Ewentualny finał zagramy na wyjeździe), przyszłości Jana Urbana, Roberta Lewandowskiego i spodziewanej karze od UEFA za rzucanie rac na murawę w czasie meczu z Holandią na Narodowym.
Cezary Kulesza przed dyplomatycznym zadaniem
Przemysław Langier (Interia Sport): Jak pan widzi szanse awansu na mundial przy ścieżce, którą wylosowaliśmy?
Zbigniew Boniek (były prezes PZPN): - Na pewno nie jest to ścieżka łatwa, ale w teorii mogliśmy wylosować dużo gorzej. Póki co za wcześnie, by mówić, jak duże są szanse, bo do marca jest jeszcze sporo czasu, ale z Albanią na pewno będziemy faworytami, mimo iż oni grają dobrze w piłkę. W drugim meczu zagramy na wyjeździe z Ukrainą lub Szwecją, więc można powiedzieć, że jeśli chodzi o pierwszy koszyk, wylosowaliśmy najsłabszą drużynę. Z każdym innym byłoby dużo ciężej.
Przeczucie mówi panu, że w ewentualnym finale czekać będzie Ukraina, czy Szwecja?
- Myślał indyk o niedzieli... Ważniejszą rzeczą od tego, kogo dziś będziemy przewidywać do ewentualnego finału jest to, jak Ukraina zachowa się w kwestii wyboru stadionu. Bo nie wiemy, czy jako neutralny teren wskażą Polskę, gdzie grali do tej pory, czy na przykład Niemcy. Na pewno będą jakieś dyplomatyczne rozmowy na szczeblu prezesów związków, ale jaka by decyzja nie zapadła, nasza szansa wyjazdu na mundial jest realna. Tym bardziej że, Szwecja do tej pory spisywała się katastrofalnie.
Cezary Kulesza chwali się dobrą znajomością z prezesem ukraińskiej federacji, Andrijem Szewczenką. Może to pomoże załatwić ewentualny finał w Polsce?
Z Andrijem znamy się wszyscy - prezes Kulesza, ja, Robert Lewandowski. To facet miły dla każdego, ale nie wiem, czy Ukraina będzie chciała robić nam taką przyjemność, by grać decydujący mecz u nas. Może zdecyduje, by pierwszy mecz ze Szwecją i finał zagrać na tym samym stadionie na przykład w Niemczech. Mnie się wydaje, że gdyby prezes Kulesza nakłonił Szewczenkę na granie u nas, byłby to jego gigantyczny sukces dyplomatyczny.
Kiedy się dowiemy?
- Już niedługo, bo jeśli pamięć mnie nie myli, to stadion trzeba wskazać na 90 dni przed meczem.
Kontrakt Urbana? Zostawmy, jak jest
Brak awansu - biorąc pod uwagę, że od 2016 roku jeździmy nieprzerwanie na każdy turniej i że ominęliśmy najtrudniejsze drużyny z pierwszego koszyka - byłby katastrofą?
- Katastrofa to za duże słowo. Pewnie nie będzie przyjemnie, urodzą się wszelkie polemiki na temat stanu piłki w Polsce, na temat przyszłości selekcjonera. Na porażkach ciężko budować - co pokazał ostatnio przykład Michała Probierza, którego zostawiono mimo przegranej na Euro i późniejszym spadku z Ligi Narodów. Uważam, że to był błąd. Jankowi oczywiście nie życzę źle. Z Albanią chyba nigdy nie przegraliśmy w Polsce, ale trzeba być ostrożnym, bo to drużyna z piłkarzami o wielkim przywiązaniu do barw narodowych.
Pojawiły się sugestie, by Janowi Urbanowi dać kontrakt niezależnie od wyniku baraży.
- To w ogóle nie jest temat. Janek ma aktualnie kontrakt i tylko to się liczy. Przed Euro U-21 przedłużono kontrakt z Adamem Majewskim, a on później nie wziął na turniej Urbańskiego czy Oyedele. Na razie jest dobrze, po co mieszać. Jeśli Janek wygra baraże, to kontrakt się sam przedłuży. A jak przegra, to i tak można usiąść i porozmawiać, zobaczyć, w jakim stylu odpadliśmy i tak dalej.
Jak pan ocenia jego dotychczasową kadencję?
- U Janka jest wszystko normalnie, a żeby coś było dobrze, to musi być normalnie. Nie można być ciągle podekscytowanym. Janek unika szaleństw, każda jego decyzja z czegoś wynika, nie ma powołań z kosmosu, czy dziwnych zmian z meczu na mecz. On ma świetny charakter, nasycony hiszpańską mentalnością, spokojem, dystansem, uśmiechem. Nie ma potrzeby udawać kogoś, kim nie jest, a reprezentacja ten mental od niego przejmuje. Tylko uwaga - mówiąc to absolutnie nie mam na myśli Michała Probierza, bo on też przez pierwszych kilka miesięcy nie przegrał meczu, wszyscy mówili, że jest super, jest atmosfera, że nie ma już tego smutnego Santosa. Ale przyszły porażki, a z nimi żaden trener nie zaszedł daleko. Oby w przypadku Janka udało się przejść baraże, bo uważam, że z nich trudniej o awans na mundial, niż na mundialu o awans z grupy. Tam wychodzą dwie najlepsze drużyny z dwóch pierwszych miejsc i jeszcze osiem na dwanaście z trzecich. Żeby nie wyjść z takiej grupy, to trudna sprawa.
Mecz z Maltą powinien nas martwić?
- Byłem przekonany, że to nie będzie łatwy mecz. Poza tym ja do Janka nie mam o niego żadnych pretensji. Podjął logiczne decyzje o składzie, podmienił Ziółkowskiego na Wiśniewskiego, który z Holandią pauzował za kartki, ale wcześniej nie dał powodów, by go odstawić. Bardziej winię tu piłkarzy, że nie wyszli z odpowiednią koncentracją, która powinna charakteryzować drużynę narodową w każdym meczu. Wygraliśmy ostatecznie szczęśliwie, ale to też dobry omen - lepiej mieć szczęścia niż pecha. Szczęście już w przeszłości nam pomogło, bo tyle było gadania na Sousę i Lewandowskiego, że odpuścili mecz z Węgrami, przez co spadliśmy w rozstawieniach i nie mogliśmy grać półfinału u siebie, a wylosowaliśmy Rosję, dzięki czemu od mundialu dzieliło nas tylko pokonanie Szwecji u siebie. Gdybyśmy wygrali z Węgrami, mielibyśmy dwóch rywali i różnie mogło to być.
Robert Lewandowski i przyszłość w kadrze
Wspomina pan Roberta Lewandowskiego. Ja się zastanawiam, czy przegrana w barażach nie będzie oznaczać, że dzielą nas dwa-trzy mecze (baraż lub dwa baraże i mecz pożegnalny) od końca jego reprezentacyjnej kariery...
- Oczywiście, że tak jest, to rzecz naturalna. Wydaje mi się, że brak wyjazdu na mistrzostwa świata spowoduje, że Robert da sobie spokój. Nie sądzę, by myślał o powalczeniu o Euro 2028 i pojechaniu tam jako 40-letni piłkarz. Mam nadzieję, że jeśli się pożegna z kadrą, to na mistrzostwach świata.
Ostatnio głośno było o dopingu na Narodowym i racach na murawie. Po czyjej stronie leży wina?
- Po tych, co rzucali.
Ale karę dostanie przede wszystkim PZPN. Jest obawa, że UEFA zamknie nam trybunę na baraż.
- Nie sądzę. Będzie jakaś kara finansowa, nic więcej.
Na koniec spytam o inny kraj, który jest panu bliski, a też zagra w barażach...
- Włosi się wszystkiego już boją! A już zwłaszcza, że zagrają na wyjeździe. Radości z losowania to tam nie ma, ale zostawmy Włochów i ich strach samych.













