Zasłużony kadrowicz zobaczył, co zrobił Grosicki. Jest reakcja. "Nie toleruję"
6 czerwca zeszłego roku Kamil Grosicki zakończył karierę w reprezentacji Polski. A przynajmniej tak się wydawało, skoro odbył się jego mecz pożegnalny. Ostatecznie legenda Pogoni Szczecin rozegrała jeszcze kilka spotkań w narodowych barwach, a po starciu ze Szwecją w finale baraży ponownie ogłosiła zawieszenie reprezentacyjnych butów na kołek. "Proszę zauważyć, jak to właściwie przeszło bez echa" - komentuje Kamil Kosowski.

Kamil Grosicki to bezdyskusyjna ikona reprezentacji Polski. I jak na ikonę przystało, na początku czerwca 2025 roku gwiazdor Ekstraklasy doczekał się swojego uroczystego meczu pożegnalnego. "Biało-Czerwoni" zmierzyli się towarzysko z Mołdawią (2:0) na Stadionie Śląskim w Chorzowie.
Grosicki wyszedł na murawę w opasce kapitańskiej. Spędził na niej pół godziny. W ten sposób Polski Związek Piłki Nożnej uhonorował jego dokonania dla drużyny narodowej. Jak się okazało, nie było to jego ostatni mecz w kadrze.
To koniec, Grosicki oficjalnie ogłosił. Nagła reakcja byłego kadrowicza
Zachęcony zmianą selekcjonera piłkarz zadeklarował, że nawet mimo spotkania pożegnalnego nadal jest do dyspozycji trenera. Ostatecznie za kadencji Jana Urbana wrócił do reprezentacji. Występował w spotkaniach z Holandią, Finlandią, Litwą i Maltą. Minutę zagrał też ze Szwecją. Dzięki temu dobił do 101 meczów w biało-czerwonej koszulce.
Po klęsce w finale baraży 37-latek ponownie ogłosił zakończenie reprezentacyjnej kariery. "Cieszę się, że mogłem jeszcze wrócić i w jakimś stopniu pomóc drużynie w ważnych chwilach. Dziękuję za wszystko kibicom, kolegom z drużyny, trenerom i każdemu, kto był częścią tej drogi. To był dla mnie zaszczyt" - pisał w mediach społecznościowych.
Drugi ze sposobów pożegnania się Kamila Grosickiego nie spodobał się Kamilowi Kosowskiemu. "Mam prawie 50 lat, jestem za stary, żeby uznać, że ktoś kończy karierę, postując na Instagramie. To nie powinno się odbywać w ten sposób (...) Proszę zauważyć, jak to właściwie przeszło bez echa. Tak jakby każdy brał to po prostu za pewnik" - pisze ekspert w felietonie dla "Przeglądu Sportowego Onet". Być może umknęło mu, że Grosicki został należycie pożegnany już zeszłego lata.
"To powinna być zupełnie inna forma przekazu, a mecze pożegnalne tak czy inaczej się odbędą. PZPN musi zorganizować wielkie widowisko na pożegnanie przede wszystkim Roberta, ale też jego kolegów, którzy dzielili z nim szatnię przed 15 lat. Jak patrzę na posty, że ktoś komuś dziękuje za całą karierę i na tym się kończy, to tego nie kupuję. Był i go nie ma. Dla mnie są to zbyt ważne rzeczy. Rozumiem znak czasów, ale nie toleruję bagatelizowania i umniejszania tego, co np. Grosicki zrobił dla reprezentacji" - twierdzi 52-krotny kadrowicz.














