Wielka burza po powołaniach. Aż PZPN musiał zareagować. Bezlitosne reakcje
W piątek 20 marca dowiemy się, kogo Jan Urban powołał na marcowy mecz z Albanią w barażach, a może i starcie z Ukrainą lub Szwecją, którego stawką byłby awans na mundial. Wszystko wskazuje na to, że karty zostaną odkryte standardowo, za pośrednictwem mediów społecznościowych i oficjalnej strony związku. Bardziej ekstrawagancko do listy powołań w 2024 roku podszedł Michał Probierz. Nawet PZPN musiał tłumaczyć wówczas jego ruch.

Cofnijmy się do 2024 roku, a konkretnie okresu tuż przed mistrzostwami Europy w Niemczech. Selekcjonerem reprezentacji Polski jest Michał Probierz. Drużyna jest świeżo po wygranych barażach, w których najpierw pokonała 5:1 Estonię, a następnie wyszarpała udział w turnieju po triumfie nad Walią w rzutach karnych.
Wszyscy czekają na Euro z udziałem "Biało-Czerwonych". Pod koniec maja ma zostać ogłoszona lista reprezentantów, którzy pojadą na zawody organizowane przez naszych zachodnich sąsiadów. Wtedy Probierz postanowił... wszystkich zaskoczyć.
Powołania ogłoszone. Ale w jakich okolicznościach? PZPN deklaruje: Taki był plan
29 maja trener naszej kadry ogłosił pełny skład zespołu niespodziewanie, przedwcześnie, podczas konferencji turnieju golfowego Rosa Challenger Cup, mimo że tego dnia powołania miały zostać opublikowane wieczorem.
Selekcjoner chwycił za mikrofon i powiedział: - Chcieliśmy zrobić niespodziankę, żeby tutaj powołania ogłosić. Po chwili zaczął wyczytywać nazwiska zawodników na poszczególnych pozycjach. W ten nieco spontaniczny sposób ówczesny szkoleniowiec reprezentacji chciał przebić legendarny już "balonik", wykazać się kreatywnością, luzem oraz dać do zrozumienia, że nie wszystkie decyzje muszą być ogłaszane w oficjalny sposób.
I owszem, niektórzy pomysł ten przyjęli ze zrozumieniem i uśmiechem na twarzy. Inni zaś zarzucili Probierzowi brak klasy i szacunku do pełnionej funkcji. "Rozumiem, że Michał Probierz lubi pokazać swoją oryginalność, ale sposób ogłoszenia tej kadry to przynajmniej amatorka, a dodatkowo jakieś dziwne pomieszanie dyscyplin sportu, interesów sponsorów PZPN, interesów jakiegoś pola golfowego. No nie przystoi" - komentował chociażby Krzysztof Stanowski na portalu "X".
Nieoficjalnie mówiło się, że taki ruch Probierza był podyktowany przedwczesnym ujawnieniem listy przez niektóre redakcje, co miało nieco podirytować selekcjonera.
Głos nt. barwnego sposobu przedstawienia listy musiał zabrać PZPN, a konkretnie ówczesny rzecznik prasowy Tomasz Kozłowski. - Przecież, kiedy Michał Probierz ogłosił swoją decyzję podczas konferencji promującej turniej golfowy, na stronie i w mediach społecznościowych Polskiego Związku Piłki Nożnej pojawił się oficjalny komunikat z nazwiskami piłkarzy szerokiej kadry przed Euro 2024. Wszystko przebiegło zgodnie z planem. Powołania zostały przedstawione w oficjalnym trybie na specjalnej planszy, która zamieszczona została na naszej stronie i w naszych mediach społecznościowych. Tam też ulokowani są sponsorzy PZPN - powiedział w rozmowie z portalem "Weszło".
Już jutro - w piątek 20 marca - doczekamy się kolejnej listy powołań, którą tym razem przed barażami o mistrzostwa świata komponuje Jan Urban. W przypadku obecnego selekcjonera raczej nie należy spodziewać się tego typu "fajerwerków".













