Wichniarek nie miał litości. Zobaczył zachowanie Pietuszewskiego i nie wytrzymał. "Zero"
Reprezentacja Polski w finałowym meczu ścieżki barażowej o udział w mundialu mierzyła się na wyjeździe - w Solnej ze Szwedami. Nie było to dla Biało-Czerwonych łatwe spotkanie. Ostatecznie skończyło się porażką 2:3 i tym razem nic specjalnego nie pokazał Oskar Pietuszewski. 17-latek zbiera sporo krytyki za grę w defensywie. Litości nie miał dla niego Artur Wichniarek.

Przed startem marcowego zgrupowania reprezentacji Polski można było odnieść wrażenie, że same mecze nie mają tak wielkiego znaczenia. Cała uwaga skupiała się bowiem na osobie Oskara Pietuszewskiego. Młody skrzydłowy FC Porto robił furorę wśród kibiców, a także mediów.
Ostatecznie Pietuszewski powołanie dostał i zadebiutował w meczu półfinałowym barażów z Albanią. Biało-Czerwoni wygrali 2:1, a 17-letni zawodnik miał w tym spory udział. Nastolatek wszedł bowiem z ławki rezerwowych w przerwie meczu z Albańczykami i swoją energią odmienił dynamikę meczu.
Wichniarek ostro o Pietuszewskim. Zero litości
Dzięki temu Polacy we wtorkowy wieczór zagrali ze Szwedami w Solnej o awans. Pietuszewski znów zaczął jako rezerwowy. Wszedł na plac gry w drugiej połowie i nie popisał się przy golu na 3:2 dla Szwedów. Brak odpowiedniego zaangażowania w defensywę rozsierdził Artura Wichniarka.
- Świadomość gry defensywnej w wykonaniu Oskara Pietuszewskiego jest równa zeru. Nie zrzucam całej winy na Pietuszewskiego, tylko pokazuję jakie sa problemy. System z trzema obrońcami nie jest dla Oskara - rozpoczął były reprezentant Polski w podsumowaniu meczu na "Kanale Sportowym".
Później przeszedł do głębszej analizy. - Idzie piłka do boku. Pietuszewski pokazuje Kiwiorowi idź ty do tego najbardziej wysuniętego przy linii. Kiwior mówi nie, ty idziesz tam, bo ja jestem w trójce i zostaję. Mamy dwóch napastników i grają jeden na jeden z Wiśnią i Bednarkiem. Pietuszewski się nie rusza, to w ostatnim momencie wyskakuje jednak Kiwior. Daje się kupić na pierwszy balans ciałem i przechodzi o go zawodnik. Oskar musi zejść do środka i zaasekurować. On staje - podsumował Wichniarek.











