Urban zrównany z ziemią. Ekspert dostrzegł jedno. "Wystrzeliłoby nas z MŚ"
Reprezentacja Polski pokonała Albanię 2:1 na Stadionie Narodowym w Warszawie. Dzięki temu w finale baraży zagra przeciwko Szwecji. Mimo wygranej kibice i eksperci nadal mają wiele powodów do obaw. Robert Lewandowski i Piotr Zieliński zapewnili nam zwycięstwo po golu ze stałego fragmentu gry i strzale z dystansu. Jednemu z futbolowych znawców bardzo nie spodobała się decyzja Jana Urbana dotycząca środka pola.

Pierwsza połowa w wykonaniu naszych kadrowiczów była bardzo słaba, a może nawet fatalna. Jedynie w pierwszych dziesięciu minutach potrafili zdominować Albańczyków, którzy później przejęli kontrolę na boisku. Do tego stopnia, że tuż przed przerwą objęli prowadzenie.
Aż strach pomyśleć, jakim wynikiem zakończyłoby się czwartkowe spotkanie, gdyby na murawie zabrakło Roberta Lewandowskiego i Piotra Zielińskiego. W drugiej połowie to właśnie najbardziej doświadczeni zawodnicy wzięli sprawy w swoje ręce. Przede wszystkim dzięki nim (i asystującemu Sebastianowi Szymańskiemu) "Biało-Czerwonym" przyjdzie zagrać ze Szwecją o udział w mistrzostwach świata 2026.
Artur Wichniarek grzmi po decyzji Urbana:
Zgodnie z ustaleniami Jana Urbana w wyjściowym składzie obok Zielińskiego na środku pomocy wystąpił Szymański. Gwiazda Interu często operowała na "szóstce", cofając się do rozegrania, natomiast nowy nabytek francuskiego Rennes pokazywał się do gry i napędzał akcje.
Urban postawił na kreatywną i przede wszystkim bardzo ofensywną linię pomocy. Zrezygnował z Bartosza Slisza czy Jakuba Modera, którzy być może mogliby dać nieco więcej w defensywie. Decyzja ta, łagodne mówiąc, nie przypadła do gustu Arturowi Wichniarkowi.
- Dyskutowaliśmy nt. Slisza czy Modera. Selekcjoner wymyślił swoje ustawienie, które wystrzeliłoby nas z mistrzostw świata. Gdybyśmy grali półfinał nie z Albanią, a ze Szwecją, to Viktor Gyokeres wykorzystałby te sytuacje i byłoby 1:3 w którymś momencie spotkania - tłumaczył w programie Kanału Sportowego, krytykując najpierw bierność Kiwiora w obronie w pamiętnej sytuacji, kiedy to Elseid Hysaj biegł z piłką przez dobre kilkadziesiąt metrów i stworzył olbrzymie zagrożenie pod bramką Kamila Grabary.
- Sebastian Szymański i Piotr Zieliński jako defensywni pomocnicy? No to nie sprawdzi się z poważnym przeciwnikiem, nie oszukujmy się. W tym momencie mieliśmy to podane jak na tacy. Była tak wielka luka... nie było zawodnika, który zaasekurowałby cokolwiek na tym boisku - podsumował. Przypomnijmy, na identyczny wariant - z Zielińskim i Szymańskim w środku pola - selekcjoner zdecydował się w listopadowym meczu z Holandią. Wówczas drugi z nich musiał opuścić boisko w 13. minucie z powodu kontuzji, jego miejsce zajął Bartosz Kapustka.
Mecz ze Szwecją odbędzie się we wtorek 31 marca w Sztokholmie.















