Urban szykuje zaskakującą zmianę w składzie. Już wcześniej wysyłał sygnały
Nie Kamil Grabara, a Bartłomiej Drągowski ma stanąć w bramce podczas meczu Malta - Polska. Zmiana wydaje się zaskakująca, ale jak się prześledzi wypowiedzi Jana Urbana, to już niekoniecznie.

Korespondencja z Malty
O tym, że selekcjoner reprezentacji Polski prawdopodobnie zdecydował się na Bartłomieja Drągowskiego, w poniedziałek poinformował dziennikarz Tomasz Włodarczyk. Dla wielu było to zaskoczenie, jednak Interia jeszcze wcześniej zaznaczała, że takie rozwiązanie jest realne. Pisaliśmy tak: "Za plecami obrońców znajdzie się... no właśnie. Słowa o tym, że rywalizacja o miejsce numer dwa w bramce wciąż trwa, pozwalają wierzyć, że i tu może dojść do zmiany. Ale to bardziej na zasadzie: nie zdziwimy się, jeśli zagra Bartłomiej Drągowski". Przewidując skład, do jedenastki wpisaliśmy obu golkiperów: Kamil Grabara/Bartłomiej Drągowski.
Wszystko dlatego, że z jednej strony docierały do nas informacje, że Jan Urban naprawdę rozważa taką opcję, z drugiej selekcjoner... sugerował ją publicznie. Już po meczu z Holandią na PGE Narodowym został zapytany o to, czy Kamil Grabara przybliżył się do bycia bramkarzem numer dwa w reprezentacji (gdyż Urban zaznaczył, iż "jedynką" wciąż jest Łukasz Skorupski). Selekcjoner zaprzeczył - a że nie jest typem trenera dążącego do gubienia tropów, jego wypowiedź należało traktować poważnie. Mówił zresztą, że dla niego ta rywalizacja wciąż jest otwarta.
Biorąc pod uwagę, że nie ma na zgrupowaniu Łukasza Skorupskiego, który zagrałby prawdopodobnie w obu meczach, Urban wyraźnie zasugerował, że być może da po jednym spotkaniu ewentualnym zastępcom zawodnika Bolonii. Podobnie, jak podzielił między nich towarzyski mecz z Nową Zelandią. Wówczas w podstawowym składzie pojawił się Drągowski, który w przerwie został zmieniony przez Grabarę.
Bramkarz Panathinaikosu nie wypadł najlepiej, zwłaszcza pod względem gry nogami. Być może Jan Urban chce się przekonać, czy był to tylko wypadek przy pracy, czy stały problem, który pomoże rozstrzygnąć kwestię bycia "dwójką" w bramce.
Mecz na stadionie Ta'Qali rozpocznie się o godz. 20:45. Z trybun obejrzy go kilka tysięcy polskich kibiców. Trzy tysiące biletów, jakie otrzymał od gospodarzy PZPN, rozeszło się błyskawicznie, natomiast zewsząd dobiegają głosy, że Polacy nabyli co najmniej tysiąc dodatkowych wejściówek już w "źródłach maltańskich". Obiekt mający czasy świetności już dawno za sobą, może pomieścić 16 tys. fanów, jednak można się spodziewać, że to fani gości będą dziś głośniejsi.













