Po czerwcowej porażce 1:2 z Finlandią w Helsinkach reprezentacja Polski zdecydowanie potrzebowała "odbicia" i łaknęła bezcennych punktów w eliminacjach MŚ 2026. Na początku września musiała przy tym zmierzyć się z faworytem grupy G - Holandią.
Potyczka z "Oranje" w Rotterdamie, podczas której w roli selekcjonera debiutował Jan Urban, nie była łatwa - gospodarze przez długi czas utrzymywali jednobramkowe prowadzenie, aż w końcu w 80. minucie kapitalne trafienie zaliczył Matty Cash. W ten sposób "Biało-Czerwoni" zdobyli "oczko" na niełatwym terenie.
Po końcowym gwizdku Urban spotkał się z dziennikarzami w ramach standardowej konferencji i podzielił się kilkoma przemyśleniami po pierwszym starciu w roli sternika ekipy "Orłów".
Tak wygląda tabela po remisie Polski z Holandią. Świetne wieści
Polska remisuje z Holandią, punkt urwany w starciu z trudnym rywalem. Tak mecz podsumował Jan Urban
Konferencja rozpoczęła się od pytania o debiutanta Przemysława Wiśniewskiego i o ocenę jego występu. "Wydaję mi się, że nie mamy nie wiadomo jakiego wyboru wśród stoperów, ta rywalizacja jest wyrównana. Przemkowi pomogło, że go miałem, że wiedziałem, na co go stać. Zrobił duży progres, sam byłem ciekawy, jak wytrzyma presję. Myślę, że zagrał dobre spotkanie" - orzekł szkoleniowiec.
Trener został też zagadnięty o to, czy udało mu się w pełni zrealizować pierwotne plany - tu pojawił się m.in. wątek zmian. "Wszystko nam się dobrze poukładało, mieliśmy przygotowane zmiany wcześniej jeśli chodzi o Piotrka Zielińskiego czy Roberta Lewandowskiego, nie chcieliśmy, by rozgrywali po 90 minut po kontuzjach. Z reguły największe zmęczenie przychodzi po godzinie gry i wtedy chcieliśmy zrobić roszady" - przyznał.
W kwestii gry Holendrów stwierdził: "Trzeba było być przygotowanym na kilka rzeczy: piłki zagrywane za plecy, szybkie przejścia z obrony do ataku, wrzutki na słupek. To znakomity zespół i znakomici zawodnicy, przyjemnie się patrzy na ich technikę. Wiedzieliśmy, że musimy im zabrać przestrzeń, by się nie rozpędzili" - analizował.
Niczym bumerang wrócił też temat ustawienia i gry trójką lub czwórką obrońców. Urban został zagadnięty o to, jak układ zawodników mógłby wyglądać przeciwko Finom. "Nie wiem na ten moment. Z Finlandią to będzie zupełnie inne spotkanie, my mieliśmy dziś dużo do zyskania, Holandia dużo do stracenia, tam będzie odwrotnie" - stwierdził.
Ten remis, jeśli nie wygramy z Finlandią, nic nam nie da
Potem selekcjoner domknął jeszcze temat zmian. "Myśleliśmy o drugim meczu, nie możemy sobie pozwolić na luksus, by wszyscy grali po 90 minut. Wyszło fajnie, bo uważam, że zmiany były bardzo dobre. Zawodnicy, którzy znaleźli się na boisku, wnieśli bardzo dużo"
W sprawie Wiśniewskiego padło także pytanie o stan jego zdrowia - podczas spotkania obrońca sygnalizował bowiem pewne kłopoty. "Myślałem, że zaczęły go łapać skurcze, ale wcześniej miał 'zbitą' łydkę, czuł dyskomfort i dlatego go zmieniliśmy. Mam nadzieję, że wszystko będzie ok" - oświadczył.
Polacy stracili w takcie meczu po golu z główki nieupilnowanego Dumfriesa. Urban powrócił do tej sytuacji a także ocenił, czy jego podopieczni mieli ogólny problem przy rozgrywanych przez "Oranje" rzutach rożnych".
"Tam była lekka drzemka, można było temu przeszkodzić i zapobiec utracie bramki, niemal zawsze można coś takiego wykonać" - mówił. "Nie mam wrażenia, że przy rzutach rożnych popełniliśmy jakieś błędy, to Holendrzy doskonale je wykonują" - wskazał.
Na koniec od trener otrzymał od holenderskiego dziennikarza pytanie o jego dawną współpracę z Leo Beenhakkerem w roli jego asystenta i o to, czy jakieś nauki z jego strony mu się obecnie przydają.
"Tak, choć nie w kwestii taktyki, bo czasy się pod tym względem zmieniły. Wziąłem od niego sposób zarządzania drużyną. Robił znakomicie to, w jaki sposób podchodził do drużyny i do graczy pod względem indywidualnym. To pomagało mi w pracy w klubie i teraz mam nadzieję że będzie mi dalej pomagać w reprezentacji" - skwitował.
Miesiąc miodowy, który trwa. Jak Jan Urban zaskoczył Holendrów?
El. MŚ 2026. Polaków niebawem czekać będzie rewanżowe starcie z Finlandią
Polacy swój kolejny mecz w kwalifikacjach do mundialu rozegrają w niedzielę 7 września - i staną przed szansą na zrewanżowanie się Finom za czerwcową porażkę. Pierwszy gwizdek w ramach spotkania odbywającego się na Stadionie Śląskim wybrzmi dokładnie o godz. 20.45.













