Ukraińcy polegli ze Szwedami. Już wiedzą, co stanie się z Polakami
Już tylko godziny dzielą nas od meczu, który na nowo zdefiniuje reprezentację Polski i - w co mocno wierzymy - nada sznyt kadrze pod wodzą selekcjonera Jana Urbana. Punktualnie o godz. 20:45 na Strawberry Arena w Solnej rozstrzygnie się kto - Szwecja czy "biało-czerwoni" - awansuje na tegoroczne mistrzostwa świata. Ukraińcy, którzy polegli w starciu z kadrą "Trzech Koron", ocenili szanse, a specjalny fragment poświęcili Robertowi Lewandowskiemu. Jednego mu nie zapomną.

Ranga dzisiejszego meczu jest gigantyczna, a ewentualne zwycięstwo nad Szwedami, mającymi atut swojego stadionu w regionie Sztokholmu, będzie porównywalne z innymi, epokowymi osiągnięciami polskiej kadry. Żeby nikt nie zarzucił, że dziennikarz w swojej optyce może nadawać przesadny kontekst, głos oddajmy temu, który na futbolu zjadł zęby. Najpierw jako piłkarz, a później trener, czyli legendzie Wisły Kraków Henrykowi Kasperczakowi.
Robert Lewandowski zrobił coś, co wyryło się w sercach Ukraińców
- Dam życiowy przykład z mojej kariery, otóż są mecze szczególne i nadchodzący Szwecja - Polska porównuję do tego, w którym ja brałem udział w 1973 roku, czyli Anglia - Polska. Stawka tego meczu była bardzo wysoka, przy czym nam wtedy do awansu na mistrzostwa wystarczył remis. Tutaj remisu być nie może, więc to jest akurat różnica. Obie reprezentacje mają dużo, bardzo dużo do stracenia. Grają jeden mecz o gigantyczną stawkę - powiedział wybitny szkoleniowiec w rozmowie z Interią, a cała rozmowa jest dostępna TUTAJ!
Wszyscy, ale to dosłownie wszyscy mają świadomość, jak fundamentalne znaczenie na wiele najbliższych miesięcy będzie miał rezultat starcia w Szwecji. Patrząc na najistotniejsze konfrontacje obu zespołów, sama tylko Solna nie może nam się dobrze kojarzyć. W październiku 1999 roku nasz zespół przegrał 0:2 w eliminacjach mistrzostw Europy, a jeszcze wcześniej na tym samym stadionie (1989) 1:2 w eliminacjach mistrzostw świata. Wielu dokłada także fakt, że nie byliśmy w stanie wygrać na terenie tego rywala od blisko stu lat, a ogólnie bilans to 9 zwycięstw Polaków przy 15 wiktoriach Szwedów.
Nasza obecna kadra, przy pełnym respekcie dla zespołu gospodarza, nie ma prawa mieć jednak żadnych kompleksów. Tyle tylko, że taki mecz nie wygrywa się jedynie umiejętnościami piłkarskimi, ale także - a może przede wszystkim - w warstwie mentalnej.
Na warsztat nadchodzące spotkanie wzięli Ukraińcy, którzy mogli być naszym dzisiejszym rywalem. Jednak w czwartek zostali mocno poturbowani przez przeciwników, przegrali 1:3, a ich katem okazał się strzelec hat-tricka Viktor Gyokeres.
"Czy Lewandowski pomści Ukrainę?" - zastanawia się już w tytule materiału dziennikarz portalu football24.ua.
Pomijając rys historyczny oraz przywołanie faktu, że szwedzka reprezentacja już przełamała klątwę przegranych z Ukrainą, przegrywając z nią wcześniej na Euro 2012 i Euro 2020, co prowadzi dziennikarza do postawienia pytania, dlaczego więc nie spróbować zemścić się na Polakach za porażkę 0:2 w eliminacjach do mistrzostw świata 2022, tekst w kilka wątkach kręci się wokół "Lewego".
Tak jest w miejscu, gdy zestawieni zostają obecni szkoleniowcy obu reprezentacji, a Jan Urban jest zestawiany z faktem, że poprzedni selekcjoner Michał Probierz odszedł po tym, jak starł się z supersnajperem. W innej historii napastnik FC Barcelona jest porównywany ze swoim odpowiednikiem po stronie rywali, wspomnianym Gyokeresem.
"Obaj strzelcy bramek zdobyli ważne gole w półfinałach play-offów, więc problemy na poziomie klubowym zeszły na dalszy plan. Gyokeres niemal w pojedynkę pogrzebał reprezentację Ukrainy, strzelając hat-tricka. Jednak polska obrona będzie dla niego większym problemem niż dysfunkcyjny duet Bondar i Zabarny na pozycji środkowych obrońców w drużynie Rebrowa" - twierdzi redaktor.
Szwecja czy Polska? Ukraiński portal wskazał zwycięzcę
Ten tekst pokazuje jednak, jakie znaczenie ma symbolika. I gesty, które w pewnych okolicznościach wysyłają potężny sygnał, trwający latami i dekadami. Czymś takim niewątpliwie była postawa Lewandowskiego z początku wojny w Ukrainie, barbarzyńsko najechaną przez Federację Rosyjską.
"W 2022 roku Lewandowski założył opaskę kapitańską z flagą Ukrainy, którą uroczyście wręczył mu Andrij Szewczenko. To przyniosło mu szczęście i strzelił jedną z dwóch bramek w wygranym 2:0 meczu ze Szwecją. To właśnie dzięki temu wspaniałemu gestowi Lewandowskiego wielu Ukraińców nadal kibicuje reprezentacji Polski i będzie osobiście mu kibicować w kolejnym meczu ze Szwecją" - czytamy w materiale.
Jaki więc będzie wynik meczu?
"Polska będzie miała trudny okres, ale Robert Lewandowski postara się przypomnieć, dlaczego kiedyś walczył o Złotą Piłkę. W końcu to ostatnia szansa 37-letniego Polaka na kolejny występ w mistrzostwach świata. Prognoza? Polska wygra. O wyniku może zadecydować jedna bramka, ale jest wysoce prawdopodobne, że mecz rozstrzygnie się w dogrywce lub rzutach karnych - puentuje football24.ua.















