TVP reaguje na odpadnięcie Polski, decyzja już zapadła. Pesymistyczny plan wchodzi w życie
Przed nami pierwszy od 2014 roku mundial bez reprezentacji Polski. To w pewnym sensie nowa sytuacja dla mediów. Nadawca turnieju - Telewizja Polska - będzie musiał się liczyć z mniejszą oglądalnością. Dyrektor TVP Sport Jakub Kwiatkowski ma tego świadomość, o czym opowiedział Przeglądowi Sportowemu Onet. W życie wejdzie pesymistyczny plan, który zakładał wydanie mniejszych kosztów logistycznych.

Jakub Kwiatkowski z rozmowie z Wirtualnemedia.pl przed kilkoma dniami przyznawał, że sytuacja finansowa Telewizji Polskiej wciąż jest trudna. Liczył na awans reprezentacji Polski na mistrzostwa świata, co pozwoliłoby uzyskać większe przychody od reklamodawców. Rzeczywistość okazała się brutalna dla kibiców, piłkarzy i pracowników mediów - MŚ 2026 będą pierwszymi od 12 lat, w których zabraknie "Biało-Czerwonych". Teraz Kwiatkowski zabrał głos w wywiadzie Przeglądu Sportowego Onet.
- Dla nas, dla telewizji, jako nadawcy mistrzostw, jest to olbrzymia strata. Olbrzymia, bo zainteresowanie mundialem bez Polski spada diametralnie. Będzie to strata dla wszystkich mediów. Na pewno jest to dla nas duża niespodzianka in minus, ale niestety taki jest sport - przyznał. Nasi zawodnicy przegrali finał baraży 2:3 przeciwko Szwecji. Decydującą bramkę stracili w 88. minucie.
Jakub Kwiatkowski o planach TVP Sport na MŚ 2026. W życie wejdzie skromniejszy wariant
To oznacza, że w życie wejdzie plan logistyczny numer 2, czyli okrojenie komentowania meczów ze stadionów do ostatnich ośmiu (od 1/4 do finału). Wydawało się, że takowych spotkań będzie 9, bo jeszcze liczone było otwarcie imprezy na mitycznym Estadio Azteca (Meksyk - Republika Południowej Afryki, 11 czerwca o 21:00), ale i z tego najprawdopodobniej nadawca publiczny się wycofa. W Stanach Zjednoczonych (tylko w tym kraju zaplanowano ćwierćfinały, półfinały, starcia o brąz i złoto) pracować będą dwie pary sprawozdawców.
Po meczu (Polski ze Szwecją - red.) rozmawialiśmy i chyba nawet zrezygnujemy z meczu otwarcia i raczej zrobimy go z Warszawy
Plan numer 1 był optymistyczny, zakładał awans podopiecznych Jana Urbana. Wtedy spotkania Polaków miałyby obsadę komentatorską pracującą bezpośrednio na obiekcie, ale też do boju posłany byłby zespół reporterski, mający przybliżać widzom codzienne przygotowania reprezentacji w jej bazie treningowej. To rozwiązanie doskonale znane z wielu wcześniejszych mistrzostw.
Szef TVP Sport zgadza się, że to będzie specyficzny mundial, bo w wielu przypadkach pierwszy gwizdek arbitra wybrzmi o 1:00, 2:00 czy 6:00 naszego czasu. To również wpłynie na zaniżenie średniej oglądalności.
- Trudno oczekiwać, że ludzie będą nastawiać budziki na mecze Jordanii, Uzbekistanu czy Wysp Zielonego Przylądka. Ale o tej decyzji wiemy już od lat. O tej różnicy czasowej wszyscy wiemy, ale będą też mecze w normalnych dla nas porach, o 19.00 czy o 22.00 - podkreślił były rzecznik prasowy i team manager reprezentacji.











