Trudne chwile Polaka. Mógł wrócić do kraju, po wszystkim musiał przepraszać
Bartosz Bereszyński wciąż nie może wyjść na prostą po nieudanym poprzednim sezonie w barwach Sampdorii. Wielokrotny reprezentant Polski ostatnio strzelił bramkę samobójczą, co nie zadowoliło kibiców jego nowego zespołu z Palermo. Defensor robi wszystko, by się przełamać, ale wciąż trudno mu zapomnieć o tym co działo się w poprzedniej kampanii. 33-latek postanowił oficjalnie przeprosić. Pojawił się także temat powrotu do ojczyzny.

Takiego koszmaru obrońca w swojej karierze nie przeżył jeszcze nigdy. W sezonie 2024/25 dość niespodziewanie Sampdoria była o krok od spadku na trzeci poziom rozgrywkowy w Italii. Walka trwała do samego końca, a dodatkową presję na piłkarzach nakładali kibice. Z jednej strony nie ma co się im dziwić, w końcu oczekiwali oni dużo lepszej gry. Z drugiej jednak napięcie nie pomagało starającym się zawodnikom. Ostatecznie misja zakończyła się sukcesem, lecz bolesne wspomnienia na pewno pozostaną w głowach niektórych graczy. Do tego grona należy Bartosz Bereszyński.
Defensor pod koniec października porozmawiał z Przeglądem Sportowym Onet. Już na starcie wrócił wspomnieniami do poprzedniej kampanii. "Zeszły rok był najtrudniejszym w mojej karierze. Już wcześniej o tym wspominałem. To był sezon, który bardzo mnie wyczerpał, zarówno na boisku, jak i poza nim. Ostatecznie jednak okazał się sukcesem, ponieważ udało nam się utrzymać w lidze. Po tak wielu rozczarowaniach i porażkach cały ten rok pozostawiłem już za sobą" - wyznał, nie owijając w bawełnę. Najważniejszy przekaz padł nieco później. "Mogę tylko przeprosić, ale zawsze dawałem z siebie wszystko" - zwrócił się do kibiców.
Bereszyński mógł zagrać w Polsce. Raków kontaktował się z obrońcą
Kapitan niedawno opuścił statek pod nazwą Sampdoria i przeniósł się do Palermo. Debiut w nowych barwach na razie nie należy do idealnych. Polak na koncie ma choćby trafienie samobójcze. 33-latkiem latem interesowały się jednak nie tylko zespoły z Półwyspu Apenińskiego. Zwłaszcza w naszych mediach głośno robiło się wokół potencjalnego transferu do Rakowa Częstochowa. Byłby to hit PKO BP Ekstraklasy. Kontakt między dwoma stronami rzeczywiście był, co potwierdził sam piłkarz.
"Dzwonili do mnie ludzie pracujący dla Rakowa, ale zawsze odpowiadałem, że mogę wrócić do Polski dopiero za jakiś czas, a nie od razu. Moim priorytetem było pozostanie we Włoszech lub w innych ligach poza Polską. To było dla mnie kluczowe" - oznajmił. Jak więc widać furtka nie jest definitywnie zamknięta. Sam 33-latek śledzi to co dzieje się w kraju nad Wisłą. "Podoba mi się choćby to, że podczas ostatniego okienka transferowego wiele drużyn zainwestowało znaczne środki, aby pozyskać ważnych graczy" - zauważył. Nasi działacze na pewno spróbują niebawem po raz kolejny przekonać defensora do zmiany ligi.










![La Liga: FC Barcelona - Osasuna. Gdzie i o której obejrzeć? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000LNZFSRW9K2KR4-C401.webp)

