Triumf Szwedów w Hiszpanii, ale to nie koniec. Koszmar w 37. minucie. Kluczowe wieści dla Urbana
Jan Urban w swoich pierwszych miesiącach pracy w roli selekcjonera zbudował drużynę, czyli to, czego tak bardzo brakowało w ostatnich kilkunastu miesiącach. Dzięki temu do półfinałowego meczu barażowego z Albanią o awans na mundial Biało-Czerwoni mogli podchodzić ze spokojem. Spotkanie do spokojnych jednak nie należało. Polacy wygrali 2:1 i w finale zagrają ze Szwedami. Ci z kolei podejdą do niego prawdopodobnie bez swojego filaru.

Reprezentacja Polski pracę pod wodzą Jana Urbana rozpoczynała w trudnym momencie. Drużyna była w rozsypce po ostatnich miesiącach pod wodzą Michała Probierza, a trudności dodawał także fakt, że Probierz rozstał się z kadrą, odbierając opaskę kapitańską Robertowi Lewandowskiemu.
Urban błyskawicznie zażegnał ten mały kryzys, wprowadzając Biało-Czerwonych na dobre tory. Bez wątpienia znaczące w tym były wyniki. Te od początku kadencji Urbana są korzystne. Biało-Czerwoni rozegrali łącznie sześć spotkań pod wodzą nowego selekcjonera drużyny narodowej.
Szwedzi osłabieni. Filar zespołu z problemami
Nie przegrali żadnego z nich, a punkty stracili jedynie z Holandią - dwukrotnie remisując. Nie mogło więc dziwić, że przed półfinałowym starciem z Albańczykami w Warszawie to Polacy byli faworytem. Ostatecznie z tej roli się wywiązali, choć kłopotów nie brakował. Wygrana 2:1 sprawia jednak, że Biało-Czerwoni zagrają w finale.
W tym zmierzą się ze Szwedami w Sztokholmie. Reprezentacja prowadzona przez Grahama Pottera pokonała w Hiszpanii Ukrainę 3:1. Wszystko wskazuje na to, że do rewanżu Szwedzi nie podejdą w takim samym składzie. Co więcej, prawdopodobnie zabraknie jednego z filarów drużyny.
Mowa o drużynowym koledze Nicoli Zalewskiego. Isak Hien opuścił murawę w 37. minucie spotkania z Ukrainą, wskazując na kontuzję mięśniową. - To nie wygląda dobrze - przekazał Anders Bjuhr na antenie Viaplay. Później przed kamerami stanął także selekcjoner kadry.
- To faktycznie nie wygląda zbyt pozytywnie dla Isaka, ale tak naprawdę nigdy nie wiadomo - przekazał krótko Graham Potter. Co więcej, problemy z kolanem w tym meczu zgłosił Gabriel Gudmundsson. Obrońca Szwedów po meczu został "przyłapany" w strefie mieszanej z okładem lodowym na kolanie.
Tutaj piłkarz sam uspokoił kibiców. - Wszystko w porządku. To było tylko uderzenie. Chodzi tylko o to, żeby zadbać o ciało i być gotowym na wtorek - przekazał. Szwedzkie media zgodnie donoszą, że detale powinniśmy poznać za kilkanaście godzin, gdy obaj piłkarze przejdą szczegółowe badanie.
Samo wypadnięcie Hiena byłoby dla Szwedów katastrofalną wiadomością. Mowa bowiem o absolutnym liderze defensywy i jednym z najbardziej wartościowych piłkarzy naszych wtorkowych rywali. Spotkanie finałowe barażów o udział w mundialu 2026 rozpocznie się o godzinie 20:45. Relacja tekstowa na żywo na Sport.Interia.pl.











