Trener Interu może nie mieć wyboru ws. Piotra Zielińskiego. Polak na to czekał
Piotr Zieliński strzelił pięknego gola w meczu Hellas Werona - Inter Mediolan (1:2). Polak znalazł się dzięki temu na czołówkach włoskich gazet, ale od samego trafienia ważniejsze jest to, że swoim występem otworzył sobie drzwi do stania się częstszym wyborem trenera. O jego sytuacji rozmawiamy z Piotrem Dumanowskim, komentatorem Eleven Sports doskonale zorientowanym w tym, co we włoskiej trawie piszczy.

Do tej pory przygoda Piotra Zielińskiego w Interze nie była usłana płatkami róż. Polak nie przekonywał grą, a mecze, w których pojawiał się na boisku, przecinał takimi, które w całości oglądał z ławki rezerwowych. Nie miało to wpływu na jego występy w reprezentacji Polski, ponieważ Jan Urban dla takich, jak on, stworzył osobną kategorię piłkarzy - tak jakościowych, że nie można z nich zrezygnować bez względu na sytuację klubową. Teraz jednak ta sytuacja może ulec poprawie i nie chodzi tylko o gola strzelonego Hellasowi. Idzie lepsze i pytanie, czy Piotr Zieliński to wykorzysta.
Zieliński kontra bardzo silna konkurencja
Przemysław Langier (Interia Sport): Po przerwie na kadrę Piotr Zieliński zagrał w każdym z sześciu meczów Interu. Dwa razy były to ogony, ale cztery razy wyszedł w podstawowym składzie. Przed przerwą na kadrę, był to tylko jeden taki przypadek. Myślisz, że mówimy już o pewnym trendzie?
Piotr Dumanowski (Eleven Sports, na co dzień komentuje mecze Piotra Zielińskiego): - To może być związane z kontuzją Henricha Mchitarjana, który ma swoje lata i pewnie rozgrywa swój ostatni sezon. Gdy go nie ma, to właśnie Piotrek profilem najmocniej odpowiada, by go zastąpić. Do tej pory Cristian Chivu nie chciał zbyt wiele zmieniać, mimo że Piotrek, gdy już dostawał szansę, rozgrywał dość solidne spotkania - choćby to z Unionem St. Gilloise w Lidze Mistrzów. Konkurencja w Interze jest ogromna. W niedzielę mecz w Weronie na ławce rozpoczął Nicolo Barrella, czy Davide Fratesi - reprezentant Włoch. Nie gra ciągle Andy Diuof, który kosztował 25 mln euro, ale może dochodzimy do momentu, w którym "Zielu" faktycznie zagra kilka meczów w wyjściowym składzie Interu, co mu się jeszcze nie zdarzyło i przekona do siebie trenera. Jeszcze niedawno były głosy, że gdy tylko okienko się otworzy, ruszy po niego Lazio, ale teraz są już kolejne - że Chivu zaczął na niego patrzeć przychylniejszym wzrokiem.
Mimo wszystko jednoznacznie trudno wskazać, co byłoby lepsze - transfer, czy pozostanie w Interze.
- Jeżeli będzie dostawać minuty, to zmiana pewnie nie będzie miała sensu. Piotrek chciał trafić do tak dużego klubu, jak Inter. Do tego kupił dom nad jeziorem Como, z którego ma łatwy dojazd do centrum treningowego Interu. Plus - z tego, co mówił mi sam "Zielu" - to jest jego poziom. On nie czuje się słabszy od innych graczy Interu, mimo że w poprzednim sezonie był tylko wchodzącym z ławki. Inter też nie jest klubem szastającym pieniędzmi, więc w przypadku odejścia Mchitarjana nie jest powiedziane, że oni ściągną jakiegoś kozaka. Obecny sezon wygląda na taki, w którym Piotrek może pokazać: słuchajcie, ja tu jestem, i wcale nie musicie latem szukać kogoś innego. Poza tym odejść może Calhanoglu, który był blisko odejścia latem, a Zieliński ma wciąż długi kontrakt i duże pieniądze z niego wynikające. Tylko kluby angielskie i z Bliskiego Wschodu mogłyby mu tyle zapłacić - na pewno żaden inny włoski. Do Anglii Piotrek nie chce iść, bo osiadł we Włoszech i tu czuje się najlepiej. Odrzucił też przeogromne pieniądze z Arabii ze względu na swoją ambicję.
Wczoraj strzelił piękną bramkę, ale zszedł już w pierwszym slocie na zmiany, w 55. minucie, czyli dość wcześnie. Jak to odczytywać?
- Zszedł przez konkurencję. Inter, obok Napoli, ma najsilniejszą linię pomocy we Włoszech. Nie zmieniając jej, Inter dwa razy zagrał w finale Ligi Mistrzów. Poza tym Zieliński mimo wszystko ma niższą pozycję w hierarchii od Hakana Calhanoglu. Najważniejsze, że znów gra regularnie, a zaraz będzie mecz z Kajratem w Lidze Mistrzów, więc pewnie dostanie kolejne minuty. Piotrek wreszcie daje jakiś konkret, bo do tej pory to był tylko jeden mecz z Juventusem i dwa gole z karnych. Teraz dołożył piękne trafienie po rzucie rożnym. Piotrek opowiadał, że ćwiczyli to tylko raz. Wpadł na to Angelo Palombo, drugi trener Interu, który lubi na WyScoucie zagłębić się w jakieś dziwne, egzotyczne ligi. Tam miał znaleźć tak rozegrany rzut rożny i później we wspólnej inicjatywie z Zielińskim i Hakanem, przećwiczyć go raz na treningu. I w premierze od razu wyszło.
Pytanie, czy nie znalazł tego rożnego w polskiej IV lidze. Miesiąc temu padł tam dosłownie identyczny gol.
- Bardzo możliwe. Zielu mówił, że Palombo szuka inspiracji w takich miejscach, zupełnie nieoczywistych. Efekt jest taki, że Inter bardzo dużo goli zdobywa po stałych fragmentach.
Piotrek jest już półtora roku w Interze. Czy on miał w ogóle w tym czasie jakiś dłuższy moment - powiedzmy trwający miesiąc - w którym można było powiedzieć, że jest najlepszą wersją siebie, jaką znaliśmy z jego peaków w Napoli?
- Niestety nie. Choć było jasne, że idąc do Interu, nie będzie piłkarzem pierwszego wyboru, bo Simone Inzaghi to ten typ trenera, który - gdyby tylko mógł - najchętniej niczego by nie zmieniał. Do tego w kluczowym momencie sezonu doszło do kontuzji. Gdy w rundzie rewanżowej Piotrek był już zaadaptowany, gdy już miał kilka niezłych spotkań, jak z Juve, doznał chyba najdłuższej kontuzji w swojej karierze. Wypadł na ponad dwa miesiące w czasie, gdy można było błyszczeć - toczyła się walka o Scudetto, były mecze z Bayernem i Barceloną w Lidze Mistrzów, idealnie, by pokazać się na wielkiej scenie.
Twoim zdaniem bardzo się różni rzeczywistość w listopadzie 2025 od oczekiwań Piotrka w momencie podpisywania kontraktu z Interem?
- Na pewno różni się pod względem zdobywania trofeów. Piotrek mówił o tym, idąc do Interu, że liczy na wygranie Scudetto i Ligi Mistrzów, a ostatecznie klub niczego nie zdobył. Ale nie chcę wchodzić w jego głowę, bo to też nie jest tak, że on się odbił od Interu. Jest piłkarzem numer 12, numer 13 jednego z najsilniejszych klubów świata. Nie został postacią wiodącą, ale myślę, że jest ważną osobą w kadrze Interu.
Co w ogóle mówi o nim Chivu?
- To nie były stricte słowa trenera, ale z jego otoczenia dało się usłyszeć, że Zieliński zrobił na nim pozytywne wrażenie i że z biegiem czasu przekonał się do niego. To dobry moment na przekazanie pałeczki, bo Mchitarjan ma teraz dość poważną kontuzję. Jeśli Polak będzie grał dobrze, mocno skorzysta. Jest dużo młodszy, nie łapie kontuzji, może udowodnić, że nie ma potrzeby, by Ormianin wracał. Interowi, po okresie łatwiejszych meczów w Lidze Mistrzów, zacznie się zaraz seria czterech trudniejszych, więc będzie na kogo tle błyszczeć - choćby Arsenalu czy Atletico Madryt. Jeśli Piotrek wykorzysta tę szansę, Chivu nie będzie miał już o czym myśleć. Tymi meczami można wygrać nawet miejsce w podstawowym składzie na przyszły sezon.
A co kibice twierdzą o Zielińskim?
- To jest cała historia Piotra Zielińskiego: wszystko znamy z kadry, czy z Napoli. Czyli jest OK, ale brakuje czegoś więcej. Że jest fenomenalny, ale czasem znika. Że brakuje kontynuacji. Dla jednych kibiców jest genialny, dla innych jest piłkarzem, który nie wykorzystuje swojego potencjału. To samo, na zasadzie kopiuj-wklej, było w Neapolu i w reprezentacji Polski. W naszej kadrze już się to ugruntowało, Zieliński od dłuższego czasu jest jednym z jej liderów, ale znajdziemy tyle samo osób, które powiedzą, że jest fenomenalny, co takich, co stwierdzą, że to zawodnik momentów.












