Tomaszewski wzburzony po porażce Polaków. Cios bezpośrednio w Urbana. Brutalnie
Reprezentacja Polski pokonała w półfinale barażów o mundial pokonała Albanię 2:1. Dzięki temu Biało-Czerwoni wywalczyli sobie prawo gry w finale o udział w imprezie czterolecia. W tymże podopieczni Jana Urbana zagrali na wyjeździe ze Szwedami. Niestety to gospodarze okazali się lepsi. Triumfem 3:2 przypieczętowali awans do turnieju. - Moim zdaniem sztab szkoleniowy zawalił to spotkanie - ocenił Jan Tomaszewski dla "Super Express".

Reprezentacja Polski od września 2025 roku nie przegrała. Wiąże się to oczywiście z przybyciem do zespołu Jana Urbana. Doświadczony szkoleniowiec przejął drużynę rozbitą po trudnym ostatnim zgrupowaniu pod wodzą Michała Probierza. Urban poukładał wszystkie elementy na tyle, że wszystko poszło w dobrą stronę.
Dzięki temu Biało-Czerwoni zapewnili sobie udział w meczach barażowych o udział w mistrzostwach świata. W tychże Polacy trafili najpierw na Albanię. Zaletą był fakt, że półfinał rozgrywano w Warszawie. Nie bez problemów, ale ostatecznie podopieczni Urbana poradzili sobie z rywalami.
Tomaszewski wprost o decyzjach Urbana. Ostro
Wygrana 2:1 sprawiła, że w finale Polakom przyszło mierzyć się ze Szwedami na wyjeździe w Solnej. Mecz stał na wysokim poziomie emocjonalnym, niestety ostatecznie cieszyć się mogą jedynie gospodarze. Szwedzi po wygranej 3:2 pojadą na mundial, a gola na wagę triumfu strzelili w samej końcówce.
Tradycyjnie występ Polaków skomentował ostro Jan Tomaszewski. - Moim zdaniem sztab szkoleniowy zawalił to spotkanie. Szwedzi nie wygrali z Polską. Niestety Polska przegrała to spotkanie. Zlekceważyliśmy Szwedów. Graliśmy bez defensywnego pomocnika, a przecież mówiliśmy, że musimy zagrać z tyłu na zero - ocenił dla "Super Express".
Były bramkarz reprezentacji Polski zdradził, jaki jego zdaniem powinien być plan na mecz oraz co zawiodło przy straconych golach. - Gdybyśmy tak zagrali, wynik byłby 2:0 lub 3:0 dla nas. Na pierwszy słupek przy takim dośrodkowaniu wystawia się wysokich zawodników. Lewandowski gra na pierwszym słupku, bo gra najlepiej głową. A tam był chyba tylko Świderski i dwóch Szwedów. Trzecia bramka to z kolei efekt chaosu i braku zdecydowania w defensywie - dodał.
Nie zabrakło także krytyki decyzji personalnych Jana Urbana. - Wystawienie tutaj dla mnie Wiśniewskiego było moim zdaniem pomyłką, bo niepotrzebnie graliśmy trzema obrońcami i doprowadziliśmy do tych błędów. Jestem dumny z chłopców, że walczyli. Naprawdę walczyli. Widać było, że dali z siebie wszystko. Niestety taktyka tutaj zawiodła - podsumował.











