To stało się w 91. minucie meczu. Bednarek bohaterem Porto. W Portugalii zachwycają się Polakiem
Jan Bednarek to bez wątpienia jedna z najlepszych inwestycji FC Porto w ostatnim czasie. Polak, grający w duecie ze swoim rodakiem - Jakubem Kiwiorem - z marszu stał się "szefem" defensywy portugalskiej ekipy. W niedzielnym spotkaniu z Estoril "biało-czerwony" defensor ponownie udowodnił, dlaczego w pełni zasługuje na tak duży szum wokół swojej osoby. To bowiem jemu FC Porto może zawdzięczać skromne, lecz niezwykle cenne w kontekście ułożenia tabeli zwycięstwo.

W tym sezonie FC Porto dokonało dwóch niezwykle ważnych wzmocnień. Wpierw ściągnęli do siebie Jana Bednarka, który z pewnych względów mógł bez większych problemów opuścić spadające do Championship Southampton, a następnie sięgnęli po fenomenalnego w końcowym etapie ubiegłego sezonu Jakuba Kiwiora.
Póki co inwestycja w defensorów reprezentacji Polski zdaje się być prawdziwym strzałem w dziesiątkę. Już nie raz o wyczynach Bednarka lub Kiwiora było głośno, nie tylko w Portugalii, ale i w całej Europie. Nie inaczej sprawa miała się podczas niedzielnego spotkania 12. kolejki portugalskiej Ekstraklasy. Tym razem w roli głównej wystąpił bardziej doświadczony 29-letni defensor.
Tą interwencją Bednarek ocalił fotel lidera. Niebywały wyczyn Polaka
30 listopada liderujące FC Porto podejmowało u siebie drużynę Estoril, która na tym etapie sezonu kręci się w środkowej części tabeli. Prowadzenie portugalskiego dominatora stało się faktem już w 8. minucie spotkania, a to dzięki trafieniu Williama Gomesa. Wynik 1:0 utrzymał się aż do zakończenia pierwszej połowy. W drugiej odsłonie całkiem bliski podwyższenia prowadzenia był natomiast Jakub Kiwior. Ostatecznie Polakowi nie było dane było zapisać się tego dnia na liście strzelców.
Mecz nieubłaganie zmierzał do końca a niepewne, jednobramkowe prowadzenie "Smoków" utrzymywało się aż do ostatnich akcji spotkania. W końcu nadeszła 91. minuta, w której to fani FC Porto mogli poczuć przyspieszone bicie serca. To bowiem wtedy zawodnicy gości otrzymali rzut wolny, po którym piłka powędrowała w pole karne Porto.
Ta w pierwszej chwili trafiła na Jana Bednarka. Polak nie był jednak dostatecznie dobrze ustawiony, więc próbował ratować się wybiciem futbolówki za pomocą klatki piersiowej. Niefortunnie ta trafiła jednak pod nogi napastnika rywali, który niewiele myśląc, postanowił oddać potężny strzał na bramkę gospodarzy. Ciężko powiedzieć, czy Diogo Costa zdołałby skutecznie interweniować w tej sytuacji. Nie musieliśmy się jednak o tym przekonywać, bowiem tor lotu piłki ponownie przeciął Bednarek, parując strzał poza linię gry.
Ofiarna interwencja Polaka bezsprzecznie uratowała komplet punktów, który to z kolei pozwolił FC Porto utrzymać fotel lidera Primeira Ligi. FC Porto wciąż zachowuje 3 punkty przewagi nad Sportingiem Lizbona












