To dlatego Polska nie leci do USA. Wskazał winnych. Potrzebna spora zmiana
Od kilkudziesięciu godzin jest już jasne, że naszej reprezentacji zabraknie na mundialu organizowanym w Stanach Zjednoczonych, Meksyku oraz Kanadzie. "Biało-Czerwoni" pokonali co prawda Albanię, ale przegrali pod Sztokholmem potyczkę decydującą o awansie. W kraju nad Wisłą błyskawicznie rozpoczęły się analizy nieudanego boju podopiecznych Jana Urbana ze Szwedami. Winnych znalazł jeden z byłych kadrowiczów. Co ciekawe, nie padło nazwisko konkretnego piłkarza.

Gdyby we wtorkowy wieczór zwycięstwo przyznawano za styl gry, to Polska już planowałaby wylot do Ameryki Północnej. Przyjezdni w Solnie zrobili lepsze wrażenie niż gospodarze, ale zabrakło im skuteczności. To Szwedzi wykorzystali więcej okazji, dzięki czemu wracają na najważniejszą reprezentacyjną imprezę czterolecia. W naszej ojczyźnie zaś panuje smutek oraz narzeka się przede wszystkim na postawę w defensywie. Z grona ekspertów nie wyłamał się Piotr Rzepka, czyli człowiek który kilkakrotnie zakładał koszulkę z orłem na piersi.
"Potencjalnych obrońców nie uczy się bronienia, tylko wyprowadzania piłki. Żeby z gracją potrafili z nią wyjść, albo w elegancki sposób zagrali długim podaniem. Najpierw defensorów należy nauczyć podstawowych zachowań i dopiero wtedy można wprowadzać kolejne elementy. Odnoszę też wrażenie, że kiedy przeciwnicy mają piłkę, to nasi zawodnicy nie zastanawiają się jak im ją odebrać, tylko jak rozegrają swoją akcję" - wypalił prosto z mostu w rozmowie z Polską Agencją Prasową.
Polacy mundial obejrzą przed telewizorami. Szwedzi pokazali jak się gra w obronie
64-latkowi zaimponowało jednocześnie podejście przeciwników. Ci w obronie wyglądali zupełnie inaczej. "Szwedzcy defensorzy starali się nam za wszelką cenę uprzykrzyć życie, szarpali, siedzieli na nas i gryźli trawę. My natomiast mieliśmy dwie-trzy minuty rozprężenia, kiedy popełnialiśmy błąd za błędem, które były konsekwencją braku koncentracji. Widać to było szczególnie przy trzeciej bramce. Z kolei przy pierwszym golu Wiśniewski z Bednarkiem kryli na radar, a przy drugim dobrze radzący sobie w ofensywie Zalewski faulował rywala, kiedy znajdował się przed nim i był przy piłce" - dodał.
Teraz pozostaje tylko wyciągnięcie odpowiednich wniosków. Na pocieszenie, nie tylko Polacy zrobili we wtorek kibicom niemiłą niespodziankę. Z marzeniami o wylocie na mundial pożegnali się choćby Włosi czy Duńczycy. Ci pierwsi ostatni raz grali na mistrzostwach świata w 2014 roku. "Należy jednak patrzeć głównie na siebie, a nie usprawiedliwiać się niepowodzeniami innych. Na pewno boli to, że w gronie aż 48 drużyn nie ma Polaków. To ogromna strata szkoleniowa, promocyjna i wizerunkowa. Na pewno te mistrzostwa nie będą dla nas już tak emocjonujące" - podsumował były reprezentant.












