Tak brat Jacka Magiery dowiedział się o jego śmierci. Poruszająca relacja. "Nie mogłem tego pojąć"
Choć od śmierci Jacka Magiery mijają kolejne dni, wciąż trudno uwierzyć i pogodzić się z odejściem szkoleniowca. Śmierć asystenta Jana Urbana była wstrząsem dla całego środowiska piłkarskiego w Polsce, ale to najbliżsi zmarłego przeżywali najtrudniejsze chwile. W rozmowie z TVP Sport brat trenera, Marek, opowiedział o dniu śmierci szkoleniowca i o tym, jak dowiedział się o odejściu bliskiej mu osoby.

To miał być kolejny, zwykły dzień Jacka Magiery. W godzinach porannych 10 kwietnia asystent Jana Urbana w reprezentacji Polski wyszedł pobiegać. Niestety nie dane mu było wrócić do domu i doszło do tragedii. Szkoleniowiec zasłabł podczas treningu i doszło do nagłego zatrzymania krążenia, które było przyczyną śmierci 49-latka. Informacje, które pojawiły się w południe 10 kwietnia zszokowały całą, piłkarską Polskę.
Do tej pory trudno uwierzyć w tak tragiczny przebieg wydarzeń. Magiera został pożegnany z wielkim szacunkiem i trudno zliczyć, ile pięknych słów padło o szkoleniowcu i jego podejściu do życia, do najbliższych oraz do podopiecznych. To, co powtarzało się najczęściej w słowach znajomych zmarłego, czy jego byłych współpracowników, to słowa o tym, że polska piłka straciła świetnego szkoleniowca i człowieka.
Brat Jacka Magiery o dniu śmierci. Poruszająca relacja
W rozmowie z Robertem Błońskim z TVP Sport o dniu śmierci szkoleniowca opowiedział jego brat, Marek Magiera. Dziennikarz sportowy wyjawił, że jeszcze w okolicach godziny ósmej rano wymieniał wiadomości z trenerem. "Przed ósmą rano napisałem do Jacka, czy uda mu się zorganizować wejściówki - dla mnie i dla mojego syna Maćka - na PGE Narodowy na finał PP Rakowa z Górnikiem. Odpisał, że tak" - wyznał Magiera. Niedługo potem zaczęły spływać niepokojące pytania. Kolejne osoby nie mogły skontaktować się ze szkoleniowcem i pytały dziennikarza o jego brata.
Marek Magiera wyjawił, że tragiczne wiadomości przekazała mu żona brata, Magda. "Chwilę potem zadzwoniła Magda i wydusiła, co się stało. Że Jacek zasłabł podczas biegania i nie udało się go uratować. Zatkało mnie. Nie mogłem tego pojąć, przecież dwie godziny wcześniej pisałem z Jackiem na Whatsappie, a znając go wiedziałem, że gdyby źle się czuł, czy coś podobnego, to raczej nie wybrałby się na trening" - opowiedział dziennikarz.
Brat zmarłego trenera przyznał, że był bardzo poruszony tym, jak kibice z całej Polski pożegnali Jacka Magierę. "Zerkałem też na mecze poprzedniej kolejki Ekstraklasy. I przed każdym minuta ciszy dla Jacka była minutą w absolutnej ciszy. Wzruszyłem się, kiedy na stadionie Lecha w Poznaniu, zaraz po ceremonii kibice długo nagradzali Jacka oklaskami. Hołd oddała mu cała Polska" - opowiedział Marek Magiera.















