Tak awans Polaków stanął pod znakiem zapytania. Ujawnił kulisy. Nagła zmiana decyzji
Gdy Albania w 42. minucie czwartkowego meczu barażowego na PGE Narodowym trafiła do siatki, awans reprezentacji Polski stanął pod znakiem zapytania. Przyczynił się do niego niefortunny błąd Jana Bednarka. Jak do niego doszło? Po spotkaniu sam zainteresowany przedstawił kulisy całego zamieszania. Jak ujawnił, wszystko z powodu nagłej zmiany decyzji, na którą zdecydował się w ostatniej chwili. I szybko jej pożałował.

Podopieczni trenera Jana Urbana z werwą i impetem weszli w mecz, którego stawką było miejsce w finale baraży, będących naszą ostatnią deską ratunku w walce o bilety na mundial. Z czasem także Albańczycy zaczęli dochodzić do głosu. Ale najprawdopodobniej przed przerwą nie zdołaliby nic wskórać, gdyby nie pomocna dłoń, którą wyciągnęliśmy im my sami.
Pisząc konkretniej, uczynił to Jan Bednarek. To on, choć w 42. minucie miał już piłkę na nodze po długim zagraniu z połowy rywali, skiksował, dzięki czemu Arber Hoxha wpadł w nasze pole karne, minął wychodzącego z bramki Kamila Grabarę i bezbłędnym strzałem ucieszył znajdujący się za nią sektor albańskich fanów.
Polska - Albania. Jan Bednarek skomentował swój błąd. "Lekcja, by nie zmieniać decyzji"
Jak doszło do tak pechowego kiksu, który mógł być dla reprezentacji Polski niezwykle bolesny w skutkach i zaważyć nawet o losach naszego awansu? O tym opowiedział sam Jan Bednarek, nie kryjąc, że w tamtym momencie mecz z Albanią stał się dla niego niezwykle wymagający pod względem mentalnym.
- Można powiedzieć, że to spotkanie było dosyć ciężkie emocjonalnie. Wiadomo, duży błąd z mojej strony. Spora lekcja i doświadczenie, żeby na przyszłość nie zmieniać decyzji. Wydaje mi się, że w tej sytuacji miałem wszystko pod kontrolą. Jedyne, co zawiodło, to podjęcie tej decyzji na samym końcu, bo chciałem z pierwszej piłki z grać do Jakuba Kiwior i w ostatnim momencie zauważyłem, że mam dużo miejsca wokół siebie i chciałem tę piłkę przyjąć - powiedział obrońca FC Porto. I dodał:
Prosty błąd, ale na szczęście dziś pokazaliśmy, że jesteśmy drużyną, która w momencie, gdy jeden z zawodników popełnia błąd, to są inni, którzy to pociągną. I chwała nam jako zespołowi za to. Bo padł świetny gol Lewego ze stałego fragmentu gry, Zielu już wcześniej oddał super strzał na początku drugiej połowy, który mógł zakończyć golem. I na szczęście wygrywamy ten mecz
Nie dziwi więc, że po wspomnianych bramkarz Roberta Lewandowskiego oraz Piotra Zielińskiego Jan Bednarek odetchnął z ulgą.
- Na pewno wielki ciężar ze mnie spada, bo było wiele myśli w głowie. Wiedziałem, jak dla nas, dla drużyny, jest ważny ten mecz. Wiedziałem, jak ważny jest ten mecz dla kibiców i naszego narodu. Więc było ciężko, ale wydaje mi się, że wiele w swoim życiu przeżyłem trudnych momentów i miałem jakieś doświadczenie w tym, by po prostu skupić się na następnej akcji, na następnej sytuacji. Wygrywamy mecz i teraz wszystkie nasze myśli skupione są na Szwecji - zadeklarował Jan Bednarek.
Z PGE Narodowego - Tomasz Brożek











