Szwedzki premier nie mógł się powstrzymać po tym, co zobaczył na boisku. Od razu wywołał Tuska
Reprezentacja Polski przegrała ze Szwecją w finale baraży do tegorocznych mistrzostw świata po dramatycznym i obfitującym w zwroty akcji meczu. Emocje udzieliły się nie tylko kibicom i piłkarzom, ale też politykom, w tym obecnemu w Solnej premierowi Szwecji. Ten najpierw śledził na żywo to, co dzieje się na boisku, później odwiedził swoich rodaków w szatni, gdzie oblano go szampanem, a następnie w jednym z wywiadów postanowił "wywołać do tablicy" Donalda Tuska. A to nie wszystko.

Polscy piłkarze o przepustkę na tegoroczne mistrzostwa świata zagrali na wyjeździe ze Szwecją, a kibice śledzący spotkanie w Solnej przez długi czas mogli mieć przeczucie, że to "Biało-Czerwoni" wyszarpią awans. Podopieczni Jana Urbana dominowali bowiem na boisku, regularnie konstruowali groźne akcje i dwukrotnie doprowadzali do wyrównania.
Błędy w defensywie sprawiły jednak, że to gospodarze mogli cieszyć się zwycięstwem 3:2. Nie bez znaczenia były też kontrowersyjne decyzje sędziowskie.
"Przyznam szczerze, że z perspektywy ławki wyglądało to przynajmniej kontrowersyjnie. Była dosyć szybka interwencja VAR-u, dosyć szybkie sprawdzenie, bo to trwało kilka sekund i już była wznowiona akcja. (…) Zdziwiła mnie ta szybka kontrola VAR-u, bo wyglądało na to, że to chwilę potrwa, a nie potrwało w zasadzie więcej niż kilka sekund" - tak o sytuacji z 48. minuty, gdy w polu karnym po kontakcie z rywalem upadł Jakub Kamiński, a mimo to arbiter Slavko Vincić nie odgwizdał jedenastki, mówił później Bartosz Bereszyński.
Premier Ulf Kristersson wprost po meczu Szwecja-Polska
Czasu jednak nie cofniemy i to Szwedzi są tymi, którzy celebrują awans na mundial. Świętowanie zaczęli na murawie, później zabawa przeniosła się do szatni, gdzie piłkarzy odwiedził m.in premier Szwecji Ulf Kristersson.
Jak relacjonuje "Goteborgs-Posten", szef rządu pogratulował swoim rodakom, a przy okazji został... oblany szampanem. Tak wynika ze słów cytowanego przez wspomniane źródło środkowego obrońcy Gustafa Lagerbielke.
Niewiele mówiliśmy, głównie krzyczeliśmy. Oblaliśmy premiera szampanem. Musimy dużo świętować. Potem trochę pośpiewaliśmy, trochę potańczyliśmy. On (premier Ulf Kristersson) złożył serdeczne gratulacje. Że cały naród szwedzki nam dziękuje, że oglądanie tego było stresujące
Po wizycie w szatni Kristersson przeszedł do strefy mieszanej, gdzie porozmawiał z dziennikarzami. A w krótkim wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej od razu wywołał swojego odpowiednika w polskim rządzie. "Muszę pozdrowić premiera Polski Donalda Tuska" - powiedział. A to nie wszystko, bowiem szwedzki polityk odniósł się też do relacji łączących Szwecję z Polską.
"To była dodatkowa frajda, że graliśmy z krajem, z którym mamy tak wiele wspólnego" - powiedział, odnosząc się do współpracy m.in. w zakresie obronności, która zacieśniła się po dołączeniu Szwecji do NATO.















