Szwedzi czekają, niepokojąca diagnoza przed finałem baraży. Polacy obnażeni
Piłkarze reprezentacji Polski szykują się już do starcia ze Szwecją, od którego zależy, która z tych reprezentacji pojedzie na mistrzostwa świata 2026. W mediach nie brakuje jednak powrotów do tego, jak piłkarze Jana Urbana zaprezentowali się w starciu z Albanią. Pomimo wygranej Biało-czerwoni mają parę kwestii do poprawy. Jedna z diagnoz wybrzmiewa przede wszystkim.

Po tym, jak reprezentacja Polski pokonała Albanię 2:1 na PGE Narodowego, teraz czeka na nich trudniejsze zadanie. We wtorek piłkarze Jana Urbana zmierzą się ze Szwecją w wielkim finale baraży, którego stawką oczywiście jest bilet na zbliżające się wielkimi krokami mistrzostwa świata 2026 w USA, Meksyku i Kanadzie.
Piłkarze "Trzech Koron" będą chcieli przede wszystkim odegrać się za ostatnie baraże do mundialu, w których ulegli Biało-czerwonym. Po meczu z Ukrainą, mogą oni z nadzieją patrzeć w przyszłość, bowiem w formie zdaje się być ich snajper, Viktor Gyokeres. Polacy z kolei mają o czym myśleć, bo ich występ przeciwko Albanii nie był do końa udany.
Analizę tego, co wydarzyło się na PGE Narodowym przeprowadził Tomasz Ćwiąkała na swoim kanale YouTube. Dziennikarz i komentator nie ukrywał, że piłkarze Jana Urbana awansowali pomimo tego, że ich rywale mieli wszystko, aby wygrać w Warszawie.
- Brawo, strzeliliśmy gola po stałym fragmencie, ale miałem takie wrażenie kurczę, że jeśli chodzi o takie mega wypracowane, dogodne okazje - w których niemal wchodzisz z piłką do bramki, to Albania była od nas lepsza... Statystyki nie kłamią... 3:1 jeśli chodzi o te tzw. big chances - rozpoczął Ćwiąkała.
Jednocześnie dziennikarz wskazywał, że Biało-czerwoni świetnie wyglądali w pierwszych minutach spotkania, jednak jego przebieg całkowicie zmieniła kontuzja Arlinda Ajetiego, po której nastąpiła długa przerwa.
My naprawdę dobrze weszliśmy w mecz, na takim dobrym poziomie energii, na odpowiednim poziomie intensywności. To już naprawdę nie była reprezentacja Polski, jak w tych ciemnych czasach Fernando Santosa, kiedy wchodziliśmy w spotkania ze spętanymi nogami
- Mam takie wrażenie, że od tego dość nietypowego momentu, czyli kontuzji Albańczyka, taki całkowicie niepozorny moment - my daliśmy się wybić z rytmu... Na boisku trochę zapanował chaos i od 13-15. minuty przestaliśmy grać po prostu to, co Jan Urban zakładał. Przestaliśmy grać swoje - dodał Ćwiąkała.
To powinien przeanalizować przede wszystkim sztab Jana Urbana. O ile w starciu z Albanią udało się przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, tak w finale baraży takie wytrącenie z rytmu może skończyć się porażką, a w konsekwencji brakiem awansu na mistrzostwa świata 2026.
Mecz Polski ze Szwecją odbędzie się już we wtorek. Relacja tekstowa prowadzona będzie na portalu sport.interia.pl.













