Szczere słowa Kamila Grosickiego. "Miałem głowę w chmurach"
- Jako mały chłopiec marzyłem, żeby zagrać jeden mecz w reprezentacji. Nagle uzbierało się sto. To wielka duma dla mnie. Przed tym meczem numer 100 inaczej sobie go wyobrażałem - że będziemy go kontrolować. Ale najważniejsze, że jest zwycięstwo. Dziękuję Piotrkowi Zielińskiemu, że strzelił bramkę i uratował mi ten jubileusz - powiedział po spotkaniu z Maltą Kamil Grosicki, który wstąpił właśnie do Klubu 100 pod względem występów w kadrze narodowej.

Co się dzieje z koszulką, którą dostałeś na pożegnanie w czerwcu?
Kamil Grosicki: - Będzie podpisana przez wszystkich chłopaków i powieszę ją w specjalnym miejscu. Sto występów to wielka sprawa. Myślę, że dopiero, gdy naprawdę skończę karierę, dotrze do mnie, ilu dobrych zawodników minąłem.
Które momenty w drodze do setki pamiętasz najlepiej?
- Siedziałem sobie w szatni i szukałem wspomnień w głowie. Przypomniałem sobie, jak nie pojechałem na mistrzostwa świata do lat 20, bo odmówiłem. Miałem wtedy głowę w chmurach, piłka nie była na pierwszym miejscu. Cieszę się, że dostałem drugą szansę i ją wykorzystałem. Kariera reprezentacja rozpędzała się i nie wyhamowała nawet pomimo tego, że już ogłosiłem zakończenie... Ale powiem wam szczerze - wracając do kadry nie myślałem, by rozegrać mecz numer 100. Wróciłem, bo wiedziałem, że jestem potrzebny reprezentacji i wierzę, że pojadę z nią na mundial.
Byłby to najbardziej zaskakujący wyjazd w twojej karierze.
- Tak, ale wiek to tylko liczba. Zrobię wszystko, by pomóc kadrze i podziękować kibicom za to, jak nas wspierają. Dziś zrobili mega robotę - kilka tysięcy ludzi przyjechało, prowadzili świetny doping.
A mimo to strasznie się męczyliście.
- Trener się tego spodziewał, że będzie ciężko. Mieliśmy wczoraj spotkanie z nim, na którym usłyszeliśmy, że po meczu z Holandią może wkraść się rozluźnienie... Nie będę szukał wymówek, że boisko było w bardzo kiepskim stanie, bo popełnialiśmy błędy niezależnie od niego. Brakowało koncentracji w obronie - na to trener na pewno będzie zwracał uwagę. Nie przystoi tak łatwo tracić bramek.
Szykujesz coś z okazji setki występów?
- Wrócimy zaraz do hotelu, porozmawiam z trenerem, czy pozwoli na chwilę relaksu. Drużynie się to należy po kilku miesiącach pracy. Dziś można na nas ponarzekać. Może się to nam przyda. Zimny prysznic czasem pomaga, natomiast doceniam, że wygraliśmy. Nie wyobrażam sobie rozmawiać teraz po 2:2.
Młodzi za słabo naciskają, że wciąż jesteś w kadrze?
- Mam nadzieję, że będą naciskać coraz mocniej. Wiem, że reprezentacja Jerzego Brzęczka gra bardzo dobrze i jej piłkarze pojawią się w pierwszej kadrze. Ale to sprawa Jana Urbana - on wie, jakich zawodników powoływać i jak tym zarządzać.













