Szalony mecz Polaków w walce o Euro. Trzy rzuty karne. Deklasacja w Radomiu
Siódmy mecz reprezentacji Polski U21 w kwalifikacjach do młodzieżowych mistrzostw Europy już za nami. W spotkaniu tym padły cztery gole, z czego aż trzy z rzutów karnych. Podopieczni Jerzego Brzęczka pokonali Armenię 4:1 i tym samym wykonali bardzo ważny krok w kierunku wywalczenia bezpośredniego awansu na dużą imprezę. Przewaga nad Włochami pozostaje bezpieczna.

"Na papierze" to był najłatwiejszy mecz drużyny Jerzego Brzęczka w całych tych kwalifikacjach. Rywalem była bowiem Armenia, która przegrała wszystkie poprzednie mecze. Polska natomiast wszystkie wygrała.
Plan Ormian na to spotkanie był jasny - zamurować się na własnej połowie i liczyć na to, że Polacy będą mieli słabszy dzień w ataku pozycyjnym. Od pierwszych minut przewaga naszej drużyny była ogromna.
Podopieczni Brzęczka w tym meczu czuli sę bardzo źle. Rywale zamknęli to spotkanie, jak tylko mogli. Potencjalnie największe zagrożenie powstawało wtedy, gdy udało się odebrać piłkę w okolicach koła środkowego i wyprowadzić szybki atak. Tylko "potencjalnie", ponieważ po drodze pojawiały się błędy, które kosztowały nas stratę piłki.
W 31. minucie meczu Armenia popełniła błąd niedaleko swojej bramki. Gurgul wszedł z piłką w pole karne, ale zamiast strzelać, zdecydował się na podanie do Reguły. Ostatni z wymienionych miał trudną sytuację i oddał niecelny strzał.
Moment, na który czekaliśmy, nadszedł w 41. minucie. Znakomite dośrodkowanie Wiktora Nowaka zamieniło się w asystę przy golu Marcela Reguły. Ważną rolę przy tym golu odegrał również Jan Faberski.
Trzy rzuty karne w drugiej połowie. Polacy nadal z kompletem zwycięstw
Już na początku drugiej połowy nadeszły kolejne znakomite wieści dla Polski. Jan Faberski otrzymał znakomite podanie prostopadłe w pole karne od Kacpra Urbańskiego. Dał się sfaulować, a "jedenastkę" na gola zamienił Antoni Kozubal.
Kiedy Ormianie nie mieli już czego bronić, Polacy stwarzali zagrożenie pod ich bramką z dużo większą łatwością. W 67. minucie stało się jednak coś, czego kibice w Radomiu się nie spodziewali.
Abramowicz i Duda wdali się w niepotrzebne rozegranie piłki we własnym polu karnym. Bramkarz nie powinien podawać do kolegi, który miał rywala na swoich plecach, ale jednak zrobił to. Ormianin przejął piłkę i został przypadkowo kopnięty. Za ten faul Duda obejrzał kartkę, która wyklucza go z gry w meczu z Czarnogórą. Davit Hakobyan strzelił z 11. metra i tym amym Armenia złapała kontakt, a Polacy stracili bezpieczną przewagę.
W 77. minucie sędzia podyktował trzeci w tym meczu rzut karny. Po raz drugi skorzystali na tym Polacy. Tym razem "jedenastkę" w ładnym stylu wywalczuł Marcel Reguła, a na gola ponownie zamienił ją Antoni Kozubal.
W doliczonym czasie ostatniego gola w tym meczu zdobył Daniel Mikołajewski. Napastnik trafił w swoim debiucie na poziomie U21. Warto wspomnieć, że piękną asystę przy tym golu zanotował Kacper Duda, który wcześniej miał sporo pecha.
Wynik 4:1 nie oddaje tego, jak duża deklasacja miała miejsce na boisku w Radomiu. Gdyby nie głupi błąd w rozegraniu pod własną bramkę i kilka zmarnowanych okazji z przodu, zwycięstwo nad Armenią byłoby o wiele bardziej okazałe.
W następnej kolejce Polska zagra z Czarnogórą. W meczu tym będzie musiała jednak poradzić sobie bez Mateusza Kowalczyka, który doznał urazu w spotkaniu z Armenią. Mecz ten zostanie rozegrany 31 marca.
Po tym spotkaniu reprezentacja Polski ma komplet zwycięstw - 21 punktów po 7 spotkaniach. To daje jej 1. miejsce i przewagę 3 punktów nad Włochami.Jest to dystans bezpieczny, gdyż w bezpośrednim meczu z Italią podopieczni Jerzego Brzęczka odnieśli zwycięstwo.
Jeśli Polacy skończą grupę na 1. miejscu, awansują bezpośrednio na Euro. 2. lokata natomiast daje możliwość wywalczenia biletu na mistrzostwa przez baraże.













