Świetny mecz bez happy endu
To była okropna noc i jeszcze gorszy poranek, gdy po przebudzeniu zdaliśmy sobie sprawę, że to co się wydarzyło w Sztokholmie nie było koszmarem sennym, tylko zdarzyło się na jawie. To był jeden z najlepszych występów reprezentacji Polski w ostatnich latach. To był mecz, w którym pokazaliśmy na boisku, że mamy więcej jakości, więcej polotu, jesteśmy bardziej kreatywni, a jednak wracamy z porażką. I to tym bardziej bolesną, że trzeciego i jednocześnie decydującego o losach awansu do mundialu gola tracimy w końcówce spotkania. To był cios, po którym być może znowu byśmy się podnieśli, ale nie było już na to czasu.

Przegrywamy przez błędy, które nie powinny się przydarzyć, a za które zostaliśmy srodze skarceni. Pewnym sygnałem, że brakuje nam szczelności w defensywie było już spotkanie z Albanią. W Warszawie to rywale mieli dwie okazje, którymi mogli wybić nam z głowy marzenia o mistrzostwach świata, ale wtedy nam się upiekło. W Sztokholmie mieliśmy poczucie, że przez większość czasu kontrolujemy mecz, a jednak rywale byli do bólu, bezlitośnie skuteczni.
Jak wspomniałem, błędy popełnialiśmy w defensywie. Zabrakło determinacji (błąd Nicoli Zalewskiego przy golu na 1:2), a potem chłodnej głowy przy trafieniu Viktora Gyokeresa (na 2:3). Tu winnych było kilku, zaczynając od niedokładnego rozpoczęcia akcji przez Kamila Grabarę, przez nieporozumienie między Jakubem Kawiorem i Oskarem Pietuszewskim, a na końcu zagapienie się Przemysława Wiśniewskiego. Podpisuję się pod tym, co mówił selekcjoner Jan Urban, że daliśmy rywalom tlen, sami sprowokowaliśmy straty bramek. Tak, sędziowie mogli, a nawet powinni podjąć korzystne dla nas decyzje (rzut karny po faulu na Jakubie Kamińskim, niesłuszny wolny przy wspomnianej sytuacji Zalewskiego), ale byliśmy w stanie zniwelować te błędy wykorzystując własne okazje i dominację w tym meczu.
Dużo dobrego działo się w ofensywie, kilku piłkarzy zagrało świetnie (Piotr Zieliński, Sebastian Szymański), kilku bardzo dobrze (Robert Lewandowski, Nicola Zalewski, Karol Świderski), ale kilku znacznie poniżej solidnego poziomu - niestety znowu wśród nich był Matty Cash, no i dwójka obrońców z FC Porto, czyli Jan Bednarek i Kiwior. Na razie nie mam także pewności, że bluza z numerem 1 jest w pewnych rękach Grabary. Po tych występach czuję, że naszą jedynką jest wciąż Łukasz Skorupski.
Przykro to stwierdzić, ale prawda jest taka, że niewiele dobrego wniósł też wprowadzony na ostatnie 30 minut Oskar Pietuszewski. Szkoda, ale rację miał selekcjonera broniąc się przed medialną presją, by tego młodego zawodnika od razu wprowadzać do wyjściowego składu już w meczu z Albanią. Niestety, brak doświadczenia i przemotywowanie, to cechy które mogą stanąć na przeszkodzie by pokazać pełnię możliwości. Tak też się stało w Sztokholmie. Nie dziwię się, że trener Jan Urban otwarcie przyznawał, że dla niego w tej chwili bardziej wartościowym graczem jest wspomniany Zalewski. Co do składu, to jedyne personalne zastrzeżenie, jakie mam, to nie postawienie na Jakuba Modera w roli klasycznej "szóstki", chociażby od 60 minuty spotkania. Uważam, że wzrost, siła spokój i technika zawodnika Feyenoordu byłaby bardziej pożyteczna.
Dariusz Dziekanowski po meczu Szwecja - Polska: Dalsza praca Jana Urbana z kadrą to dobra wiadomość
Dobrą wiadomością jest zapowiedź, że Jan Urban będzie dalej prowadził kadrę, aczkolwiek uważam, że ogłoszenie tej decyzji przez szefa PZPN Cezarego Kuleszę tuż po ostatnim gwizdku, gdy w szatni panuje przygnębienie, to niezbyt trafiony moment. Typowa próba przypodobania się kibicom i tuszowanie błędów z przeszłości. Nie zapominajmy, że Urban był w podobnej sytuacji, jak Graham Potter w reprezentacji Szwecji - wyciągał swoją drużynę z głębokiej zapaści i ratował fatalnie rozpoczęte eliminacje przez poprzednika Michała Probierza. A przypomnę, że także przed Probierzem - generalnie za rządów Kuleszy - było równie źle. Jan Urban powinien być selekcjonerem już od dawna, ale niestety wcześniej dla prezesa od jakości trenerskiej ważniejsze były koleżeńskie układy…
Po meczu wielu kibiców, ale zwłaszcza główny zainteresowany, czyli Robert Lewandowski zastanawiają się co dalej z jego karierą w kadrze. Mam nadzieję, że selekcjonerowi uda się przekonać, żeby Robert jeszcze na jakiś czas wstrzymał się z decyzją o rezygnacji z występów w reprezentacji. Lewy w Szwecji nie miał okazji do zdobycia gola, ale jego umiejętności były widoczne w innym miejscu - nieco poza linią ataku. To był dobry występ piłkarza Barcelony i wierzę, że strzeli dla tej kadry jeszcze kilka goli.
Generalnie, podsumowując mecz w Sztokholmie - dawno nasza kadra nie dostarczyła tak wielkich emocji. Wierzę, że będziemy ich doświadczać jeszcze nie jeden raz, ciesząc się równocześnie z wyników.







![Boks: Fury - Machmudow. O której i gdzie oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MMHH1XPQMXR4A-C401.webp)


![Ekstraklasa: Legia - Górnik. O której i gdzie obejrzeć? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MM15SL77EESSO-C401.webp)


