Świetne wieści dla reprezentacji Polski. Jan Urban zaciera ręce
W kilka miesięcy FC Porto stało się jednym z najbardziej polskich klubów zagranicznych. W ekipie lidera portugalskiej ekstraklasy liczą, że Jan Bednarek, Jakub Kiwior oraz Oskar Pietuszewski w przyszłości będą stanowili trzon zespołu, co będzie miało przełożenie także na reprezentację Polski. - Dla kadry to świetny układ. Pewne automatyzmy z klubu będą bardzo pomocne - podkreśla w rozmowie z Interią Damian Gorawski, 14-krotny reprezentant Polski.

Bardzo szybko miasto na północy Portugalii stało się azylem dla polskich piłkarzy. Przez lata historia naszych zawodników w FC Porto kończyła się na pięciu nazwiskach: Paweł Kieszek, Przemysław Kaźmierczak, Andrzej Woźniak, Grzegorz Mielcarski i Józef Młynarczyk. Dwóch ostatnich do dziś wspominają kibice 31-krotnych mistrzów Portugalii, ale później Polacy już nie stanowili o sile tego klubu. W Porto liczą, że teraz się to zmieni.
W lipcu z Southampton pozyskano Jana Bednarka, który miał opinię zawodnika chimerycznego, ale w Porto uznali, że jego formę da się ustabilizować. I na razie się nie pomylili, bo Bednarek jest podstawowym defensorem, a jego drużyna w 17 spotkaniach straciła zaledwie cztery bramki!
Ogromna w tym zasługa także Jakuba Kiwiora, który dołączył do Porto pod koniec sierpnia i jak wskoczył do podstawowego składu, to miejsca już nie oddał. Od piątej kolejki rozegrał wszystkie spotkania od deski do deski.
Wypracowana przez Polaków renoma nie była bez wpływu na transfer Oskara Pietuszewskiego, który został sfinalizowany kilka dni temu. 17-letni pomocnik Jagiellonii Białystok jesienią zdobył trzy bramki w Ekstraklasie i Portugalczycy uznali, że warto zainwestować w niego 10 mln euro (tyle nieoficjalnie wynosiła suma transferu).
Na razie na transferze Polaków korzysta FC Porto, ale trzech zawodników w jednym zagranicznym klubie to także świetna informacja dla selekcjonera Jana Urbana.
To na pewno duży plus dla reprezentacji Polski, bo dzięki temu ci zawodnicy lepiej się znają. Jak codziennie trenujesz ze sobą w klubie, to wypracowujesz pewne automatyzmy, zaczynasz rozumieć się bez słów. To ogromna zaleta
Były pomocnik reprezentacji Polski wie o czym mówi, bo za jego czasów trzon kadry stanowili piłkarze Wisły Kraków. Z Reymonta na zgrupowania kadry wraz z Gorawskim jeździli m.in. Kamil Kosowski, Marcin Baszczyński, Tomasz Kłos, Arkadiusz Głowacki, Maciej Żurawski, Marek Zieńczuk, czy Mirosław Szymkowiak.
- Znaliśmy siebie i swoje zachowania, np. "Żuraw" doskonale wiedział, kiedy prostopadłą piłkę zagra mu "Szymek" i szedł do takich podań w ciemno - przyznaje Gorawski i dodaje, że rozrastająca się w Porto polska kolonia to także dodatkowa zaleta.
- Gdy masz w szatni rodaka, to zawsze jest łatwiej. W FK Moskwa byłem razem z Mariuszem Jopem. Poza klubem osobno sobie życie układaliśmy, ale w drużynie było nam raźniej. Podobnie pewnie jest w Porto. Poza tym uważam, że to bardzo fajny kierunek do rozwoju dla młodych piłkarzy, a nasi się tam dobrze odnaleźli - Kiwior odbiera piłki, a Bednarek kasuje rywali w powietrzu - dodaje.
Bednarek i Kiwior w podstawowym składzie na baraże o MŚ?
Do polskich obrońców dołącza Oskar Pietuszewski. Co prawda transfer sfinalizowano kilka dni temu, ale dopiero teraz 17-letni pomocnik otrzymał od FIFA pozwolenie na grę. Tym samym w zagranicznym klubie stworzyło się trio podobne do tego, jakie w Borussii Dortmund stanowili Łukasz Piszczek, Jakub Błaszczykowski i Robert Lewandowski. Gdyby trójka z Porto dała polskiej kadrze choć ułamek tego, co trio z Dortmundu, to selekcjoner Jan Urban mógłby spać spokojnie.
- Kiwior i Bednarek to mocni kandydaci, by grać w podstawowym składzie kadry podczas marcowych meczów barażowych. Obaj są w formie, do tego wspólne występy jeszcze ich zespolą. Decyzja będzie należała do selekcjonera, ale to wszystko idzie w dobrym kierunku - uważa Gorawski.
Piotr Jawor













