Specyficzne zwycięstwo. Ekspert ostro punktuje kadrę po meczu z Niemcami. "Liczyć na cud"
Reprezentacja Polski pokonała 1:0 Niemców w meczu towarzyskim, który był przede wszystkim okazją do uroczystego pożegnania z kadrą dla Jakuba Błaszczykowskiego. Sam mecz, szczególnie w drugiej połowie, był jednak sporą dominacją rywali, a wielokrotnie nasz zespół ratował świetnie dysponowany tego wieczoru Wojciech Szczęsny. W programie "Gramy dalej" Łukasz Gikiewicz wprost podsumował występ "Biało-Czerwonych". "Jesteśmy narodem, który musi się bronić i liczyć na cud" - ocenił.

Jakub Błaszczykowski, tak jak zakładał plan przedstawiony przez Fernando Santosa, symbolicznie wyprowadził reprezentację Polski na murawę jako kapitan. Przed meczem nikt wprost nie przyznał ile czasu spędzi on na boisku w swoim 109. występie, ostatecznie zmiana przyszła w 16. minucie. Nieprzypadkowej, bo odnoszącej się do numeru na koszulce Błaszczykowskiego. Jego zejściu towarzyszyły spore emocje, trybuny gorąco podziękowało zawodnikowi za lata gry dla reprezentacji, a piłkarze obu zespołów ustawili się w honorowy szpaler. Sam Błaszczykowski miał w czasie gry okazję nawet do zdobycia gola, jednak przed wyjściem sam na sam z Marciem Andre ter Stegenem powstrzymał go jeden z obrońców rywali.
Łukasz Gikiewicz ostro o grze reprezentacji Polski w meczu z Niemcami. "Bronić i liczyć na cud"
"Myślę, że gdyby nie jego charakter, to on by dzisiaj tego spotkania pożegnalnego nie zagrał. Wiedział, że chce wrócić i pożegnać się na Stadionie Narodowym. Gdyby w tej jednej sytuacji nie zabrakło mu szybkości, to mógł pokusić się o gola... Zdrowia i wieku nie oszukasz, jednak kiedy schodził w 16. minucie, to cały stadion gromko mu podziękował skandując jego nazwisko" - powiedział w programie "Gramy dalej" Łukasz Gikiewicz.
W dalszej części wypowiedzi ekspert programu odniósł się także ogólnie do występu "Biało-Czerwonych", którzy w drugiej połowie głęboko bronili się przed atakami Niemców. Znów pierwszoplanową rolę grał Wojciech Szczęsny, bo właśnie dzięki jego kilku kapitalnym paradom zespół Fernando Santosa mógł ten mecz zakończyć z czystym kontem i drugim w historii zwycięstwem nad naszymi zachodnimi sąsiadami. Sam Gikiewicz dosyć ostro ocenił występ Polaków.
My, Polacy, nie mamy tak wielu wybitnych zawodników. Nie jesteśmy takim narodem jak Chorwacja, gdzie przy 4 milionach mieszkańców pojawiło się więcej zawodników, którym piłka nie przeszkadza. U nas był to Łukasz Piszczek, Jakub Błaszczykowski, Grosicki, Lewandowski, Zieliński. Dzisiaj widzieliśmy to najlepiej. My jesteśmy narodem, który musi się bronić i liczyć na cud. Wygraliśmy, bo mieliśmy Wojtka Szczęsnego. Czy my graliśmy dobrze w piłkę? No nie graliśmy
Teraz przed reprezentacją Polski powrót do walki o punkty w eliminacjach Euro 2024. We wtorek nasi kadrowicze w Kiszynowie zagrają z Mołdawią. "Jeśli my mamy się bać Mołdawii, przy tym trenerze powinniśmy tam pojechać, wrzucić 3 gole. Wymagam od selekcjonera, który dostał miliony, że po meczach z takimi reprezentacjami jak Mołdawia, to Robert Lewandowski będzie królem strzelców" - dodał Gikiewicz.











