Sędziowie oszukali Polaków? Ta reakcja mówi wszystko. "Tandetny cyrk"
Reprezentacja Polski nie zagra na tegorocznych mistrzostwach świata. Nasza kadra przegrała ze Szwecją na wyjeździe 2:3. Duża w tym "zasługa" arbitrów, którzy na przestrzeni całego meczu podjęli kilka mocno kontrowersyjnych decyzji. Obszernej analizy dokonał Rafał Rostkowski. "Praca arbitrów ze Słowenii i zespołu VAR z Niemiec zamieniła baraż o mundial w tandetny cyrk" - pisze były polski sędzia.

To był finał baraży mistrzostw świata 2026, w którym reprezentacja Polski dwukrotnie odrabiała stary. Najpierw z 0:1 na 1:1, a potem z 1:2 na 2:2. Niestety po golu Viktora Gyokeresa nie udało się już doprowadzić do remisu. "Biało-Czerwoni" polegli, nie zobaczymy ich na nadchodzącym mundialu w USA, Meksyku i Stanach Zjednoczonych.
Głównym arbitrem tego spotkania był Slavko Vincić ze Słowenii, na VAR-ze zasiedli Niemcy Christian Dingert i Robert Schroeder. Nie da się ukryć, że sędziowie w niektórych fragmentach meczu popełnili błędy, które miały olbrzymi wpływ na końcowy wynik starcia. Według Rafała Rostowskiego z TVP Sport nawet go wypaczyły.
Tak sędziował Słoweniec i Niemcy. "Amatorska liga wiejska"
"Sędziowska katastrofa. Praca arbitrów ze Słowenii i zespołu VAR z Niemiec zamieniła baraż o mundial w tandetny cyrk" - czytamy w tytule pomeczowej analizy polskiego fachowca, który krok po kroku, akcja po akcji wypisał wszystkie błędne lub mocno kontrowersyjne decyzje sędziów. A ci zwyczajnie skrzywdzili zespół Jana Urbana.
Zdaniem Rostowskiego w 14. minucie - przy nieudanej próbie strzału i ręce Matty'ego Casha w polu karnym rywala - Polakom należał się rzut karny. "W rzeczywistości oba kontakty rąk Casha z piłką były czysto przypadkowe, naturalne dla danej sytuacji, więc sędzia nie powinien przerwać gry z tego powodu, lecz dopiero chwilę później, gdy Carl Starfelt w sposób bardzo nierozważny sfaulował Roberta Lewandowskiego" - czytamy.
Idąc dalej, przy golu Szwecji na 2:1 Nicola Zalewski - według eksperta - faulował Elangę, jednak podczas wykonywania rzutu wolnego zwieńczonego trafieniem gospodarzy "w momencie dośrodkowania Gabriel Gudmunsson był na pozycji spalonej" - pisze. "Gdy piłka leciała w kierunku pola karnego i bramki, Gudmunsson podbiegł do Lewandowskiego i go zablokował. Trudno stwierdzić, czy Szwed sfaulował kapitana reprezentacji Polski, ale z pewnością w tej akcji był spalony" - dodaje, tłumacząc że wszystko to miało wpływ na całą akcję.
48. minuta to już potencjalna nakładka i przewinienie Victora Lindeloefa na Jakubie Kamińskim. "To trudno jednoznacznie stwierdzić" - twierdzi ekspert TVP Sport. Wątpliwa dla Rafała Rostowskiego wydaje się również sytuacja przy trzecim, ostatnim golu Szwedów, kiedy Gyokeres wyprzedza Wiśniewskiego, chwytając go lekko od tyłu w walce o pozycję. "Czasem nawet mały, krótki czy delikatny dotyk ma lub może mieć wielki wpływ na grę" - tłumaczy były polski sędzia.
"Kwintesencją sędziowania" nazwano już to, co Slavko Vincić wyczynił przy "rzekomym faulu" Krzysztofa Piątka na Mattiasie Svanbergu. "Svanberg ordynarnie symulował i nabrał Słoweńca jak jakiegoś początkującego arbitra w amatorskiej lidze wiejskiej najniższej klasy" - podsumował Rafał Rostowski, który w całej analizie skupił się również na innych, mniejszych błędach arbitra. "Wynik 3:2 oznacza awans Szwedów, dla których większość błędów sędziowskich była korzystna albo bardzo korzystna" - puentuje na początku tekstu.













