Rozmawialiśmy ze szwedzkimi piłkarzami. "Polska i Szwecja powinny być zadowolone"
- Gdybyś zadał to pytanie dwa tygodnie temu, powiedziałbym, że kibice mają dość. Ale mecz przeciwko Ukrainie stworzył coś nowego. Gdy tylko otwieram media społecznościowe, widzę wyłącznie dobre, pozytywne wpisy na temat reprezentacji. Ludzie w końcu się nią cieszą - mówi w rozmowie z Interią Linus Wahlqvist, szwedzki piłkarz Pogoni Szczecin. Na rozmowę namówiliśmy też Gustava Henrikssona z Cracovii.

Szwedzcy piłkarze stanowią kilkuosobową kolonię w Ekstraklasie. Porozmawialiśmy z dwoma z nich i przekaz jest bardzo podobny - w Szwecji wiara w zwycięstwo nad Polską jest olbrzymia.
Szwecja i Polska powinny być zadowolone
Przemysław Langier (Interia Sport): Kto ma większy problem - Polska, bo wylosowała Szwecję, czy Szwecja, bo wylosowała Polskę?
Gustav Henriksson (piłkarz Cracovii): - Dobre pytanie! Szczerze mówiąc - nie wiem. Szanse oceniam 50 na 50.
Linus Wahlqvist (piłkarz Pogoni Szczecin): - Poszedłbym w drugą stronę. Wydaje mi się, że patrząc na to, kogo można było wylosować, obie drużyny mogą być zadowolone, ale faktycznie to taki mecz, w którym wynik może być w obie strony.
GH: - To prawda. Mamy dwie równe drużyny złożone z wielu bardzo dobrych zawodników.
LW: - Z jednej strony Szwecja ma przewagę, bo gra u siebie, a w takich meczach jest to bardzo istotna sprawa. Znam ten stadion, grałem na nim. Gdy wypełnia go komplet publiczności, od razu czujesz, że dzieje się coś wielkiego. Ale Polska ma przewagę w postaci momentu budowy zespołu. My dopiero zmieniliśmy trenera i zagraliśmy najlepszy mecz w przeciągu ostatnich 3-4 lat.
Zobacz również:
A jak wygląda nastrój w społeczeństwie przed finałem? Ludzie wciąż kochają reprezentację Szwecji, czy po ostatnich latach mają jej dość?
LW: - Gdybyś zadał to pytanie dwa tygodnie temu, powiedziałbym, że mają dość. Ale mecz przeciwko Ukrainie stworzył coś nowego. Gdy tylko otwieram media społecznościowe, widzę wyłącznie dobre, pozytywne wpisy na temat reprezentacji. Ludzie w końcu się nią cieszą. Mówią o kompaktowej, mocnej defensywie, o niesamowitym napastniku. W ostatnich latach nie było łatwo, ale dziś wiara w narodzie jest ogromna.
GH: - Konkretnie dziś Szwedzi kochają swoją drużynę. Z tego, co widziałem, to dosłownie kilka godzin po półfinale z Ukrainą, już nie było biletów. Nikt tu nie wyobraża sobie, by miało nas zabraknąć na mistrzostwach świata.
W meczu z Ukrainą Szwedzi mieli piłkę tylko przez 32 proc. czasu. Spodziewam się, że tym razem Polska odda wam inicjatywę, nie dostaniecie takich warunków do kontrowania, jak z Ukrainą.
LW: - Nie sądzę, by to miał być jakiś problem. Mamy świetnych zawodników z tyłu i w środkowej strefie - takich, którzy lubią mieć piłkę. To młoda generacja, piłkarze przyzwyczajeni do posiadania. Choć faktycznie: z Ukrainą pokazaliśmy, że potrafimy grać bez piłki. Mamy bardzo dobrych zawodników w fazach przejściowych, na czele z Elangą i Gyokeresem. To sprawia, że Szwecja jest w stanie dostosować się do każdych warunków gry.
Szwedzkie media też są pełne optymizmu?
GH: - W umiarkowany sposób. Z tego, co widziałem, przebija się narracja, że to będzie bardzo trudny mecz dla obu drużyn.
LW: - W szwedzkich mediach dzieje się dokładnie to samo, co w polskich. Wy dużo piszecie o Gyokeresie i dokładnie na tej samej zasadzie nasi dziennikarze piszą o Zielińskim i Lewandowskim. Generalnie w mediach widać napięcie ze względu na to, że to jeden z najważniejszych meczów dla szwedzkiej piłki w ostatnich latach. Nasi najlepsi zawodnicy są czołowymi piłkarzami mocnych klubów w Europie, więc da się wyczuć dużo pozytywnego przekazu.
Graham Potter odmienił kilka rzeczy
Po prostu liczycie, że ten mecz będzie oficjalnym zakończeniem czteroletniego kryzysu, który rozpoczął się w poprzednim meczu z Polską - w barażach o mundial w Katarze. Co się stało ze szwedzką piłką, że tak podupadła w tym okresie?
GH: - Pewnie nie ma na to łatwej odpowiedzi, a nie chciałbym uciekać w jakiekolwiek, skoro nie było mnie w środku. Natomiast po sobie widzę, że ja już nie myślę o kryzysie - otrzymaliśmy drugą szansę na zakwalifikowanie się do mistrzostw i mam nadzieję, że skorzystamy.
LW: - Po pierwsze mieliśmy trudną ścieżkę kwalifikacyjną do Euro 2024. Była to grupa, w której mogliśmy coś zrobić, ale nie udało się. Zdecydowaliśmy się na zmianę trenera i okazało się, że może być jeszcze gorzej. On stawiał na grę opartą na posiadaniu piłki i zmianach w defensywie, co było chyba zbyt ambitnym planem w stosunku do możliwości, jakie dostaje selekcjoner - mówimy przecież tylko o kilku dniach treningu. Teraz przyszedł Graham Potter, trener uznany w Europie. I od razu widać zmianę. Już w listopadzie dało się zauważyć lekki postęp, natomiast wydaje mi się, że renoma pomaga mu w szatni. Zawodnicy ufają mu, a atmosfera w kadrze przenosi się na całe społeczeństwo.
Co dokładnie zmienił Potter?
LW: - Mogę mówić tylko o rzeczach, które rzucają mi się w oczy, jako widzowi. Po pierwsze naprawił obronę. Dziś jest bardzo kompaktowa, piłkarze grają blisko siebie. Obrońcy dobrze współpracują z pozostałymi zawodnikami. Poprzedni trenerzy chcieli bazować też na posiadaniu piłki, a u Grahama Pottera widać, że nie jest to konieczne. Nie gramy też już 4-4-2.
GH: - Ja zauważyłem jeszcze jedną rzecz: Graham Potter dał piłkarzom bardzo dużą swobodę. Zobaczył, co oni potrafią robić w klubach i uznał, że nie ma co ich zamykać w sztywnych ramach taktycznych. No i na pewno pozytywnie wpłynął na mentalność.
Kontuzje nie będą problemem?
Z Polską zagracie bez trzech wielkich gwiazd: Isaka, Kulusevskiego i Hiena. Jak bardzo z tego powodu wzrastają szanse dla Polaków?
LW: - Nie da się ukryć, że wzrastają, bo mówiąc o Isaku, mówimy o jednym z najlepszych piłkarzy w Premier League w dwóch ostatnich sezonach. Hien też poczynił ogromny postęp we Włoszech, stał się tam czołowym obrońcą ligi. Jego brak nie jest dla nas komfortowy, ale z drugiej strony na Ukrainie zmienił go Starfeld i absolutnie pokazał, że jest gotowy do przejęcia tej roli. Od wielu lat przyjeżdżał na reprezentację, ale wcześniej nie miał okazji zbyt wiele pograć.
GH: - Przy oczywistości, jaką jest fakt, że to duże straty dla Szwecji, ja bym nie szedł w narrację, że jakoś drastycznie ograniczają nasze szanse na awans. Przeciwko Ukrainie reszta zespołu pokazała, że potrafi odnieść przekonujące zwycięstwo bez nich. Myślę, że to będzie bardzo ciężki mecz dla Polski. Mamy wielu zawodników, którzy grają na wysokim poziomie i w każdej chwili mogą wskoczyć do składu.
Gdybyście byli trenerami reprezentacji Polski, jakie byście podjęli decyzje, by pokonać Szwedów?
GH: - Pewnie taką, jaką sam sugerowałeś wcześniej - żeby oddać Szwecji piłkę. Nawet nie dlatego, że oni są słabi w grze pozycyjnej, bo uważam, że i w takiej są mocni. Ale dlatego, że kontrataki są chyba największą zaletą tego zespołu.
LW: - Ja się wstrzymam od odpowiedzi (śmiech). Zależy mi na wygranej Szwecji, nie będę podpowiadał polskiemu sztabowi (śmiech).
To w drugą stronę. Co byś doradził Grahamowi Potterowi, by pokonać Polskę?
LW: - Żeby niczego nie zmieniał w ustawieniu i założeniach dla Gyokeresa. Grając przy założeniach na mecz z Ukrainą pokazał, że może w pojedynkę wygrywać dla nas spotkania. Dla mnie on jest jednym z najlepszych napastników w Europie, mimo że ma liczne grono krytyków w Anglii. Tyle że to normalne, gdy grasz w takim klubie, jak Arsenal. Ale jeśli nie zatracimy się w dobieraniu planu na niego, jestem spokojny, że będzie w stanie strzelać kolejne hat tricki dla reprezentacji.
Gorąca atmosfera stadionu
Atmosferą stadionu w czasie meczu będzie gorąca czy kibice reprezentacji Szwecji reagują spokojnie?
GH: - Będzie gorąco. W ludziach jest entuzjazm, a sam mecz ich nakręci. Jestem pewien, że przez pełne 90 minut będzie słychać wsparcie.
LW: - Dokładnie. Szwedzcy fani są świetni. Nawet gdy reprezentacja nie grała dobrze i stadion nie był pełny, to i tak przez cały mecz nie ustawały śpiewy. Grałem kiedyś w domowym meczu przeciwko Belgii, stadion wtedy był pełny, i dla mnie była to jedna z najlepszych atmosfer, jakich doświadczyłem w całym piłkarskim życiu. Do tego dochodzi fakt, że w Szwecji pracuje wielu Polaków, którzy też pojawią się na trybunach. Jestem pewien, że będzie działo się tak dużo, że nikt nie zapomni tego wieczoru.
Jak porównać ligę polską do szwedzkiej?
Chciałem was podpytać o jeszcze jedną kwestię. Szwecja zawsze miała silną reprezentację, może odliczając ostatni kryzys, ale liga nie jest mocna. Dlaczego?
GH: - Nigdy jakoś szczegółowo się nie zastanawiałem, ale pewnie wszystko ostatecznie sprowadzi się do spraw ekonomicznych. W Szwecji obowiązują pewne przepisy finansowe, które ograniczają zarobki piłkarzy. W takich warunkach trudno utrzymać najlepszych. Trudno mieć długoterminowe plany na rozwój, gdy poprzeczka nie wisi najwyżej.
LW: - Generalnie szwedzka liga rośnie - tak samo, jak Ekstraklasa. Kluby ze Szwecji pokazały, że potrafią kwalifikować się do głównej fazy europejskich pucharów i z powodzeniem tam występować. Natomiast w Szwecji obowiązuje zasada 51 proc. - w mojej opinii jest ona bardzo fajna. Chodzi o to, że przynajmniej w 51 proc. właścicielami klubów są ich członkowie. To ogranicza rolę inwestorów, więc pieniędzy jest mniej, natomiast dzięki tej zasadzie masz zachowany romantyzm w piłce - możliwość kochania klubu i bycia w nim. A fani są w stanie związać się z klubem na dobre i na złe. Tyle że pieniądze w piłce też są bardzo ważne. Ostatnio udaje się to rekompensować transferami wychodzącymi, bo o ile jeszcze jakiś czas temu zdarzały się sprzedaże po 2 mln, tak teraz są już po 5-7 mln, jednak bez inwestorów trudno zbudować coś naprawdę dużego. Mnie to nie przeszkadza, kocham ligę szwedzką - właśnie za to zaangażowanie fanów, to coś wyjątkowego w skali świata.
A jak porównać ligę szwedzką do polskiej?
LW: - Ekstraklasa to prawdopodobnie najbardziej wyrównana liga na świecie. Patrzysz na tabelę, a tam gdzieś na dole Legia Warszawa. W Szwecji to absolutnie niemożliwe, by coś takiego przytrafiło się Malmoe. W Polsce czołówka jest znacznie szersza, ale też jakościowo piłkarze grający w Ekstraklasie stoją na wyższym poziomie, niż w Allsvenskan.
GH: - Polska liga jest trudniejsza niż szwedzka pod kątem walki, fizyczności. Każdy mecz jest trudny, nigdy nie ma łatwiejszego rywala. W Szwecji za to liga jest trochę bardziej taktyczna. Jest dużo sztucznych boisk, które wymuszają takie granie.
To na koniec spytam was o przewidywany wynik meczu Szwecja - Polska.
LW: 2:1 dla Szwecji.
GH: 2:0 dla Szwecji.












