Robert Lewandowski będzie miał problem w barażach? Nawet Mbappe nie był sobą
Już od kilku tygodni wiadomo, że w barażach - oby dwóch - o udział w mistrzostwach świata, Robert Lewandowski będzie musiał grać z maską na twarzy, która nie jest tylko dodatkiem, a ma realny wpływ na grę zawodnika. Sprawdziliśmy, jak wyglądało to w przeszłości.

Robert Lewandowski kilka tygodni temu podczas meczu z Villarreal CF doznał złamania oczodołu. Kontuzja w samym brzmieniu jest groźna, jednak wyeliminowała go tylko na jedno spotkanie. Polak wrócił na boisko szybko, lecz od tego czasu - aż do środowego starcia z Newcastle United (7:2) nie był w stanie strzelić ani jednego gola - mimo iż sytuacji nie brakowało. Tak było choćby w ligowym meczu przeciwko Sevilli, gdzie spudłował przy strzale głową, mimo iż w standardzie takie sytuacje wykorzystywał właściwie zawsze. Wiele wskazuje na to, że przyczyna tego pudła leżała w konieczności gry w specjalnej masce, która chroni uszkodzoną część ciała. Zresztą reakcja Lewandowskiego była wtedy błyskawiczna - z ruchu jego ust można było wyczytać dwa słowa: "j****a maska!".
Lewandowski miał problem przez maskę
Nie jest tajemnicą, że maska ogranicza pole widzenia oraz powoduje ogólny dyskomfort. Piłkarze jej nienawidzą, choć zdarzają się wyjątki, jak Victor Osimhen. Mimo iż zazwyczaj używanie maski wymagane jest tylko w okresie rehabilitacji, Nigeryjczyk gra w niej nieprzerwanie od pięciu lat. Powód był, jak u wszystkich - uraz doznany w starciu z rywalem, w tym wypadku z Milanem Skriniarem z Interu Mediolan. Konsekwencje - dużo gorsze. Osimhen wymagał operacji i spędził trzy miesiące poza grą. W oświadczeniu Napoli podano, że "podczas operacji użyto tytanowych płytek i 18 śrub".
Osimhen: - Mam dwie śruby, które przechodzą przez szczękę do ust. To dla mnie naprawdę niebezpieczne, więc muszę korzystać z maski na stałe - mówił w 2024 roku. Właściwie do dziś nie do końca jest jasne, ile w tym wszystkim jest "musi", a ile "chce", bowiem akurat w jego przypadku maska stała się znakiem rozpoznawczym na całym świecie, wręcz towarem. Jednocześnie Osimhen jest jednym z nielicznych piłkarzy, którym ona nie przeszkadza w grze.
Lewandowski - niestety dla nas w kontekście barażów - jest w tej drugiej, znacznie szerszej grupie zawodników. Po wspomnianej sytuacji z Sevillą, poczuł się jednak zmuszony do większej pracy nad kontrolą nad piłką, gdy musi zakładać maskę. - W poprzednich meczach było tak, że napastnik, gdy nie ma czasu, miejsca, gdzieś bardziej gałką oczną "pracuje" w polu karnym. Pierwsze dwa tygodnie... To było złamanie, więc też nie masz pewności, czy możesz uderzać głową w 100 proc. Wczoraj zrobiłem pierwszy trening, uderzyłem głową, żeby złapać timing, czucie, chyba mi to pomogło. W ostatnim meczu z Sevillą celowałem w inny kierunek, a piłka poszła w inny. Z maską jest inne czucie, ale wczorajszy trening musiał mi pomóc, bo teraz mi poszło i mam nadzieję, że pójdzie dalej - mówił na antenie Canal Plus bezpośrednio po zakończeniu starcia z Newcastle, w którym jedną z dwóch bramek zdobył właśnie głową.
Wcześniej, w pierwszej połowie, nie wykorzystał jednak co najmniej dwóch bardzo dogodnych sytuacji. Najpierw dał się zablokować "jadącemu" na wślizgu rywalowi, a następnie - gdy bramkarz Anglików "wypluł" piłkę przed siebie, a ta spadła pod nogi Polakowi, po prostu w nią nie trafił. W sferze domysłów może pozostawać wpływ maski na te sytuacje, jednak łatwo wyobrazić sobie, że z nieudaną finalizacją miała ona wiele wspólnego. Piłkarze regularnie narzekają na ograniczenia w polu widzenia, więc w pierwszej sytuacji Lewandowski mógł nie widzieć nadciągającego z boku przeciwnika. W drugiej decydowała szybkość reakcji - również niewystarczająca w przypadku "wzrokowego" dyskomfortu.
Maska ograniczała nawet Kyliana Mbappe
Narzekanie na maskę nie jest tylko wymówką, a realnym problemem. Gdy okazało się, że podczas Euro 2024 w podobnej masce grać musi Kylian Mbappe, "The Athletic" poprosiło o opinię lekarza i chirurga zajmującego się urazami nosów w sporcie (Mbappe nosił maskę ze względu na złamany nos).
- Kylian będzie miał zatkany nos, co wpływa na poziom sprawności i zdolność dostarczania powietrza do płuc. Tak jak w przypadku przeziębionych zawodników: pozostaje mu oddychać przez usta - tłumaczył Fahmy Fayez-Fahmy. Manuel Chamorro dodawał: - Złamany nos sprawia ból i powoduje, że gorzej się oddycha, bo generuje obrzęk błony śluzowej. Gra w takim przypadku będzie skomplikowana.
Sam Mbappe nie narzekał jednak na kłopoty z oddychaniem, tylko na maskę samą w sobie. Podczas jednego z treningów przed meczem z Polską na Euro 2024, kamery francuskiej telewizji zarejestrowały, jak po niewykorzystanej sytuacji zerwał z twarzy maskę i cisnął ją o ziemię. Pytany o to, na ile ona mu przeszkadza, nie miał wątpliwości. Mówił wprost o tym, co wszyscy - ograniczonym polu widzenia, a do tego narzekał na gromadzący się pod materiałem pot, który potęguje uczucie dyskomfortu.
Podczas Euro 2024 temat maski Mbappe był bardzo szeroko opisywany w mediach. W hiszpańskim dzienniku "ABC" wypowiadał się na ten temat chirurg Pablo Casas, specjalista od rynoplastyki. - Minęły trzy tygodnie, więc kości w tej strefie zrosły się w 90%. Nie powinien już grać w masce. Z nią nie da się grać dobrze - nie miał wątpliwości. Casas uważał też, że fakt, iż Mbappe ciągle zdejmuje maskę, pokazuje, iż jego skóra nie może normalnie oddychać. Lewandowski również zdejmował maskę z Newcastle, ale jedynie po strzelanych golach, być może tylko jako element "cieszynki".
Ostatecznie Francuz zrzucił maskę w półfinale Euro przeciwko Hiszpanii. Zaliczył wówczas genialną asystę poprzedzoną dynamicznym wejściem ze skrzydła. We wcześniejszych meczach nie był sobą. Strzelił wprawdzie gola Polsce, ale z rzutu karnego.
Przed Polską mecz z Albanią
Niestety dla nas, noszenie maski przekłada się również na wyczyny Roberta Lewandowskiego. Polak gra w niej drugi raz w karierze. Wcześniej zdarzyło się to w 2015, gdy na początku kwietnia został znokautowany przez bramkarza Borussii Dortmund, co skutkowało dodatkowym ekwipunkiem na jego twarzy do samego końca sezonu. W pierwszym meczu z maską zdobył wprawdzie dwie bramki, ale później zaliczył serię czterech kolejnych występów bez gola - najdłuższą w tamtym sezonie. Podobny post od strzelania bramek miał teraz, po złamaniu w meczu z Villarreal. Przerwał go na tydzień przed meczem z Albanią, ale pytanie, czy nie traci kilku procent ze swoich możliwości, gdy musi grać z maską na twarzy, wciąż pozostaje zasadne.












