Reprezentant Polski ujawnia, tak potraktował go Jan Urban. "To mnie najbardziej zabolało"
Marcin Bułka nie został powołany na wrześniowe zgrupowanie reprezentacji Polski. To była nowość, bo za kadencji Michała Probierza nabierał na znaczeniu w kadrze narodowej. Jan Urban wywrócił hierarchię. Zawodnik NEOM SC akceptuje decyzję szkoleniowca, ale nie podobał mu się sposób komunikacji, a w zasadzie jej braku. Z jego słów można odczytać spory żal. - Szkoda, że zadzwonił do mnie po kontuzji, bo spodziewałem się tego telefonu wcześniej - powiedział w Kanale Sportowym.

9 września Marcin Bułka zerwał więzadła krzyżowe w kolanie i przez kilka najbliższych miesięcy pozostanie poza grą. 11 dni wcześniej Jan Urban ogłosił swoje premierowe powołania, na których zabrakło golkipera saudyjskiego NEOM SC. Czwórkę bramkarzy utworzyli Bartłomiej Drągowski, Kamil Grabara, Łukasz Skorupski i Kacper Tobiasz.
W środowy wieczór Bułka był gościem "Hejt Parku" w Kanale Sportowym, gdzie jeden z dzwoniących zapytał o jego odczucia związane z rywalizacją o miejsce w reprezentacji, którą nagle zaczął przegrywać. Wydaje się, że jednym z głównych argumentów Urbana był transfer 26-latka właśnie do Arabii.
Marcin Bułka mówi o kontakcie z Janem Urbanem. "Mieliśmy krótką rozmowę"
- Dzisiaj mogę patrzeć bardziej na siebie niż na innych. Każdemu dobrze życzę, bo wiadomo, możemy rywalizować, walczyć o to miejsce, ale na koniec trzeba pozostać człowiekiem. Czasem jest ciężko, bo pewne aspekty nie pomagają, ale dla mnie grając, będąc w formie, nie wydaje mi się, by mnie to (przejście do ligi saudyjskiej - red.) wykluczało z reprezentacji. Ostatni mecz w kadrze, gdzie byłem numerem 1-2, grałem w czerwcu z Mołdawią. Grałem dobrze. Nie wydaje mi się, że przez 2,5 miesiąca zapomniałem, jak się broni, nawet podpisując tam (w Arabii - red.) kontrakt. W innych kadrach ci zawodnicy (przetransferowani do Saudi Pro League - red.) grają. Z całym szacunkiem, ale nie jesteśmy (reprezentacja Polski - red.) też aż taką potęgą. Nie czuję się bramkarzem, który dzisiaj by był poza czwórką powołanych na tamto zgrupowanie, nieposiadającym rękawicy do walki - powiedział.
Jak przyznał, najmocniej nie zabolała go sama decyzja szkoleniowca, lecz sposób komunikacji. - Miałem kontakt, ale późno, po operacji. Trener do mnie dzwonił. Najbardziej mnie zabolało to, że zostałem potraktowany na zasadzie "niech się domyśla". Ja nie lubię tego. Wolałbym, by ktoś mi to powiedział. My w Polsce chyba nie lubimy tego mówić zawsze otwarcie, tylko potrafimy to robić w inny sposób - dodał.
Mnie najbardziej nie zabolała decyzja, bo selekcjoner decyduje, a ja nie mam nic do gadania
- Pamiętam, że trener Urban zadzwonił do mnie dwa dni po operacji i chyba coś tam powiedział, że może zrobił błąd. Mieliśmy krótką rozmowę. Szkoda, że zadzwonił do mnie po kontuzji, bo spodziewałem się tego telefonu wcześniej, no ale koniec końców zadzwonił i mogliśmy też chwilę zamienić słowa - zakończył.
Na październikowym zgrupowaniu ponownie pojawiła się ta sama czwórka co we wrześniu. Hierarchia więc na ten moment jest ustalona. Pytanie, czy jak Bułka wróci do zdrowia, to selekcjoner przekona się do stawiania na gracza z ligi saudyjskiej.













