Reprezentant Polski przeszedł przez piekło. Skończył z traumą na lata
Są sytuacje, które odciskają niezmazywalne piętno na psychice człowieka. Często zdarza się, że mimo zachowania największych środków ostrożności, możemy bardzo szybko stać się potencjalnymi ofiarami dla osób, posiadających wobec nas niecne zamiary. Taki los spotkał swego czasu Arkadiusza Milika. Polski napastnik przeżył istny horror, a echa tamtych wydarzeń towarzyszyły mu przez kolejne lata.

Nie każdy człowiek jest życzliwie nastawiony do drugiej osoby. Na świecie co rusz dochodzi co dramatów, które potrafią nieodwracalnie skrzywić życiorys, pozostawiając trwały ślad w ludzkiej psychice. Co gorsza, bardzo często potencjalne ofiary mimo zachowania wszelkich środków ostrożności, ostatecznie nie mogą ustrzec się przed nadchodzącym zagrożeniem.
Przykre wydarzenia nie omijają również czołowych przedstawicieli świata sportu. Na krajowym podwórku mamy kilku gwiazdorów, którzy noszą na barkach piętno niewyobrażalnych tragedii. Jedną z takich osób jest były reprezentant Polski Jakub Błaszczykowski, który za młodu przeżył prawdziwy horror. Do tego grona zalicza się również Robert Lewandowski. To jednak nie ostatnie przypadki traum, których doświadczyli reprezentanci naszego kraju.
Milik cieszył się z triumfu, chwilę później przeżył horror
Był rok 2018. Wówczas Arkadiusz Milik wybiegał na murawę w koszulce włoskiego Napoli. 3 października jego zespół mierzył się z angielskim Liverpoolem. Było to starcie wysokiej rangi, bowiem oba zespoły spotkały się ze sobą w ramach ówczesnej fazy grupowej Ligi Mistrzów.
Polski napastnik był tego dnia członkiem podstawowego składu drużyny z Neapolu. Nie zdobył on co prawda gola, jednak zanotował całkiem udany występ. Wysiłki Milika oraz jego kolegów z drużyny przełożyły się na końcowe poskromienie gości z Wysp Brytyjskich (1:0). Nic dziwnego, że Arkadiusz Milik wracał wówczas do domu w bardzo dobrym nastroju. Nie mógł jednak przypuszczać, że droga ta zamieni się w istny horror.
Około drugiej w nocy dwóch napastników na motorach zablokowało drogę Milikowi. Jeden z nich podszedł do pojazdu, przystawiając Polakowi pistolet do głowy. Jednocześnie zażądał od Milika oddania zegarka, wartego około 100 tys. złotych. Piłkarz nie zastanawiał się ani przez moment. Spełnił polecenie złoczyńcy, pozbywając się drogocennego przedmiotu. Po udanym rabunku napastnicy szybko oddalili się w sobie tylko wiadomym kierunku. Warto podkreślić, że w samochodzie przebywała również rodzina piłkarza, co dodaje całej sytuacji jeszcze większej dramaturgii.
Te rany nie zagoiły się aż do dziś. Napad odcisnął nieodwracalne piętno na Miliku
W późniejszych latach reprezentant Polski niechętnie powracał do tych traumatycznych wydarzeń. Mimo to zdecydował się nieco opowiedzieć o nich podczas rozmowy na kanale "Po Gwizdku".
Zdarzyło się, fajne to nie było. I zostawia jakieś traumy. Teraz jak jadę z zegarkiem i widzę skuter, to ściągam zegarek. [...]. Zegarki wciąż noszę, bo je uwielbiam, ale staram się uważać. Zdarzyła się taka, a nie inna sytuacja. Nie było to przyjemne, a byłem wtedy z rodziną, wiec było tym bardziej niefajnie. Takie sytuacje się niestety zdarzają w życiu. [...]. Nie myślę o tym na co dzień. Ale wiadomo, że takie sytuacje są dla nas nienaturalne
Arkadiusz Milik opuścił Neapol w styczniu 2021 roku. Wówczas udał się on na wypożyczenie do Olympique Marsylia. W ramach tej umowy we francuskim klubie spędził on około półtorej roku. Tuż po zakończeniu okresu wypożyczenia Francuzi zdecydowali się wykupić Polaka, tym samym definitywnie kończąc jego przygodę w Napoli. Obecnie Milik jest natomiast piłkarzem Juventusu, lecz jego przygoda w szeregach "Starej Damy" póki co nie wygląda zbyt optymistycznie.












