Reprezentant Polski diagnozuje powołania Urbana. "Nie robi tego na pokaz"
Jan Urban ogłosił powołania na marcowe mecze reprezentacji Polski, która poprzez baraże będzie próbowała dostać się na mistrzostwa świata. - Musimy zdawać sobie sprawę, jak ważny jest mecz z Albanią i trzeba zrobić wszystko, żeby go wygrać. Nie jestem zdziwiony tymoi powołaniami, bo to nie jest czas eksperymentów - uważa Paweł Golański, uczestnik Euro 2008.

Andrzej Klemba, Interia: Trener Jan Urban powołał kadrę na mecze barażowe i od razu nasuwają mi się słowa: "stabilizacja" i "wierni żołnierze".
Paweł Golański, 14-krotny reprezentant Polski: Nie jestem tym zdziwiony, bo to nie jest czas eksperymentów. Musimy zdawać sobie sprawę, jak ważny jest mecz z Albanią i trzeba zrobić wszystko, żeby go wygrać. Powołanie Oskara Pietruszewskiego nie jest niespodzianką, choć oczywiście trener Urban do samego końca trzymał to w tajemnicy. Myślę jednak, że większość osób związanych z piłką spodziewała się tego powołania. A co do zawodników, których nie ma, a ich nazwiska przewijały się mediach jak Bartosz Nowak, Karol Czubak czy Sebastian Bergier, to jestem pewny, że selekcjoner śledzi polski rynek, bo jeździ na mecze i doskonale wie, jaką ci zawodnicy prezentują formę. Ja mogę mówić o Czubaku, bo sprowadzałem go do Motoru Lublin. To naprawdę skuteczny napastnik, który czasem wykorzystuje jedyną sytuację. Trener jednak uznał, że to nie jest czas na eksperymenty. Miałem też taką sytuację za kadencji Adam Nawałki, kiedy grałem w Koronie Kielce i miałem w sezonie bodajże 12 asyst i 3 bramki. Wierzyłem, że mnie powoła, ale pewnie nie pomogło to, że miałem 31 lat, a także silną konkurencję na prawej stronie - Łukasza Piszczka i zdaje się Pawła Olkowskiego. Powołania nie dostałem. Trenerzy mają plan w głowie i myślę, że Jan Urban jest takim selekcjonerem, że nie robi czegoś na pokaz, tylko to, do czego jest przekonany.
Pojawiły się znaki zapytania przy Bartoszu Bereszyńskim, który jest rezerwowym w Palermo i Karolu Świderskim, który w Panathinaikosie gra ogony.
- Dlatego po cichu liczyłem na Karola Czubaka. To byłaby dla mnie wewnętrzna satysfakcja, ale myślę, że jeszcze to powołanie otrzyma. Świderski to zawodnik, który nie zawodzi w reprezentacji. Kiedy dostaje szansę, to może nie zawsze wygląda kapitalnie, ale to chłopak, który zostawia serce i jest gwarantem jakości piłkarskiej. Jak najbardziej to powołanie jest słuszne i tutaj nie ma co gdybać. Co do Bereszyńskiego, to jak wspomniałeś żołnierz Urbana. Są tacy zawodnicy, którzy przyjeżdżają na kadrę i mają zadanie do wykonania. Prawdopodobnie ma małe szanse, żeby wystąpić, ale widocznie to ważny piłkarz dla trenera Urbana. Zwykle pojawiają się głosy, że ktoś inny powinien dostać powołanie. To normalne i takie spekulacje zawsze będą.
Wśród fachowców nie brakuje opinii, że Pietuszewski jest w takiej formie, że powinien od razu być w wyjściowej jedenastce. Inni wskazują, że w kadrze obowiązują hierarchia i raczej jako zmiennik.
- Pietuszewski ma kapitalne wejście do FC Porto. Wiele osób jak się przeglądało internet nie wierzyło, że tam się odnajdzie. A on wszedł z drzwiami, pokazał ze znakomitej strony. Nie mam nic przeciwko, żeby Pietuszewski wyszedł w pierwszym składzie na Albanię, ale niezwykle ważne jest to, jak on będzie wyglądał na tle zawodników z reprezentacji. To jest jego debiut, wejście w nowe środowisko, choć oczywiście zna się z Bednarkiem czy Kiwiorem. Będzie decydowała forma i założenie na dany mecz. Jeżeli Urban uzna na podstawie treningów o przydatności Oskara do meczu z Albanią, to na pewno zobaczymy go w pierwszym składzie. To chłopak z ogromnym potencjałem, ale myślę, że też z charakterem. Nie jest łatwo tak młodym, a do tego na początku jednak anonimowym zawodnikom, wejść do tak wielkiego klubu i jeszcze z takim przytupem. Dużey brawa dla niego. Jeżeli będzie tak się rozwijał, to reprezentacja może mieć z niego ogromny pożytek.
Bramkarze od wielu lat byli siłą tej reprezentacji. Tymczasem teraz jest ich w kadrze czterech, a w sumie mają siedem występów. Do bramki typowany jest Kamil Grabara.
- Rzeczywiście nigdy nie było problemu z bramkarzami, bo jeden bardzo dobry bronił, drugi bardzo dobry siedział na ławce, a czasami ten trzeci też był bardzo dobry. Teraz najbliżej pozycji numer jeden jest Grabara. Broni w Bundeslidze, i choć przydarzyły mu się jakieś błędy, generalnie zbiera dobre recenzje. Może nadchodzi taki czas, że na dłużej zadomowi się w bramce. W przeszłości sam Grabara się wypowiadał, że zasługuje na to, aby być bramkarzem nr 1. I jeśli jesteś niezadowolony, że nie dostałeś powołania, masz absolutnie do tego prawo, bo odpowiadasz za siebie. Ja też czasem byłem niezadowolony. Natomiast w momencie, kiedy już jesteś w reprezentacji i wybiegasz w pierwszym składzie, to oczy będą skierowane na ciebie. I nie mówię tego z przekąsem, bo trzymam kciuki za Grabarę.
To dobry bramkarz, ale trzeba to teraz pokazać na boisku.
Gramy z Albanią, przeciwnikiem bardzo niewygodnym. To już nie jest drużyna, którą 30 lat temu łatwo ogrywaliśmy. Ostatnie spotkania z nimi były bardzo zacięte.
- Osoby, które myślą, że to będzie spacerek czy łatwy mecz, są w głębokim błędzie. Albańczycy naprawdę mają mocną reprezentację. Mają kilku ciekawych piłkarzy, którzy grają w bardzo dobrych klubach. A więc czeka nas ciężka przeprawa. Do tego wiemy doskonale, jaki mają temperament, jakie to są charaktery. A więc ja też spodziewam się bardzo trudnego meczu. Trzeba mentalnie podejść do tego spotkania bardzo skoncentrowanym i grać na własnych zasadach. Jeżeli oddamy im trochę pola, to możemy mieć problemy.
Ale jest pan dobrej myśli?
- Jeżeli chodzi o reprezentację, to zawsze jestem optymistą i będę trzymał kciuki. Miałem ogromną dumę zakładać koszulkę z orzełkiem na piersi. I wiem, jakie to jest wspaniałe przeżycie.

















