Reprezentacja Polski. Jerzy Brzęczek zwolniony. Jego wypowiedzi na długo zostaną w pamięci kibiców
Jerzy Brzęczek nie jest już selekcjonerem piłkarskiej reprezentacji Polski. Zgodnie z poniedziałkowym komunikatem 49-letni szkoleniowiec został odsunięty od pełnienia obowiązków opiekuna kadry. Brzęczek zostanie zapamiętany nie tylko za sprawą awansu na Euro 2020. W pamięci kibiców utrwalą się także jego liczne, kontrowersyjne wypowiedzi, które wzbudzały ogromne dyskusje, a czasem i lekkie oburzenie. Oto niektóre z nich.

1. Co z głową Piotra Zielińskiego?
Piotr Zieliński to piłkarz, które antagonizuje środowisko zrzeszone wokół polskiej piłki jak nikt inny. Nie można odmówić mu wybitnych umiejętności technicznych, które olśniewają każdego, kto widzi je z bliska.
Odwieczne pytanie brzmi jednak, jak odpowiednio wykorzystać potencjał Zielińskiego, by ten mógł być dyrygentem środka pola w ekipie Biało-Czerwonych.
Zagadkę tę rozwiązał na konferencji prasowej po domowym meczu z Austrią sam Jerzy Brzęczek.
Tego jeszcze nie widziałeś! Sprawdź nowy Serwis Sportowy Interii! Wejdź na sport.interia.pl!
Jego odpowiedź daleka była jednak od słów, jakich wymagalibyśmy od trenera Orłów.
- Jeżeli Zieliński wstanie pewnego dnia i coś mu przeskoczy w głowie, to będziemy mieli zawodnika, którego będą nam zazdrościć wszyscy na świecie - stwierdził były już selekcjoner.
Słowa te wracają jak bumerang, zwłaszcza w kontekście dobrych lub fatalnych występów pomocnika SSC Napoli. Tak oto Brzęczek wzbogacił polską dyskusję o futbolu.

2. Robert Lewandowski i dwa treningi, które mogły zmienić wszystko
Kojarzycie tę sytuację, gdy sroga nauczycielka przyłapuje jednego z uczniów na niewiedzy, a ten próbuje wyjść cało z sytuacji twierdząc, że to wszystko z powodu nieobecności na dwóch poprzednich lekcjach? Podobne wytłumaczenie znalazł dla Roberta Lewandowskiego Jerzy Brzęczek po listopadowym starciu w ramach Ligi Narodów z Włochami.
Wszyscy pamiętamy wymowne milczenie "Lewego", jakim zareagował na pytanie o przedmeczowy plan na przeciwstawienie się Włochom, zanim udzielił wymijającej odpowiedzi.
Te kilka sekund ciszy odbiło się wielkim echem. Brzęczek został więc poproszony, by ustosunkować się do tej sytuacji.
- Po takich meczach, kiedy zawodnicy idą do wywiadów, pojawia się rozczarowanie. Nie tylko Robert, ale i my wszyscy byliśmy rozczarowani. Zachowanie Roberta było jednak niefortunne. Tym bardziej, że jest kapitanem. Mogę to jednak zrozumieć, patrząc na przebieg tego spotkania. Z drugiej strony Robert nie brał udziału w dwóch jednostkach treningowych, a na takim zgrupowaniu dwie jednostki to praktycznie pięćdziesiąt procent naszych treningów. Tak więc może dlatego miał takie odczucia. Ale na ten temat rozmawialiśmy, wyjaśniliśmy te kwestie i temat jest zamknięty - stwierdził Brzęczek na konferencji przed potyczką z Holandią.
Temat ten zapewne wracałby jednak także przy okazji kolejnych meczów, lecz zwolnienie Brzęczka definitywnie zamknęło sprawę.

3. Nie zawsze warto być zadowolonym
- Patrząc na przeciwnika, mogę powiedzieć, że z gry, poruszania się oraz realizacji taktyki jestem zadowolony - stwierdził Jerzy Brzęczek po przegranym 0-1 wyjazdowym meczu z Holendrami. Nie byłoby w tym nic szokującego, gdyby nie fakt, że Polacy zaprezentowali się w tamtym spotkaniu wręcz katastrofalnie.
Zaledwie 35 procent posiadania piłki, niemal dwukrotnie mniej podań od rywali i tylko dwa strzały przy 15 próbach "Oranje". Tak prezentują się statystyki z tamtego spotkania, w którym mieliśmy ogromne problemy z opuszczeniem z piłką własnej połowy. I jak tu być zadowolonym?
Oczywiście Brzęczek stwierdził później, że słowo "zadowolony" wykreślił już ze swojego słownika. Niesmak jednak pozostał.
Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie

4. Championship - liga nie dla mistrzów
W tym punkcie trzeba cofnąć się w czasie do meczu eliminacji mistrzostw Europy z Austrią.
- Dzisiaj kończyliśmy mecz z trzema zawodnikami z Championship, czyli drugiej ligi angielskiej. Austria ma 18 zawodników z Bundesligi. Apeluję o rozsądne ocenianie naszego potencjału - tłumaczył bezbramkowy remis Biało-Czerwonych ówczesny selekcjoner, dyskredytując tym samym swoich podopiecznych.
Głos zabrał później jeden z nich - Kamil Grosicki, który w tamtym czasie występował na zapleczu Premier League w barwach Hull City, tłumacząc selekcjonera.
Tego jeszcze nie widziałeś! Sprawdź nowy Serwis Sportowy Interii! Wejdź na sport.interia.pl!
- Championship to bardzo wymagająca liga i żeby w niej grać, trzeba być na odpowiednim poziomie. A jeżeli gram w reprezentacji, to znaczy, że jestem na odpowiednim poziomie. Trener nie chciał tego tak ubrać w słowa, żeby nas obrazić. Chciał podkreślić klasę przeciwnika, a Austria to bardzo dobry zespół. No ale takie słowa zostały wypowiedziane. Ja jestem impulsywnym człowiekiem, który od razu chce coś odpowiedzieć, ale wtedy to nie miało sensu. Nawet nie wyjaśnialiśmy tego. Sam czasami powiem coś i wiem, że jest to inaczej odbierane - stwierdził "Grosik".
Słowa doświadczonego skrzydłowego nie zmieniają jednak faktu, że wypowiedź Brzęczka nie trafi do podręcznika traktującego o sztuce dyplomacji w praktyce, chyba że do rubryki błędów.

5. Zmiana szyldu? Nie w tym przypadku
Na konferencji prasowej po zremisowanym 1-1 meczu z Portugalią Brzęczek postanowił pozdrowić jednego z dziennikarzy.
- Czy mogę pozdrowić jeszcze jedną osobę? - zapytał szkoleniowiec. - W imieniu całej reprezentacji pozdrawiam bardzo znanego, wybitnego eksperta, pana Michała Pola. Panie Michale, dziękujemy bardzo, że pan wierzy w tę reprezentację i chce pan zmieniać szyld bez udziału żadnego z tych zawodników - stwierdził dosadnie Brzęczek.
Była to reakcja na wpis Pola, który po awansie polskiej "młodzieżówki" na mistrzostwa Europy napisał w mediach społecznościowych: "Zmieniamy szyld, bierzemy Lewego i jedziemy dalej". Było to oczywiście nawiązanie do wypowiedzi Wojciecha Kowalczyka z 1992 roku po sukcesie młodych Polaków na igrzyskach w Barcelonie.
Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie









