Reprezentacja Polski gra o wielkie pieniądze. Stawką są miliony od FIFA
Jeśli reprezentacja Polski chce zagrać na mistrzostwach świata, musi przejść dwie przeszkody - najpierw Albanię, a potem Ukrainę lub Szwecję. Trzeci z rzędu awans na czempionat globu oznaczałby atrakcyjną nagrodę finansową przyznaną już po zakończeniu turnieju. FIFA znacząco powiększyła pulę, o czym zdecydowała w grudniu. Na jakie pieniądze mógłby liczyć Polski Związek Piłki Nożnej?

Mistrzostwa świata wchodzą w nową erę. Po raz pierwszy turniej zostanie rozegrany w formacie z 48 zespołami, choć pierwsze propozycje Michela Platiniego z 2013 roku i Gianniego Infantino z 2016 r. mówiły o 40 teamach. W pewnym momencie rozważano system z szesnastoma 3-drużynowymi grupami - orędownikiem tego rozwiązania był dyrektor ds. globalnego rozwoju sportu w FIFA Arsene Wenger - ale ostatecznie postawiono na dwanaście grup po cztery ekipy. Z każdej do fazy pucharowej wyjdą po dwie, a także osiem z dwunastu reprezentacji z trzecich miejsc.
To wszystko oznacza, że w play-offach zobaczymy 32 kadry, czyli konieczna okazała się nowa runda - 1/16 finału. Maksymalnie będzie można więc rozegrać 8 meczów, dokładnie taką dawkę otrzyma najlepsza czwórka. Do tej pory było to po 7 spotkań. Cała impreza zamknie się w 104 konfrontacjach zamiast 64.
Czy co najmniej w trzech z nich zobaczymy reprezentację Polski? Odpowiedź poznamy na dniach. Oby we wtorek 31 marca, bo to oznaczałoby wygraną w czwartkowym półfinale z Albanią na PGE Narodowym. Jak wiadomo, ewentualny finał podopieczni Jana Urbana zagrają na wyjeździe ze Szwecją lub Ukrainą. W przypadku zmierzenia się z tym ostatnim rywalem "Biało-Czerwoni" polecą do Walencji na stadion Levante, Ciutat de Valencia.
Z pewnością Polski Związek Piłki Nożnej trzyma kciuki za zespół w kontekście czysto sportowym, ale też nie jest niczym odkrywczym stwierdzenie, że futbol idzie w parze z dużymi pieniędzmi. Wpływy z tytułu awansu na czempionat globu zapewnią federacji pod przewodnictwem Cezarego Kuleszy większy spokój finansowy.
FIFA powiększyła turniej nie tylko pod względem liczby drużyn, ale i puli pieniężnej. W obu tych kwestiach skok jest o połowę, więc wszystko odbyło się symetrycznie. Nagrody finansowe na MŚ 2022 wyniosły łącznie 488 milionów dolarów amerykańskich, teraz będzie to 727 mln (wzrost o dokładnie 48,9 proc.). Dodajmy, że wliczyliśmy w te kwoty po 1,5 miliona wypłaty przedturniejowej dla każdej uczestniczącej federacji. To tzw. participation fee, czyli środki na przygotowania, logistykę. W oficjalnych wyliczeniach nagród światowa centrala nie wliczy tychże.
Mistrzostwa Świata FIFA 2026 będą przełomowe także ze względu na swój wkład finansowy w światową społeczność piłkarską
Decyzja co do puli została zatwierdzona 17 grudnia. FIFA wtedy zebrała się przed finałem Pucharu Interkontynentalnego (Paris Saint-Germain - Flamengo) w katarskiej Dosze. Jak dokładnie rozkładają się premie? Szczegóły poniżej.
Mistrzostwa świata 2026. Nagrody finansowe dla uczestników w zależności od osiągniętego wyniku:
odpadający po fazie grupowej - 10,5 mln dolarów
przegrany w 1/16 finału - 12,5 mln
przegrany w 1/8 finału - 16,5 mln
przegrany w ćwierćfinale - 20,5 mln
przegrany meczu o brąz - 28,5 mln
brązowy medalista - 30,5 mln
finalista - 34,5 mln
zwycięzca - 51,5 mln
Dla porównania mundial kobiet w 2023 roku miał pulę 60 milionów dolarów, a ten z 2019 r. - 30 mln.
FIFA ma z czego płacić. Za okres 2023-2026 zakłada przychód (nie zysk) w wysokości 13 mld dolarów. Niestety po części wynika to też z cen biletów na nadchodzący turniej, są najwyższe w historii. Opinia publiczna się oburzyła, reagowali politycy.
Jako ktoś, kto kiedyś oszczędzał na bilety na mecze Anglii, zachęcam FIFA do podjęcia działań, aby bilety były bardziej przystępne cenowo. Dzięki temu mistrzostwa świata nie stracą kontaktu z prawdziwymi kibicami, którzy sprawiają, że ten turniej jest tak wyjątkowy
FIFA próbowała ratować się wizerunkowo wprowadzeniem kategorii wejściówek za 60 dolarów. - 1,6 proc. takowych miejsc to za mało. Tysiące osób domagało się, aby był to turniej, na który Nowojorczycy będą mogli sobie pozwolić. Piękna gra musi być dla wszystkich - grzmiał burmistrz tego miasta Zohran Mamdani, postulując przekazywanie 15 proc. biletów (ze zniżkami) dla lokalnych kibiców.
"Biało-Czerwoni" grają więc w najbliższych dniach o uszczknięcie części wielkiego tortu od organizacji kierowanej przez Infantino. Nagroda w wysokości 10,5 miliona dolarów to około 10 proc. rocznego budżetu PZPN. Awans oznaczać będzie także wyższe wpływy z umów sponsorskich.













