Próbowaliśmy podejść Jana Urbana ws. Pietuszewskiego. Był czujny
Nie ukrywajmy - szał wokół Oskara Pietuszewskiego jest tak duży, że nie ma kibica interesującego się meczem Polska - Albania i nie zadającego sobie pytania, czy piłkarz FC Porto wyjdzie w podstawowej jedenastce. Próbowaliśmy podejść Jana Urbana, ale selekcjoner jest czujny i trzyma tę decyzję w tajemnicy.

Jan Urban w ostatnim czasie przyjął szczególne środki ostrożności, jeśli chodzi o niepowiedzenie za dużo na konferencjach prasowych. - Sylvinho (trener reprezentacji Albanii - przyp. red.) słucha - odpowiada zazwyczaj. Zdradził, że decyzje, co do pierwszej jedenastki są już podjęte, ale na pytanie o Oskara Pietuszewskiego uciął krótkim: jest taka możliwość, że zagra, ale przecież wam nie powiem. Próbowaliśmy selekcjonera podejść sposobem, zadając mu pytanie, czy skoro kadra gra innym ustawieniem niż FC Porto i zadania Pietuszewskiego w wyjściowym składzie byłyby inne niż w klubie, czy nie rozważa w czasie meczu zmienić taktyki (co robił już w przeszłości), by wpuszczony z ławki nastolatek czuł się jak najbardziej swobodnie. Selekcjoner najwidoczniej wyczuł podstęp, mówiąc poraz kolejny o czającym się za rogiem Sylvinho. Nie przeszkadza nam to jednak rozważać o realnych scenariuszach.
Są argumenty na tak, są też na nie
Argumenty na tak w przypadku jego wyjścia w jedenstce są dość oczywiste - chłopak jest w tzw. "gazie", a jeśli mówimy o graniu przeciwko Albanii, czyli przeciwko zespołowi słynącemu z żelaznej defensywy i nastawionemu na robienie zasieków w swojej tercji obronnej, gracz o charakterystyce Pietuszewskiego może okazać się bezcenny - zrobienie przewagi wygranym pojedynkiem jeden na jednego to zawsze potężna wartość dodana. Z drugiej strony my cały czas oceniamy Oskara przez pryzmat gry w Porto, gdzie przebieg kolejnych meczów przypomina jakby trochę inną dyscyplinę sportu. Tam 80 procent meczów toczy się na połowie rywala. Tutaj różnica w jakości pomiędzy reprezentacją Polski, a Albanii, jest mniejsza niż w przypadku różnicy Porto i - przykładowo - Rio Ave.
W praktyce to oznacza, że Pietuszewski w Portugalii ma wręcz obowiązek gry na ryzyku, czyli wchodzenia w pojedynki, bo strata piłki pod polem karnym rywala nie jest tak bolesna, jak może być w meczu reprezentacji. W Porto ma tak grać i trener Francesco Farioli bierze go z całym inwentarzem, bo każdy - a już zwłaszcza w Portugalii, która paru niezłych dryblerów wychowała - wie tam, że aby rozwinąć taki talent, trzeba mu kazać do bólu próbować.
Dlatego Porto jest idealnym miejscem na rozwój dla Oskara Pietuszewskiego, bo we współczesnej piłce, która poza paroma wyjątkami raczej się wyrównuje, trudno znaleźć wiele miejsc, gdzie strata piłki tak naprawdę niewiele znaczy. Oskar trafił do miejsca, gdzie będzie zaraz miał możliwość gry w Lidze Mistrzów i gdzie we własnej - całkiem niezłej całościowo lidze - siła jego drużyny jest tak duża, że ma gigantyczną przestrzeń pod swój personalny rozwój, w którym istnieje zgoda na pięć strat piłki, by za szóstym razem się przebić i zrobić groźną akcję lub nawet gola. Bo te pięć strat piłki naprawdę niewiele kosztuje. Można nawet zaryzykować teorię, że Pietuszewski dlatego już teraz w Porto ma lepsze liczby niż w Jagiellonii, bo przy tak wyrównanych ligach jak nasza, bardziej trzeba to ryzyko kalkulować.
Dylematy Jana Urbana
I tu właśnie dochodzimy do dylematów, co do Oskara w pierwszym składzie na Albanię. Jeśli zobaczymy go w jedenastce, będzie można przyklasnąć tej decyzji. Jeśli nie - też to nie będzie tragedia, bo baraż z Albanią, gdzie nie ma już kolejnych meczów na odrobienie ewentualnej straty, to nie jest najlepsze pole do podejmowania wielkiego ryzyka i założenia, że 10-15 strat piłki w meczu nie zrobi problemu. Nieporozumieniem będzie natomiast sytuacja, w której Pietuszewski w takiej formie nie dostanie naprawdę solidnego fragmentu - nie 10 minut, tylko 25-30.
Jednocześnie rozdzielić należy dwie rzeczy: wszystkie wcześniejsze wypowiedzi Jana Urbana o Oskarze Pietuszewskim, i decyzje, które są podejmowane tu i teraz. Tamte wypowiedzi dotyczyły stricte powołania do kadry i tego, że na tamten moment Oskar mógłby mieć problem w rywalizacji z reprezentacyjnymi "dziesiątkami", ale skoro to powołanie nadeszło, mamy pełnoprawną rywalizację. Sztab realnie dyskutuje nad różnymi opcjami na Albanię i jedna z tych opcji zawiera Oskara Pietuszewskiego w podstawowej jedenastce - jak to ułożyć, jak dobrać taktykę, może rozważane są opcje hybrydowe, które u Jana Urbana w jakimś stopniu były już próbowane (czyli bronienie trójką stoperów i wahadłowymi, więc de facto piątką, ale w fazie ataku przechodzenie na czwórkę w obronie, co pozwoli Oskara umieścić w takim miejscu, które będzie dla niego jak najbardziej optymalne).
Trzeba też dodać, że Jan Urban ma dziś sytuację wymarzoną, jeśli chodzi o całe zestawienie jedenastki. Jeśli wypiszemy sobie najbardziej prawdopodobny skład, czyli mimo wszystko bez Oskara Pietuszewskiego, wyjdzie nam, że mamy dziewięciu piłkarzy, którzy w swoich klubach są czołowymi zawodnikami właściwie w każdym meczu. Dziesiąty to Sebastian Szymański, jedenasty Robert Lewandowski, gdzie obaj i tak mało nie grają. W przypadku Szymańskiego mówimy o wyraźnym progresie, bo gdy jesienią grał w kadrze, w Fenerbahce był raczej statystą, a po transferze do Rennes widać u niego tendencję wzrostową.
Mecz z Albanią w dużym stopniu pokaże, w jakim kierunku kadra idzie pod Janem Urbanem. Bo to tak naprawdę pierwszy mecz, w którym dostajemy rywala ze średniej półki - ani wysokiej, ani niskiej, jak zawsze do tej pory. Zagramy z Albanią, która się zamknie, a Jan Urban chciał budowy kadry opartej na posiadaniu piłki i wirtuozerii rozrywającej obronę rywali, więc tutaj wreszcie zobaczymy, jak to funkcjonuje. Przynajmniej w teorii, bo z drugiej strony to wiadomo, że baraże są przede wszystkim od wygrania i nawet sam Urban mówił na konferencji w poniedziałek, że jeśli awans zrobimy po fatanej grze, to on nie będzie miał z tym żadnego problemu.











