To już niemal pewne - Jan Urban zostanie nowym selekcjonerem reprezentacji Polski. Wszyscy kibice "Biało-czerwonych" obecnie oczekują już tylko na oficjalne zaprezentowanie byłego trenera Górnika Zabrze. Czekać nie zamierzał jednak Michał Probierz, który jeszcze przed komunikatem PZPN-u postanowił złożyć gratulacje swojemu następcy, za co spotkała go jednak dość duża fala krytyki. O kilka słów komentujących tę sytuację pokusił się legendarny bramkarz "Biało-czerwonych" Jan Tomaszewski.
Tomaszewski dosadnie o zagraniu Probierza. "Słodka zemsta"
W rozmowie z dziennikarzem "Super Expressu" Tomaszewski zasugerował, że wpis Probierza nie był przypadkowym działaniem, a skrzętnie zaplanowanym posunięciem, które miało na celu ośmieszenie PZPN-u.
"Nie jestem tym zaskoczony. Dlaczego? Dlatego że w PZPN-ie od pewnego czasu dzieją się cyrki, których nie jest w stanie wytłumaczyć żaden rozsądny człowiek. Była swego czasu sprawa wycieku składu reprezentacji dzień przed meczem. [...]. Od tego czasu selekcjoner ogłaszał skład z papierka, lekceważąc nas wszystkich. Jeśli będzie prawdą, że Jan Urban będzie selekcjonerem, to była to słodka zemsta byłego selekcjonera. Nic dodać, nic ująć, po prostu cyrku ciąg dalszy" - mówi Tomaszewski.
Nowy selekcjoner ma się czym zajmować. "Życzę wszystkiego najlepszego Jasiowi"
W dalszej części swojej wypowiedzi Tomaszewski odniósł się już bezpośrednio do tego, jak osobiście odbiera wybór Jana Urbana na nowego selekcjonera reprezentacji Polski. Legendarny bramkarz przyznał wprost, że przed następcą Probierza ogrom piekielnie ciężkiej pracy. Przyznał również, że Urban nie jest jego wymarzonym kandydatem na stanowisko sternika kadry narodowej.
"Życzę wszystkiego najlepszego Jasiowi. Mam jednak pewne zastrzeżenia. Ja byłem za tym, żeby reprezentację prowadził Klose i Piszczek. [...]. Tylko ta szkoła potrafiłaby wprowadzić nas na tory profesjonalizmu tak, jak w Niemczech, żeby nadgonić południowców. [...]. To trzeba nadrobić żelazną dyscypliną, doskonałą atmosferą i konsekwencją w grze. Niestety nie mamy ani atmosfery, ani drużyny, ani konsekwencji w grze - nie mamy praktycznie nic. On [Urban red.] jest faworytem publiczności, dlatego że ostatnio trenował Górnika Zabrze. [...]. Miał tam grającego asystenta - Łukasza Podolskiego - który był trenerem na boisku. Miał nieprawdopodobny autorytet i niejednokrotnie mówiliśmy, że te zabrzańskie dzieci grają wpatrzone w Łukasza. Tutaj nie będzie czegoś takiego [...], bo tutaj nie ma młodych chłopców, tylko są reprezentanci, którzy są ze sobą skłóceni" - tłumaczy Tomaszewski.
77-latek pozwolił sobie także na krytykę zachowania prezesa PZPN-u, który jego zdaniem opiera swoją decyzję na spostrzeżeniach Roberta Lewandowskiego. Tomaszewski przytoczył obecną sytuację, w której polski napastnik sam zadeklarował niedalekie definitywne zakończenie kariery reprezentacyjnej. Tomaszewski tłumaczył, że na poczynania kadry trzeba patrzeć o wiele bardziej długofalowo, niż tylko nadchodzące spotkania eliminacyjne do MŚ.













