Prawda o Krychowiaku ujrzała światło dzienne. To dlatego zrezygnował z gry w kadrze
To Edward Krychowiak, ojciec piłkarza i były trener, miał przekonać Grzegorza do zakończenia kariery reprezentacyjnej. W rozmowie z WP SportoweFakty ojciec 35-letniego piłkarza przyznał, że narastająca krytyka i trudne doświadczenia ostatnich lat w kadrze sprawiły, iż uznał, że dla dobra syna najlepiej będzie, jeśli "da sobie spokój" z grą w narodowych barwach.

Grzegorz Krychowiak przez lata należał do grona najbardziej rozpoznawalnych polskich piłkarzy. Wychowanek Arki Gdynia i jeden z liderów reprezentacji Adama Nawałki zapracował sobie na pozycję zawodnika, którego charakter i styl gry definiowały środek pola drużyny narodowej. Jego kariera klubowa również obfitowała w sukcesy - od udanych występów w Sevilli, z którą dwukrotnie zdobył Ligę Europy, przez grę w PSG, Lokomotiwie Moskwa czy Al-Shabab. To dorobek, który na trwałe wpisał Krychowiaka w historię polskiej piłki.
Z czasem jednak 34-latek zaczął żegnać się z kolejnymi etapami swojej zawodowej podróży. Najpierw, we wrześniu 2023 roku, oficjalnie zakończył grę w reprezentacji Polski. Po niemal 15 latach, 100 występach i pięciu bramkach, ogłosił, że jego przygoda z "Biało-Czerwonymi" dobiegła końca. W październiku 2025 roku zdecydował się pójść o krok dalej i po rozegraniu zaledwie jednego meczu z barwach Mazura Radzymin poinformował o zakończeniu całej kariery piłkarskiej.
Ojciec Grzegorza Krychowiaka wyznaje. "Powiedziałem mu, żeby dał sobie spokój"
Krychowiak nie raz podkreślał, że gra z orzełkiem na piersi była dla niego zaszczytem, a decyzję o odejściu długo w sobie nosił. Dopiero teraz wyszło jednak na jaw, że do rezygnacji z występów w kadrze Grzegorza miał przekonać... jego ojciec, Edward. W rozmowie z WP SportoweFakty zdradził, że dla rodziny ostatnie lata reprezentacyjne były wyjątkowo trudne.
"Ten ostatni okres w reprezentacji był dla nas najgorszy. (...) Momentami nie byłem w stanie znieść tej krytyki. Mówię o kadencji Fernando Santosa. To była lawina. Mecze w wykonaniu Grześka były, jakie były. (...) W końcu zadzwoniłem do niego i powiedziałem: to jest już nie do wytrzymania. (...) Chciało się, by syn dalej grał w reprezentacji, ale to było wymuszone, na siłę. Jego mecze dawały więcej negatywnych reakcji niż pozytywów. Później z każdym meczem dochodziły te wszystkie programy, analizy, dyskusje w mediach na temat Grześka. Bardzo źle to znosiłem. Nie mogłem się z tym pogodzić. Któregoś dnia powiedziałem mu, żeby dał sobie już spokój z tą kadrą" - wyjawił.











