Potwierdzenie przed bojem z Polską. Szwedzi dopięli swego. Rzeczniczka ujawnia
Kibice reprezentacji Polski mogą już odliczać godziny do wtorkowego meczu ze Szwecją, który zadecyduje o tym, czy nasza kadra wystąpi na tegorocznych mistrzostwach świata. Przed meczem organizatorzy podjęli jedną z ważnych decyzji, co ujawniła w rozmowie z mediami rzeczniczka prasowa drużyny naszego rywala Petra Thoren. Jak się okazuje, szwedzcy piłkarze dopięli swego.

Reprezentacja Szwecji rozpoczyna na dobre misję "mistrzostwa świata 2026". Jak donoszą tamtejsze media, po wolnej sobocie, podopieczni trenera Grahama Pottera odbyli dziś swój pierwszy trening w Sztokholmie, a dokładniej na Strawberry Arena w Solnie, gdzie już we wtorek zagrają z Polakami o bilety na mundial.
Nasi najbliżsi rywale zostali osłabieni kontuzją Isaka Hiena, który - już oficjalnie - nie będzie mógł wystąpić w finale baraży. Pozostali zawodnicy w szwedzkiej kadrze mają się jednak dobrze, o czym informują dziennikarze "Aftonbladet".
W treningu wzięli udział wszyscy zawodnicy z kadry, a po kwadransie zamknięto go dla mediów
Szwecja - Polska. Media ujawniają: Zapadła decyzja przed finałem baraży
Co warte uwagi, obiekt, na którym swoje mecze domowe rozgrywa reprezentacja Szwecji, podobnie jak PGE Narodowy w Warszawie dysponuje rozkładanym dachem. A ten w trakcie wtorkowego spotkania ma być otwarty. Orędownikami takiego rozwiązania są sami piłkarze, którzy najprawdopodobniej dopną swego.
- Zespół chce, żeby dach był otwarty - stwierdziła rzeczniczka prasowa reprezentacji Szwecji Petra Thoren cytowana przez "Aftonbladet". I dodała: - Pogoda pozwala nam na otwarcie dachu, a drużyna również tego chce.
Warto zaznaczyć, że wtorkowy mecz Szwecja - Polska zostanie rozegrany na nowej, świeżo położonej murawie hybrydowej.
- Zerwaliśmy podłoże ze sztucznej trawy i teraz mamy kompletnie nową murawę typu hybrydowego, składającą się z 80-90 procent trawy naturalnej i 5-20 procent sztucznych włókien. Jest taka sama jak przed rokiem, na której graliśmy mecze eliminacji do MŚ - tłumaczył dyrektor szwedzkiej federacji Kim Kaelstroem. Zapewnił przy tym, że będzie to nawierzchnia najwyższej możliwej jakości. Oby własne mury i doping swoich kibiców nie były zbyt pomocne dla Szwedów podczas spotkania, którego stawką jest miejsce w grupie F tegorocznych mistrzostw świata u boku Holandii, Japonii oraz Tunezji.











