Polska traci wielki talent. Wszystko wskazuje, że piłkarz wybrał inny kraj
Julian Zakrzewski-Hall jest znacznie bliżej wyboru gry dla USA niż dla Polski. PZPN w ostatnim czasie mocno zabiegał o tego piłkarza, jednak wszystko wskazuje na to, że piłkarzowi o polskich korzeniach znacznie bliżej do Amerykanów. - Moim zdaniem on już podjął tę decyzję - mówi Interii Dariusz Wesołowski, koordynator działającego przy PZPN programu Gramy dla Polski.

Korespondencja z Nowego Jorku
Z Dariuszem Wesołowskim spotkaliśmy się w Garfield. To niewielkie miasteczko w stanie New Jersey, a jednocześnie prawdziwe zagłębie polskości. Według oficjalnych danych, aż 23 proc. mieszkańców tego 30-tysięcznego miasta deklaruje polskie korzenie. Mieszka tu między innymi Dariusz Wesołowski, który na tym terenie jest koordynatorem programu Gramy dla Polski. Program został przed laty utworzony przez Macieja Chorążyka w celu "odzyskiwania" dla Polski piłkarzy o polskim pochodzeniu. W ten sposób "pod skrzydła" Wesołowskiego trafił między innymi Julian Zakrzewski-Hall, którego matka jest Polką. Zakrzewski-Hall ma zaledwie 18 lat, ale mimo młodego wieku ma w obecnym sezonie MLS fantastyczne statystyki - dla New York Red Bulls strzelił dziewięć bramek i dorzucił trzy asysty. W każdym z 15 meczów swojej drużyny wychodził w podstawowym składzie. Niedawno wybrała się do niego polska delegacja z Cezarym Kuleszą na czele, choć skończyło się tylko na rozmowie z matką i agentem napastnika.
Julian Zakrzewski-Hall prawdopodobnie wybrał już USA
Dariusz Wesołowski opowiada teraz Interii, jaki jest status sprawy i jaka jest jej historia.
- Rozmawialiśmy parokrotnie z mamą Juliana Zakrzewskiego-Halla. Pierwszy raz poznaliśmy się na naszym obozie w Chicago. Juliana wyłowiliśmy do programu cztery lata temu. Pojechał z nami, został MVP obozu i już wtedy było widać, że to zawodnik o nieprzeciętnym talencie. Trzy i pół roku temu rozmawialiśmy z Agnieszką (mamą Juliana - przyp. red.) wraz z dyrektorem Marcinem Dorną. Nie nakłanialiśmy go do wyboru barw - nie chcieliśmy naciskać, a pokazać, że Julian ma opcję rozwoju po obu stronach Oceanu. To, czy wybierze grę dla Polski, czy USA, siedzi w jego sercu, a obie strony ten wybór uszanują - mówi.
Pytamy wprost o to, dla kogo według Wesołowskiego zagra Hall.
- Myślę, że on już zdecydował, że dla USA. Spodziewałem się, że zostanie powołany do kadry na mundial, bo to by zamykało tę sprawę. Nie został, więc pewnie tę furtkę ma wciąż otwartą, ale nie spodziewam się, by wybrał Polskę. Znamy go od czterech lat i od tego czasu wysyłaliśmy raporty do PZPN-u: po wszystkich jego meczach w "jedynce" Red Bulla, też w rezerwach klubu. Znamy doskonale jego mocne i słabe strony. Cieszymy się, że tak mocno wystrzelił, bo wiedzieliśmy, że wystrzeli. Pozostało mu tylko zdecydować, czy chce reprezentować Polskę, czy USA. Po polskiej stronie zostało zrobione wszystko, by mu pokazać nasze zainteresowanie, ale na końcu zawsze jest serce.
- Julian jest bardzo fajnym chłopakiem. Otwartym i głodnym sukcesu - nastawionym na zrobienie dużej kariery. Mamy nadzieję, że "wyłapanie" go pokazuje, że program Gramy dla Polski ma sens, nawet jeśli wybierze USA. To sygnał, że nie przeoczyliśmy go.
Zobacz również:
Po czym Wesołowski wnioskuje, że Hall wybrał już grę dla Stanów?
- Mówimy o przeczuciu, bo twardej deklaracji wciąż nie było, natomiast pewne rzeczy można wywnioskować z wszystkich napływających informacji. Rozmawialiśmy kilka razy ze skautami. Widzimy, jak mocno trzyma rękę na piersi, gdy grają hymn Amerykański. Dla niego to łatwiejsza ścieżka kariery. Mama Juliana moim zdaniem chciałaby w głębi, by grał dla jej kraju, ale nie naciska Juliana - kończy.









