Polak zachwycił w Lidze Mistrzów, a teraz takie wieści. Może pójść w ślady Lewandowskiego
Mateusz Kochalski jest filarem azerskiego Karabachu Agdam, który dobrze spisuje się w fazie ligowej Ligi Mistrzów. Polski bramkarz zachwycił wszystkich fenomenalnym występem przeciwko Napoli. 25-latek zanotował kilka świetnych interwencji oraz obronił rzut karny. Zdaniem włoskich mediów Kochalski znajduje się na radarze zasłużonego klubu. Gdyby taki transfer doszedł do skutku, Kochalski poszedłby śladem Roberta Lewandowskiego.

Mateusz Kochalski na boiskach Ekstraklasy rozegrał zaledwie 38 spotkań. To okazało się wystarczające, by były bramkarz m.in. Legii Warszawa i Radomiaka Radom zdecydował się opuścić Stal Mielec i otworzyć zagraniczny etap swojej kariery. Jego wybór z perspektywy polskich kibiców nie był oczywisty - Kochalski przeszedł do azerskiego Karabachu Agdam.
Karabach w Azerbejdżanie śmiało można uznać za hegemona - klub Polaka ma na koncie 12 tytułów mistrzowskich. Po raz ostatni inny klub niż Karabach okazał się najlepszy w azerskiej ekstraklasie w sezonie 2020/21, gdy triumfowało Neftczi Baku.
Taki status daje Kochalskiemu okazję do ekspozycji w europejskich pucharach. Polski bramkarz wraz ze swoimi kolegami do fazy ligowej Ligi Mistrzów musiał przedzierać się przez eliminacje. 25-latek był jednym z bohaterów swojego zespołu, gdy kapitalną interwencją w końcówce rewanżowego meczu z Ferencvarosem uratował Karabachowi awans.
Mateusz Kochalski zrobił furorę w Lidze Mistrzów. Już pyta o niego zasłużony klub
Kochalski wciąż czeka na debiut w seniorskiej reprezentacji Polski. Bramkarz Karabachu był już powoływany na zgrupowania polskiej kadry, lecz póki co w najlepszym wypadku znajdował się na ławce rezerwowych. Zupełnie inaczej wygląda to w Lidze Mistrzów, gdzie Kochalski jest jedną z największych gwiazd swojej drużyny.
Karabach po pięciu spotkaniach fazy ligowej Ligi Mistrzów znajduje się w komfortowej sytuacji. Drużyna Polaka ma na koncie siedem punktów i wciąż pozostaje w grze o awans do kolejnej fazy rozgrywek. Azerowie mieli świetny początek, gdy wygrali 3:2 z Benfiką oraz 2:0 z Kopenhagą. W trzeciej serii spotkań przydarzyła się premierowa porażka 1:3 z Athletikiem Bilbao, lecz w kolejnej kolejce Karabach sensacyjnie zremisował 2:2 z Chelsea.
Kochalski w każdym z tych spotkań spisał się zdecydowanie bez zarzutu. Największe pochwały posypały się jednak po występie przeciwko Napoli. Azerowie przez ponad godzinę bronili się przed atakami mistrza Włoch. Ogromna w tym zasługa Polaka, który popisywał się świetnymi interwencjami. Mało tego, Kochalski w 56. minucie obronił rzut karny wykonany przez Rasmunda Hojlunda.
Karabach w końcu uległ i przegrał z Napoli 0:2. Kochalski zebrał jednak kapitalne recenzje zarówno w azerskich, jak i włoskich mediach. Jak się okazuje, wyczyny Polaka zwróciły już uwagę znacznie większych klubów niż Karabach. Zdaniem Corriere dello Sport zatrudnieniem Kochalskiego zainteresowana ma być Borussia Dortmund. Niemiecki klub miał wykonać już pierwszy ruch ku zakontraktowaniu polskiego bramkarza.
Borussia Dortmund jest klubem, który przez wiele lat miał wyjątkowe miejsce w sercu każdego polskiego kibica. Wszystko za sprawą "polskiego trio", które przez lata tworzyli Jakub Błaszczykowski, Robert Lewandowski oraz Łukasz Piszczek. W kolejnych latach rezerwowym golkiperem BVB pozostawał Marcel Lotka.












