Polak bohaterem. Piękna historia wciąż trwa, dublet na wagę awansu
Kariera Tymoteusza Puchacza jeszcze niedawno znajdowała się na poważnym zakręcie. Polak długo szukał klubu, aż wreszcie we wrześniu trafił do Sabah Baku. I póki co w stołecznym zespole radzi sobie naprawdę dobrze. Na koncie ma między innymi sześć asyst, długo brakowało jednak bramek. Wreszcie wielki moment nastąpił w czwartkowe popołudnie. Defensor ustrzelił dublet, dzięki czemu przyczynił się do awansu swojej drużyny do półfinału Pucharu Azerbejdżanu. Triumfatora wyłonił dopiero konkurs rzutów karnych.

Sabah Baku z Tymoteuszem Puchaczem w składzie pewnie zmierza po pierwsze w swojej historii mistrzostwo kraju. Ekipa ze stolicy kraju pewnie prowadzi w ligowej tabeli i spora w tym zasługa Polaka, który świetnie wywiązuje się z defensywnych zadań. Do tego dokłada liczby w postaci asyst, o czym wspominaliśmy na wstępie. Obrońca wraz z kolegami nie chce jednak poprzestać na potencjalnym triumfie w lidze. Liderzy rozgrywek mają także chrapkę na Puchar Azerbejdżanu. Za nimi pełen dramaturgii dwumecz przeciwko Gabali.
O ile pierwsza potyczka zakończyła się bezbramkowym remisem, o tyle w rewanżu kibice obejrzeli aż sześć trafień i do tego konkurs rzutów karnych. Nie byłoby tego wszystkiego, gdyby nie błysk Tymoteusza Puchacza. Defensor właśnie dziś zanotował debiutanckie trafienie na azerbejdżańskich boiskach. Doświadczony zawodnik przełamał się w spektakularnym stylu, bo zainkasował dublet. Każde trafienie doprowadzało komentatora spotkania do euforii. Nagraniami w mediach społecznościowych dzielił się Adam Zmudziński z redakcji "igol.pl".
Dublet Tymoteusza Puchacza. Jest awans do półfinału Pucharu Azerbejdżanu
"Polak przejął piłkę na połowie przeciwnika i mocnym strzałem zza pola karnego dał Sabahowi Baku prowadzenie w rewanżowym meczu ćwierćfinału krajowego pucharu przeciwko Qəbələ FK" - meldował przy pierwszym golu. Strzał był przedniej urody. Bramkarz nie miał absolutnie nic do powiedzenia. "Polak ponownie przejął piłkę na połowie rywala, ponownie poszedł sam i tym razem z trochę bliższej odległości, ale ponownie wpisał się na listę strzelców! Ależ mecz Puchacza!" - tak z kolei dziennikarz opisał drugi błysk wielokrotnego reprezentanta naszego kraju.
Długo wydawało się, że przyjezdni dzięki defensorowi wygrają 2:0 i pewnie zameldują się w półfinale. Ostatecznie osłabieni gospodarze (czerwoną kartkę otrzymał znany z występów Lecha Poznań Adriel Ba Loua - dop.red.) doprowadzili do dogrywki, a następnie do konkursu "jedenastek". W nim Tymoteusz Puchacz po raz kolejny pokonał bramkarza rywali, dzięki czemu zaliczył mecz idealny. Co najważniejsze, jego drużyna awansowała, więc wciąż ma szansę na podwójną koronę.











